Koronawirus nie jest dobry dla klimatu. Ale epidemia może być lekcją na przyszłość

Jeszcze zanim epidemia koronawirusa rozszerzyła się poza Chiny było widać, że jej skutkiem ubocznym jest spadek emisji gazów cieplarnianych. Jednak wcale nie oznacza to, że wirus jest "dobry" dla klimatu - wręcz przeciwnie, może zaszkodzić walce z ociepleniem. Ale epidemia i reakcje na nie mogą być dla nas lekcją, jak mierzyć się z globalnym zagrożeniem.

Dziś Piątek dla Klimatu - jak co tydzień w Gazeta.pl i Next.gazeta.pl piszemy na temat związany z trwającym kryzysem klimatycznym.

Epidemia koronawirusa najpierw sparaliżowała chińską prowincję Hubei, a teraz w związku z nowymi ogniskami choroby drastyczne środki wprowadzają kolejnej kraje, w tym Włochy czy Polska. Wpływ zakazów podróżowania, zamykania firm czy instytucji jest zauważalny na wiele sposobów - także z punktu widzenia środowiska. 

Wprowadzone w Chinach ograniczenia w podróżowaniu, wstrzymanie pracy fabryk i zostawanie przez ludzi w domach przyczyniły się do zmniejszania zanieczyszczenia powietrza oraz emisji gazów cieplarnianych. Różnica w stężeniu dwutlenku azotu - który jest składnikiem smogu - jest wyraźnie widoczna na danych z satelitów (na mapach poniżej). Serwis carbonbrief.org opisuje, że emisje dwutlenku węgla w Chinach spadły o 25 proc. Jeśli taka sytuacja przedłuży się, a do tego doliczymy spadek emisji z podróży lotniczych i w związku z ograniczeniami w innych krajach - możliwe, że będzie to miało widoczny wpływ na światowym poziom emisji. Ale wcale nie jest to dobra wiadomość. 

embed

W internecie pojawiły komentarze, że takie dane pokazują, że wirus może być "dobry" z punktu widzenia klimatu. Takie myślenie jest równie błędne, co niemoralne. O tym drugim aspekcie napisał zajmujący się kryzysem klimatycznym dziennikarz Eric Holthaus. "Ludzie umierają. Nikt nie powinien temu kibicować" - napisał i podkreślił, że w walce o zatrzymanie zmian klimatu chodzi o ratowanie życia i w żaden sposób nie można przedstawiać śmiertelnej choroby jako "rozwiązania". Taką postawę określił jako "ekofaszyzm". 

Jeśli chodzi o wpływ ograniczeń związanych z epidemią, to można spodziewać się, że będzie on krótkotrwały. Otwarte na nowo fabryki mogą wręcz zacząć pracować bardziej intensywnie, by nadrobić straty. A nawet jeśli efektem netto będzie mniej dwutlenku węgla wyemitowanego w tym roku, to w żaden sposób nie przełoży się to na rozwiązanie kryzysu - ponieważ tu potrzebne są działania systemowe. Ewentualny spadek emisji w 2020 roku nie będzie dobrym znakiem czy powodem do zadowolenia, jeśli w roku 2021 znów zaczną one rosnąć. A pandemia może wręcz zaszkodzić systemowym rozwiązaniom kryzysu. 

  • Klimat i ekologia są dla ciebie ważne? Najnowsze informacje, ciekawe teksty i praktyczne porady zbieramy dla Was w naszym nowym, copiątkowym Zielonym Newsletterze. Możesz dopisać się pod tym linkiem. Zobacz, jak wygląda przykładowy newsletter.

Wirus uderzy w działania na rzecz klimatu

Pandemia i związane z nią środki ostrożności mogą - w mniej lub bardziej trwały sposób - utrudnić naszą walkę z kryzysem klimatycznym. Wprowadzanym coraz powszechnej elementem zatrzymania ocieplenia jest ograniczanie dużych skupisk ludzi. To dotyczy także konferencji dotyczących klimatu i środowiska oraz protestów klimatycznych. Aktywistka Greta Thunberg wezwała, by w najbliższym czasie powstrzymać się od dużych zgromadzeń w ramach strajków klimatycznych i słuchać władz ws. tego, co robić. Jako alternatywy zasugerowała m.in. internetowe formy protestowania.

Przełożono dwie kluczowe konferencje, które miały zakończyć się przyjęciem nowego traktatu o ochronie bioróżnorodności w morzach i oceanach. Spotkania były zaplanowane na 23 marca i 3 kwietnia. Możliwe, że będzie miało to pozytywny aspekt, jeśli dodatkowy czas pozwoli krajom świata lepiej ustalić reguły traktatu.

Od 6 marca wstrzymano spotkania agendy ONZ ds. Zmian Klimatu. To oznacza odwołanie co najmniej 12 spotkań. Nie wiadomo, czy nie trzeba będzie przełożyć przełożonego na czerwiec spotkania przygotowawczego do szczytu klimatycznego. To może utrudnić przygotowania do szczytu ws. ochrony bioróżnorodności w Chinach w październiku i szczytu klimatycznego COP26 w Glasgow w listopadzie. Ich wyniki mają być kluczowe dla ochrony przyrody i klimatu. 

Utrudnienie rozmów klimatycznych to nie tylko kwestia ich przełożenia na inny termin, ale potencjalnie zakłócenia i opóźnienia działań na rzecz klimatu, które muszą być pilne. Ale to nie wszystko. Epidemia  może uderzyć także w praktyczny wymiar walki z globalnym ociepleniem, w tym odejście od węgla. Międzynarodowa Agencja Energetyczna wprost ostrzegła, że pandemia może spowolnić odchodzenie od węgla czy ropy i całą transformację energetyczną. 

Walka z wirusem obciąża gospodarkę i rządy, które mobilizują duże środki na zatrzymanie epidemii. To może oznaczać, że zabraknie pieniędzy na inwestycje np. w odnawialne źródła energii, adaptację miast czy inne ważne dla klimatu projekty. - Dla Chin priorytetem będzie teraz kontrolowanie epidemii i utrzymanie wzrostu gospodarczego. A jak widzieliśmy w przeszłości, kiedy trzeba postawić na wzrost gospodarczy, cierpi na tym polityka środowiskowa - powiedział na łamach "New York Times'a" Li Shuo z Greenpeace Azja. Serwis branżowy solarmagazine.com opisuje, że epidemia uderzyła też rynek paneli fotowoltaicznych, których duża część jest produkowana w Chinach. 

Dlaczego bardziej boimy się wirusa niż katastrofy klimatycznej? 

To, jak epidemia koronawirusa ma się do kryzysu klimatycznego, można rozpatrywać także na innym poziomie - naszego postrzegania i podejścia do tych dwóch - poważnych, lecz zdecydowanie różnych - kryzysów. W sieci pojawiły się komentarze o tym, że gdy naukowcy zalecają unikanie tłumów i mycie rąk w związku z wirusem, niektórzy robią jeszcze więcej lub wręcz panikują i kupują maseczki, nieskuteczne leki itd. Tymczasem alarmy badaczy o śmiertelnym zagrożeniu w związku z klimatem pozostają w dużej mierze niewysłuchane. 

To może wiązać się np. z tym, że zagrożenie ze strony wirusa postrzegamy jako dużo bliższe (możemy zakazić się w każdej chwili) niż to ze strony zmian klimatu (wiele prognoz mówi o roku 2050 czy 2100). Choć w rzeczywistości kryzys klimatyczny i zanieczyszczenie powietrza już teraz mają poważne efekty i odpowiadają za śmierć i cierpienie milionów ludzi. Inną możliwą odpowiedzią jest to, że na razie ofiarami ocieplenia są "inni" - w dużej mierze mieszkańcy uboższych i gorętszych państw. Tymczasem wirus już rozprzestrzenia się w Europie i Polsce. 

Kolejnym elementem jest to, jak postrzegamy efekty naszych działań i to, że wolimy widzieć te efekty natychmiast raczej niż za jakiś czas. Zarówno koronawirus, jak i kryzys klimatyczny wymagają drastycznych działań. Jednak efekt tych działań w przypadku wirusa zobaczymy w kolejnych tygodniach i miesiącach (w zatrzymaniu lub przyspieszeniu epidemii), zaś działania podjęte dziś na rzecz klimatu będą miało pozytywne konsekwencje za dziesięciolecia. To wiąże się też z naszym systemem politycznym. Nieporadzenie sobie z epidemią może kosztować rząd przegrane wybory, jednak dopiero za dziesiątki lat będziemy w stanie na własne oczy zobaczyć konsekwencje braku działań na rzecz klimatu. Wyrzeczenia związane z epidemią (rezygnacja z podróży czy koncertu) mają potencjalnie natychmiastowy efekt - nie zachorowałem. Ale już rezygnacja z samochodu czy płacenie wyższych rachunków za prąd, by uniknąć katastrofy za 20 czy 30 lat - jest trudniejsze do zrobienia. 

To zrozumiałe, że wiele osób obawia się wirusa, szczególnie gdy widzimy obrazki pustych półek w sklepach czy słyszymy o kryzysie służby zdrowia w Lombardii pod wpływem epidemii. Warto jednak pamiętać, że tak poważna sytuacja to tylko przedsmak tego, co czeka nas w przypadku kryzysu klimatycznego. Panika, brak żywności, poczucie zagrożenia, załamanie się rządów i globalnej cywilizacji to nie wymysły, a skutki których możemy spodziewać się w czarnym scenariuszu zmian klimatu. Ocieplenie może też przyczynić się do szerzenia się nowych groźnych chorób i nawet kolejnych pandemii.

Czego uczy nas wirus? Słuchajmy naukowców i działajmy zawczasu 

I zmiany klimatu, i koronawirus są poważnymi problemami. Jedno i drugie wymaga silnej reakcji. Ale ich natura jest bardzo różna. Jedno z nich to choroba, która - jak wszyscy się spodziewamy - będzie tymczasowa. Drugie to zmiany klimatu, które trwają i będą trwać przez dziesięciolecia oraz wymagają stałego działania. Nie powinniśmy przeceniać tego, że ograniczono emisje na kilka miesięcy. Nie będziemy zwalczać zmian klimatu przy pomocy wirusa

 - powiedział pytany przez dziennikarzy o związek koronawirusa i zmian klimatu António Guterres, sekretarz generalny ONZ. Na wtorkowej konferencji z udziałem Guterres zaprezentowano raport o stanie klimatu w 2019 roku - potwierdzono, że był to drugi najgorętszy rok w historii, zakwaszenie oceanów jest najwyższe od 25 milionów lat, stężenie dwutlenku węgla w atmosferze najwyższe od 3 milionów lat, a w ciągu dekady najpewniej przekroczymy granicę ocieplenia o 1,5 stopnia Celsjusza, wyznaczoną w Porozumieniu paryskim.

Epidemia koronawirusa to poważny kryzys i - bez odpowiedniej reakcji - może spowodować śmierć wielu ludzi. Jednak znacząco różni się od niego kryzys klimatyczny, który będzie trwał przez całe nasze życie i życie kolejnych pokoleń, a walka z nim najpewniej będzie najważniejszą sprawą XXI wieku, zaś konsekwencją może być upadek globalnej cywilizacji. Nie znaczy to, że powinniśmy lekceważyć epidemię - wręcz przeciwnie. Może z niej płynąć lekcja tego, jak traktować kryzys klimatyczny. Jaka?

Spójrzmy na działania polskich władz: w tym tygodniu ogłoszono najpierw kontrole na granicach i odwołanie imprez masowych, a następnie zamknięcie szkół, uczelni i instytucji kultury. To wszystko dzieje się przy kilkudziesięciu przypadkach koronawirusa, co niektórym wydaje się "panikarstwem" i przesadą. Jednak specjaliści w Polsce i na świecie mówią, że brak ostrych działań na początku rozwoju choroby może oznaczać katastrofę za jakiś czas. Widzimy to po niektórych krajach działania z różnych powodów były nieskuteczne i sytuacja stała się krytyczna.. Z drugiej strony np. Tajwan był przygotowany, zaczął działać szybko i zatrzymał wirusa.

Czy coś tam to przypomina? W pewnym stopniu podobnie jest z kryzysem klimatycznym. Na razie jego konsekwencje nie są aż tak powszechne i poważne, ale naukowcy potrafią przewidzieć, co się stanie i biją na alarm: za kilkadziesiąt lat grozi nam katastrofa, dlatego musimy działań natychmiast. W przypadku wirusa władze i społeczeństwo (przynajmniej w pewnej mierze) zdają się słuchać naukowców. Tak samo powinniśmy potraktować ich ostrzeżenia w kwestii zmian klimatu.

Teraz rząd, instytucje i przedsiębiorstwa działają w trybie kryzysowym. Społeczeństwo angażuje się w pomaganie starszym i akcję #zostańwdomu, siłownie czy bary podejmują działania na własną rękę,  niektóre prywatne firmy starają się pomagać. Można powiedzieć, że zapanowała pełna mobilizacja. I bardzo dobrze, bo zdecydowanie działanie będzie ratować życie. To ponury, ale prosty rachunek - od naszych decyzji - od polityków po pojedyncze osoby - zależy, ile osób zginie przez chorobę. 

A kiedy już wygramy z koronawirusem, to zapamiętamy tę lekcję i tak samo traktujmy kryzys klimatyczny. Rachunek jest analogiczny - tyle, że na skalę nie setek czy tysięcy ofiar, a milionów lub miliardów.  

Więcej o:
Komentarze (11)
Koronawirus nie jest dobry dla klimatu. Ale epidemia może być lekcją na przyszłość
Zaloguj się
  • po_co_mi_konto

    Oceniono 9 razy 7

    Czyli porawa klimatu nie będzie możliwa, bo nie odbywają się konferencje i spotkania w tej sprawie?

  • lokis_jarl

    Oceniono 2 razy 2

    "Wprowadzanym coraz powszechnej elementem zatrzymania ocieplenia jest ograniczanie dużych skupisk ludzi. To dotyczy także konferencji dotyczących klimatu i środowiska oraz protestów klimatycznych." Panie Patryku Strzałkowski co pan palił lub zażywał?

  • holek13

    Oceniono 2 razy 0

    Wirus to nie problem dla klimatu tylko dla was. Kasy w tym roku nie dostaniecie na wasze jakies zjazdy , spotkania i takie tam. Nikt sie was w tym roku o nic nie będzie pytał gdy gospodarka światowa stoi nad przepaścią. Wiec ja mam dla was propozycje , nie roby jedne. Moze byście tak pomogli rolnikom plony siać i zbierać w tym roku, bo oni mogą nie miec na paliwo do maszyn , o właśnie i to bylo by bardzo Eko.

  • num10

    0

    koronawirus musialby wybic znacznie wiecej aby być efektywnym dla klimatu, a tak bedzie trzeba nadrabiac bo nie bedzie to takie trudne nadal aby fabryka jechala równym tempem znów, czyli aby gospodarka wycisnęła z przyrody ile się da, smutne oba warianty, ten "dobry" i ten zły

  • atmt

    Oceniono 7 razy -1

    Ten artykuł to taki stek bzdur, że aż chce się płakać. Zresztą jak każdy artykuł w gazecie na temat zmian klimatycznych. I znowu to chore dziecko-wyrocznia..

  • mustermann

    Oceniono 10 razy -2

    Niedojrzali ekolodzy wrzeszczą, powtarzając truizmy:
    Klimat się zmienia i czeka nas katastrofa.
    To człowiek jest odpowiedzialny za te zmiany.
    Jeszcze możemy uratować Ziemię.
    Wszyscy musimy walczyć ze zmianami klimatu.

    No to poproszę konkretnie:
    - z czego mamy zrezygnować, aby zahamować zmiany?!
    - jak zmusić rządy wszystkich państw do współpracy?!
    - kto i czyim kosztem sfinansuje te przedsięwzięcia?!
    Trzy krótkie pytania i żadnej odpowiedzi. Ten artykuł to bełkot i pokaz bezsilności intelektualnej.

  • pawelpap10

    Oceniono 3 razy -3

    Pierdu, pierdu, wstydu nie macie pseudodziennikarzyno.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX