Były wiceminister twierdzi, że ceny energii pójdą w górę i jest to nieuniknione. - Jesteśmy skazani na podwyżki cen prądu w najbliższym czasie. O tym, czy ta podwyżka będzie bardziej znacząca, czy mniej, zdecydują przepisy obowiązujące na naszym rynku i Urząd Regulacji Energetyki - mówił Janusz Steinhoff w rozmowie z TVN24 Biznes.
Były minister zwrócił uwagę, że rachunki za prąd będą rosnąć z kilku powodów. W Polsce energia wytwarzana jest w znacznym stopniu z paliw stałych, a tymczasem koszty emisji dwutlenku węgla stale rosną. - Jeszcze cztery lata temu to było w okolicy 5 euro za tonę, teraz jest powyżej 40, a mówi się o tym, że wkrótce może być powyżej 50 euro. To jest potężne obciążenie. Hurtowe ceny energii mamy najwyższe w Unii Europejskiej - dodaje.
Powodem rosnących cen prądu jest również brak wystarczającej konkurencji na polskim rynku oraz inwestycje w sieć dystrybucyjną i przesyłową, związane z transformacją energetyczną. Janusz Steinhoff powiedział w rozmowie z TVN24 Biznes, że transformacja w energetyce, oznaczająca rezygnację z węgla, musi zostać przeprowadzona dość sprawnie, a kopalnie trwale nierentowne muszą zostać zlikwidowane.
Urząd Regulacji Energetyki odpowiada za regulowanie cen gazu do gospodarstw domowych, dzięki czemu odbiorcy indywidualni płacą za gaz o 50 proc. mniej od odbiorców przemysłowych i przedsiębiorców. Jednak obecna sytuacja może się wkrótce zmienić.
Polski rząd oraz Komisja Europejska chcą, aby od 2024 roku ceny gazu dla odbiorców indywidualnych nie były państwowo regulowane - podaje serwis money.pl. Rządowa strategia energetyczna zapisana w Polityce Energetycznej Polski do 2040 roku zakłada liberalizację rynku gazowego dla odbiorców indywidualnych.
To oznacza, że już od 2024 roku gospodarstwa domowe będą płacić tyle, ile zażąda dostawca. - W Polsce to niebezpieczne dla odbiorców indywidualnych. Obecna pozycja PGNiG, jako dominującego sprzedawcy gazu, oznacza drożyznę dla obywateli, ale krociowe zyski dla państwa, bo przecież PGNiG jest pod pełną kontrolą Skarbu Państwa - powiedział Janusz Steinhoff na łamach money.pl.
Zdaniem ekspertów, może to oznaczać wzrost cen gazu nawet o 100 proc. - Gdyby zatem PGNiG, który dominuje na rynku odbiorców indywidualnych, zachowało się jak przedsiębiorstwo, to od 2024 r. systematycznie podwyższałoby ceny na rynku indywidualnych odbiorców gazu, aż do poziomu ok. 100 proc. obecnej jego ceny. Tyle gaz kosztuje w Holandii i innych krajach. 50 proc. więcej niż my już teraz płacą Niemcy - komentuje Bartłomiej Derski, ekspert energetyczny z portalu wysokienapiecie.pl.