Uciekł z pumą do lasu. Policja ma pretensje do zoo. "Zaskoczona" akcją

Policja w Zawierciu opublikowała oświadczenie w sprawie ucieczki Kamila S. z pumą do lasu. "Zostaliśmy zaskoczeni wiadomością, że przedstawiciele zoo w Poznaniu wraz z asystującymi im dziennikarzami podjęli samodzielną próbę przejęcia Nubii, nie informując nas wcześniej o tym fakcie" - czytamy w oświadczeniu. Funkcjonariusze wciąż szukają weterana z Afganistanu i zwierzęcia.

W sobotę na Gazeta.pl pisaliśmy o sprawie Kamila S., który w klatce obok domu hodował pumę. Mężczyzna od piątku jest poszukiwany, ponieważ, zgodnie z wyrokiem sądu, powinien oddać zwierzę do poznańskiego zoo. Po południu weteran z Afganistanu zamieścił w mediach społecznościowych nagranie, z którego wynika, że po ucieczce razem z pumą są bezpieczni.

Naczelnik wydziału kryminalnego zapytał mnie, czy mogę podać współrzędne geograficzne. A przecież to policja ma wszelkie techniczne możliwości, by namierzyć tego mężczyznę

- powiedziała w rozmowie z katowicką "Gazetą Wyborczą" Ewa Zgrabczyńska, dyrektorka zoo w Poznaniu, gdzie trafić ma puma Nubia.

Czytaj więcej: Śląsk. Uciekł z pumą do lasu. Opublikował nagranie ze zwierzęciem. "Bezpieczni"

Policja wydała oświadczenie

W sobotę wieczorem policja w Zawierciu wydała oświadczenie w tej sprawie. Czytamy w nim m.in., że ustawową rolą policji jest wykonywanie czynności na polecenie sądów.  

Biorąc pod uwagę szczególny charakter tej sprawy i dokonane rozpoznanie, było do przewidzenia, iż dotychczasowy właściciel nie będzie chciał oddać Nubii dobrowolnie, gdyż bezsprzecznie jest z nią bardzo związany emocjonalnie. Z tego względu przed podjęciem działań związanych z przekazaniem pumy zasadnym było dokładne zaplanowanie czynności, w tym zapewnienie ewentualnego udziału mediatora, co w naszym przekonaniu mogło przyczynić się do rozwiązania tej sytuacji w sposób jak najmniej dolegliwy (również dla pumy), a przede wszystkim zapewniający bezpieczeństwo wszystkim uczestnikom czynności

- pisze policja i podkreśla, że funkcjonariuszy zaskoczyło, że pracownicy poznańskiego zoo wraz z dziennikarzami "podjęli samodzielną próbę przejęcia Nubii, nie informując policji wcześniej o tym fakcie".

Próba ta okazała się nieskuteczna, a jej efektem była ucieczka dotychczasowego właściciela z pumą. Jedynym pozytywnym aspektem tej nieudanej realizacji jest fakt, że nikt nie doznał obrażeń ciała

- czytamy w oświadczeniu. Jak dodaje policja, poszukiwania są kontynuowane, jednak ich forma została znacznie zmodyfikowana.

Głos zabrała Koalicja Cyrk Bez Zwierząt i prezydent Mysłowic

Do sprawy odniosła się Koalicja Cyrk Bez Zwierząt, która na Facebooku podała kilka faktów związanych ze sprawą. Podkreśliła m.in., że aktualnie zwierzę mieszka w za małej klatce - większa, w której wcześniej publikował zdjęcia, znajduje się przy posesji, w której Kamil S. nie mieszka od września 2016 roku.

Od czasu uprawomocnienia się ostatniego wyroku z orzeczeniem przepadku pumy w styczniu 2020 roku Kamil S. ukrywa się wraz z pumą, przetrzymując ją w małej klatce transportowej, która uniemożliwia przyjęcie naturalnej postawy ciała

- pisze Koalicja Cyrk Bez Zwierząt. Całość można przeczytać TUTAJ.

Próbę odebrania Kamilowi S. pumy skomentował również Dariusz Wójtowicz, prezydent Mysłowic.

Dzisiaj Pan Kamil i Puma Nubia są ścigani jak przestępcy. Kamilowi grożą sankcje prawne, Nubii uwięzienie w ZOO do końca swych dni. Spoglądając bez emocji na całą sprawę widzę, że tu nie ma idealnego rozwiązania, bo życie z tak wielkim kotem wśród ludzi to duży problem. Zaś uwięzienie żyjącej na wolności pumy, to wyrok

- napisał polityk i przypomniał o zaangażowaniu weterana wojennego w akcję charytatywną.

Zobacz wideo Handel dzikimi zwierzętami na czarnym rynku to dziesiątki milionów dolarów. To więcej niż handel bronią