Kongregacja Nauki Wiary o szczepionce na koronawirusa: Jest moralnie dopuszczalna

Europejska Agencja Leków poinformowała w poniedziałek o dopuszczeniu szczepionki na koronawirusa firm BioNTech i Pfizer do masowego szczepienia. W związku z tym do szczepień odniosła się także watykańska Kongregacja Nauki Wiary, która opublikowała wskazówki dla wiernych. W komunikacie stwierdzono, że "stosowanie szczepionek jest moralnie dopuszczalne".

Dopuszczona przez Europejską Agencję Leków szczepionka otrzymała nazwę Comirnaty. W badaniu klinicznym wykazuje ona skuteczność na poziomie 95 proc. Osoby, które wezmą udział w szczepieniu, dostaną dwie dawki produktu w odstępnie co najmniej 21 dni.

Zobacz wideo Rząd przedstawia kolejne szczegóły narodowej strategii szczepień. Morawiecki: Mamy zakontraktowane już 60 mln dawek

Kongregacja Nauki Wiary o szczepionce na COVID-19

W związku z zatwierdzeniem szczepionki przez organ Unii Europejskiej, zalecenia dla wiernych wydała także watykańska Kongregacja Nauki Wiary, która opublikowała przesłanki moralne dotyczące poddawania się szczepieniom. W komunikacie zaznaczono, że jeśli nie są dostępne szczepionki na COVID-19, które nie budzą zastrzeżeń etycznych, to "jest moralnie dopuszczalne stosowanie szczepionek, które wykorzystały linie komórkowe z abortowanych płodów w procesie badawczym i produkcyjnym".

"Moralny obowiązek unikania takiej biernej współpracy materialnej nie jest wiążący, jeśli istnieje poważne zagrożenie, takie jak niepohamowane w inny sposób rozprzestrzenianie się groźnego patogenu" - napisano dalej. W komunikacie podkreślono też, że Kongregacja nie ma zamiaru oceniać bezpieczeństwa i skuteczności szczepionek, ponieważ leży to w kompetencji naukowców i agencji farmaceutycznych.

We wtorek pojawi się lista szpitali, w których zaszczepieni zostaną pierwsi PolacyWe wtorek lista szpitali, w których zaszczepieni zostaną pierwsi Polacy

Nieprawdziwe informacje na temat szczepionek. Szczepionki przeciw COVID-19 nie zawierają tkanek abortowanych płodów

Dr Tomasz Dzieciątkowski w rozmowie z WP.pl podkreśla, że w żadnej szczepionce przeciw COVID-19 nie ma tkanek pochodzących z ludzkich płodów. W badaniach i produkcji mogą być jednak wykorzystane linie komórkowe pozyskane w XX wieku. Koncern AstraZeneca, przy współpracy z Uniwersytetem Oksfordzkim wykorzystał kolonie namnażanych komórek, które zostały pobrane z zarodka usuniętego w 1972 roku w Holandii. Linie komórkowe wykorzystuje się jednak tylko podczas jednego z etapów prac nad preparatem i nie występuje w finalnej szczepionce. Dodatkowo szczepy komórkowe to nie to samo co "tkanki płodów". Komórki klonowane są w laboratoriach, przez co nie ma potrzeby dokonywania kolejnych pobrań.

- Pochodzą one sprzed co najmniej 50 lat i rzeczywiście zostały pobrane od płodów po aborcji. Zabiegu przerwania ciąży nie dokonano jednak z tego powodu, a jedynie pobrano niewielką liczbę komórek. Od tego są one namnażane i laboratoria całego świata mogą je kupić w specjalnych bankach komórkowych w USA czy Europie - powiedział dr Dzieciątkowski.

Koronawirus w Chile.Antarktyda. Koronawirus dotarł na wszystkie kontynenty na Ziemi

W stosowanej w Polsce szczepionce przeciwko różyczce wykorzystuje się sklonowane linie komórkowe z płodu usuniętego w 1963 roku, na podstawie decyzji amerykańskiego sądu. Do dziś komórki wykorzystane w namnażaniu osłabionych wirusów różyczki, które wchodzą w skład szczepionki, są komórkami sklonowanymi. Każda szczepionka, w której wykorzystywana jest ludzka linia komórkowa, poddawana jest procesowi oczyszczania, a ze składu usuwa się jakikolwiek material ludzki. W szczepionkach przeciwko odrze czy śwince, do namnażania wirusów używa się natomiast zarodków zwierzęcych, pochodzących z drobiu.

Szczepionki na COVID-19 opracowane m.in. przez koncerny Pfizer i Moderna to szczepionki typu mRNA, w których produkcji nie używa się ludzkich linii komórkowych - preparaty te nie zawierają osłabionego, niezdolnego do zakażania wirusa, tylko jego materiał genetyczny.

Więcej o: