Dominikanin Maciej Biskup: Ważne, żeby panika z powodu koronawirusa nami nie zawładnęła

- Koronawirus trochę wybił nas z pewnego rytmu, który sobie zaplanowaliśmy, który był przewidywalny, na który mieliśmy jakiś wpływ. Musimy się poddać pewnym ograniczeniom, na przykład wychodzenia z domu, jeśli to nie jest konieczne - mówi dominikanin Maciej Biskup OP w nadesłanym do naszej redakcji filmie.
Zobacz wideo

Jak przyznaje zakonnik, konieczność powstrzymania się od opuszczania domu to okazja, żeby ten dodatkowy czas z bliskimi dobrze przeżyć.

- Wiadomo, że koronawirus wywołuje w nas elementy paniki, wywołuje lęk. To jest zrozumiałe. Lęk to doświadczenie egzystencjalne, które towarzyszy nam w wielu sytuacjach, zwłaszcza takich, które są dla nas zaskoczeniem - tłumaczy dominikanin.

- Ważne jest to, żeby nie poddać się panice. Żeby nie ona wyznaczała nam nasze życie. Żeby pamiętać, że to życie w dużej mierze jest w naszych rękach - mówi Maciej Biskup OP. Uważa, że możliwość dłuższego przebywania w gronie najbliższych, jest okazją, żeby z nimi "porozmawiać, pobyć, pomyśleć o pewnych gestach, słowach, życzliwości, serdeczności, dzięki którym będziemy się w tym wspierać".

Zakonnik radzi, żeby w tym czasie zwrócić uwagę zwyczajne słowa, gesty, na które - z powodu pośpiechu - nie zwracamy uwagi, a które wyznaczają poczucie sensu naszego bycia.

Te zwykłe gesty, te zwykłe słowa, codzienna obecność ze sobą, to jest nasze życie. To jest punkt wyjścia do naszego szczęścia

- przekonuje.

"Ważne, żeby panika z powodu koronawirusa nami nie zawładnęła"

Dominikanin dodaje, że konieczność ograniczenia aktywności to dobry czas, by nie stracić empatii dla ludzi, którzy nie tylko ze względu na koronawirusa, lecz także na co dzień zamknięci są w czterech ścianach z powodu choroby, starości, samotności.

- Żebyśmy mieli pewną uważność na te osoby, które są często zostawione same sobie, którym odradza się, żeby robiły same zakupy. Warto zainteresować się swoimi sąsiadami, swoimi bliskimi z dalszej rodziny - mówi Maciej Biskup OP. - Bardzo mocno zaimponowali mi moi współbracia z klasztoru w Gdańsku, którzy zaoferowali pomoc swoim parafianom. Poprosili, by zgłaszać te osoby, którym trzeba zrobić jakieś zakupy, które muszą jakieś rzeczy załatwić na mieście, żeby nie musiały wychodzić.

Zakonnik przyznaje, że ma świadomość, iż lęk powoduje, że trudniej nam się otworzyć, bo jesteśmy bardziej skupieni na sobie, że się o siebie boimy.

- Ważne jest to, żebyśmy się w tym nie zatracili. Żebyśmy się bali o siebie nawzajem, żebyśmy się po prostu troszczyli. Żeby ten czas wyzwalał w nas solidarność. Żebyśmy tę prostą, codzienną solidarność praktykowali, żebyśmy ją docenili. Żeby panika z powodu koronawirusa nami nie zawładnęła - dodaje.