Koronawirus. Akcja #gastropomaga w Szczecinie. Restauracje dostarczą lekarzom darmowe posiłki

Szczecińscy restauratorzy chcą pomóc lekarzom, którzy walczą z koronawirusem. Przygotowują dla nich darmowe posiłki. Do akcji dołączyła także firma zajmująca się dostawą jedzenia, która za darmo będzie dowozić posiłki do szpitala na ul. Arkońskiej.

Akcja oznaczana w internecie za pomocą hasztagów #gastrodlalekarzy i #gastropomaga zatacza coraz szersze kręgi. Szereg szczecińskich restauracji i punktów gastronomicznych zadeklarowało, że przygotuje posiłki dla personelu medycznego z Samodzielnego Publicznego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego, który został przekształcony na szpital zakaźny. Do akcji dołączyła także firma Delivery City DeliGoo, która zajmie się dostarczaniem jedzenia do lekarzy, nie pobierając za to żadnych opłat. 

Zobacz wideo Czy programy socjalne są zagrożone przez koronawirusa?

Akcja  #deliverycitydeligoodowiezie ma trwać początkowo przez tydzień - od 16 do 22 marca. Każdego z tych dni firma Delivery City DeliGoo będzie dowozić posiłki do szpitala przy ul. Arkońskiej w dwóch lub trzech turach - w zależności od zapotrzebowania szpitala. Każda z restauracji, która dołączy do akcji, przygotuje dla medyków po 10 porcji jedzenia. Osoby, które chcą pomóc w tej akcji, mogą skontaktować się z jej organizatorami pod numerem telefonu 883 445 845.

Koronawirus. Gastronomia pomaga w Białymstoku. "Uśmiech pani z dyspozytorni bezcenny"

Akcja #gastropomaga obecna jest także w Białymstoku. Restauratorzy ze stolicy Podlasia skrzyknęli się na Facebooku w ubiegłą sobotę. W pierwszej godzinie od założenia grupy pomoc zadeklarowało pięć firm. 

- Zauważyłem, że w innych miastach rozkręcane są takie akcje. Dlaczego więc nie Białystok. Zadzwoniłem do dyrektora Pogotowia Ratunkowego, by zapytać, czy w ogóle potrzebują takiego wsparcia. Schodził akurat z 48-godzinnego dyżuru. Powiedział, że nie jest wyjątkiem, że wielu lekarzy po takiej dwudniowej zmianie jedzie jeszcze na dyżur do szpitala. Przegryzają coś, co im wpadnie w ręce, ale ciepłe danie to byłoby coś. Dostaliśmy więc zielone światło. I zaraz poszła do pogotowia pierwsza partia. Uśmiech pani z dyspozytorni bezcenny - w rozmowie z portalem białystokonline.pl powiedziaał Dawid Siniło, właściciel Pierogarni Soodi.

Przeczytaj także: