Chorwacja. Mężczyzna przeżył wypadek w górach dzięki psu. "Ludzie powinni uczyć się od niego"

Mężczyzna, który został ranny podczas wspinaczki na górze Velebit w Chorwacji, utknął na wysokości ponad 1700 metrów. Zanim dotarła do niego ekipa ratunkowa, mógł liczyć tylko na siebie i na swojego czworonożnego przyjaciela. Jak się okazało, wierny pies uratował mu życie.

Chorwackie Górskie Pogotowie Ratunkowe poinformowało 2 stycznia o trudnej akcji, która odbyła się na górze Velebit. 27-osobowa ekipa ratunkowa próbowała dotrzeć do młodego mężczyzny, który w wyniku niefortunnego wypadku utknął wraz ze swoim psem na ośnieżonym paśmie, na wysokości powyżej 1700 metrów.

Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Policyjni piloci i ratownicy TOPR pomogli kobiecie, która złamała nogę na górskim szlaku

Chorwacja. Trudne warunki pogodowe doprowadziły do wypadku

Jak wynika z informacji podanych przez Chorwackie Górskie Pogotowie Ratunkowe, wspinacz i jego pies ześlizgnęli się ze stoku na górze Velebit. Do zdarzenia doszło prawdopodobnie z powodu złych warunków pogodowych. Pies, który towarzyszył mężczyźnie, nie doznał żadnej kontuzji, jednak mężczyzna został ranny. North - pies rasy Alaskan Malamute nie opuścił poszkodowanego wspinacza i wraz z nim czekał na nadejście pomocy. Prawdopodobnie dzięki temu, że pies ogrzewał go własnym ciałem, mężczyzna nie doznał hipotermii.

Pies towarzyszył poszkodowanemu mężczyźnie

Po przybyciu ratowników, zwierzę nie opuściło swojego przyjaciela. Pies pilnował mężczyzny przez 13 godzin. Następnie oboje znaleźli się w bezpiecznym miejscu i otrzymali pomoc medyczną.

Lojalność North wcale nie skończyła się w chwili przybycia ratowników. Był jednym z nas, strzegąc swojego człowieka przez 13 godzin. Ludzie powinni uczyć się od niego, jak należy się o siebie troszczyć

- napisali w mediach społecznościowych ratownicy Chorwackiego Górskiego Pogotowia Ratunkowego.

Wydarzenie zostało także nagłośnione przez tamtejsze media, które podkreślały oddanie psa oraz wielką przyjaźń i oddanie jakim musiał darzyć swojego właściciela.

Nagranie z manewrów norweskiej marynarki wojennejOto nagranie rzekomego trafienia okrętu "Moskwa". Nic tu się nie zgadza

Więcej o: