Odpowiedział na pytanie za milion, pieniędzy nigdy nie zobaczył. Wszystko przez serię kaszlnięć

"Milionerzy" to teleturniej, który znany jest w wielu krajach na całym świecie. Format od lat cieszy się dużym zainteresowaniem widzów. Niewielu z nich wie jednak o aferze jaka miała miejsce w Wielkiej Brytanii, gdzie zwycięzca okazał się zwykłym oszustem i nigdy nie ujrzał na oczy głównej wygranej.

"Milionerzy": teleturniej, w którym można wygrać milion

"Milionerzy" to bardzo popularny teleturniej, w którym uczestnik musi udzielić kilkunastu poprawnych odpowiedzi na pytania, aby wygrać milion (waluta uzależniona jest od kraju, w którym rozgrywany jest program). Po drodze może skorzystać z tzw. "kół ratunkowych", które pomagają w ustaleniu prawidłowej odpowiedzi na pytania, co do których nie posiada pewności. 

Katarzyna Kant-Wysocka, 'Milionerzy'Dwa lata temu wygrała "Milionerów". Na co wydała pieniądze? Otwiera biznes

Pierwowzór gry powstał w Wielkiej Brytanii, gdzie teleturniej nosi nazwę "Who Wants To Be a Millionaire?". Format stał się jednak na tyle popularny, że powstało aż 160 jego wersji lokalnych, w tym polska, którą od początku nieprzerwanie prowadzi Hubert Urbański. W Polsce mamy już 3 milionerów. Są nimi: 

  • Krzysztof Wójcik, który po nagrodę sięgnął 28 marca 2010
  • Maria Romanek - zwyciężczyni z 21 marca 2018 roku,
  • Katarzyna Kant-Wysocka, która na pytanie o milion odpowiedziała 14 marca 2019 roku.

Na świecie jest już wielu zwycięzców, którym udało się przebrnąć przez sito eliminacji, a następnie odpowiedzieć na pytania konkursowe. Nie wszyscy jednak podeszli do tego zadania fair. Jedną z takich osób jest Brytyjczyk - Charles Ingram, który 9 września 2001 roku odpowiedział na pytanie za milion funtów. Jednak nagrody niegdy nie zobaczył na oczy.

Zobacz wideo Czasem nie wszystko idzie zgodnie z planem

Przekręt Ingrama. Jak oszukał tysiące widzów?

Wydaje się, że w programie takim jak "Milionerzy" nie ma możliwości, aby doszło do oszustwa. Widownia, wszechobecne kamery, prowadzący znajdujacy się w bliskiej odległości od gracza i wiele innych czynników ogranicza możliwości jeśli chodzi o nieuczciwe postępowanie. Jak się jednak okazuje nawet w takich okolicznościach można podjąć próbę oszukania wszystkich wokoło.

Dokonał tego właśnie Charles Ingram, który w wyjątkowy sposób dotarł do ostatniego pytania za milion funtów i mimo tego, że cały czas obstawiał złą odpowiedź, w ostatecznym rozrachunku postawił na prawidłowy wariant. W konsekwencji tego major brytyjskiej armii, odebrał z rąk prowadzącego Chrisa Tarranta upragniony czek. 

Ingram zastosował jedne z najprostszych sposobów na oszukanie wszystkich wokół. Na widowni oprócz jego żony znajdował się także Tecwen Whittock, który podczas każdego z pytań udzielał mu podpowiedzi efektownie kaszląc podczas gdy grający zawodnik "zastanawiał się" nad prawidłowym wariantem. Sposób prosty i skuteczny, jednak od początku wzbudził zastrzeżenia realizatorów programu, którzy jednak nie mieli dowodów na to, że padli ofiarą oszustwa. 

Pierwszy wątpliwości co do uczciwości rozgrywki Ingrama wyraził jeden z jego konkurentów na etapie "Kto pierwszy, ten lepszy" Larry Whitehurst, którego uwagę przyciągnął nienaturalnie kaszlący na widowni mężczyzna. To pociągnęło za sobą lawinę.

Realizatorzy programu zdecydowali o wstrzymaniu wypłaty nagrody oraz emisji odcinka z udziałem Ingrama. Przesłuchano innych uczestników nagrania, a taśmy z zapisem rozgrywki poddano wnikliwym analizom. Szybko okazało się, że w przypadku pytań na które zawodnik nie znał odpowiedzi, otrzymywał on "subtelną" podpowiedź z widowni w postaci kaszlnięć podczas wymieniania właściwej odpowiedzi.

 

Jak zakończyła się sprawa oszusta z "Milionerów"?

Dowody na oszustwo Ingrama oraz jego wspólników: żony Diany oraz Tecwena Whittocka, były niepodważalne. W takim wypadku sprawa nie mogła skończyć się inaczej jak w sądzie. Oskarżeni nie przyznali się do winy - Ingram twierdził, że wszystkie zeznania zostały zmanipulowane, a Whittock swoje zachowanie tłumaczył przewlekłą alergią.

Sąd nie dał wiary tym zapewnieniom, a w 2003 roku zapadł wyrok dwóch lat więzienia w zawieszeniu oraz grzywny w wysokości 115 tys. funtów dla oszusta. Po ogłoszeniu wyroku mężczyzna stracił posadę w wojsku, a w 2004 roku ogłosił bankructwo. Grzywnę zmniejszono, ale w dalszym ciągu nie została spłacona, co może skutkować kolejnym procesem. Ingram i Whittock przez wiele lat później również odpierali zarzuty o oszustwie. Sugerowali, że dowody zostały skompletowane pobieżnie i nie wskazywały ich winy. Swojej niewinności próbowali dowodzić między innymi w popularnych programach rozrywkowych i zyskali nawet grono osób, które uwierzyły ich zapewnieniom. 

Sprawa dość szybko ucichła, gdyż do oszustwa doszło dokładnie na dwa dni przed zamachem na World Trade Center, który zajął opinię publiczną na wiele miesięcy. Wobec ogromu tej tragedii oszustwo Ingrama wydawało się nic nieznaczącym epizodem, jednak sprawa powraca właśnie teraz za sprawą miniserialu "Quiz" brytyjskiej stacji ITV. 

Hubert UrbańskiWpadka w "Milionerach". W pytaniu za 40 tys. zł żadna odpowiedź nie była poprawna

Więcej o: