Kałuże krwi, mord, jakiego Europa nie widziała od II wojny światowej. 25 lat od masakry w Srebrenicy

Masakra w Srebrenicy, do której doszło między 12 a 16 lipca 1995 roku, była najkrwawszym ludobójstwem w Europie od czasu II wojny światowej. Od tych dramatycznych wydarzeń mija właśnie 25 lat. Co się wydarzyło w tym niewielkim bośniackim miasteczku i jak do tego doszło?

Przez zdecydowaną większość swego istnienia Srebrenica znana była głównie historykom starożytności. To tutaj zaczynała się Via Argentaria, którą przez okres antyku i średniowiecza szło srebro z bogatych złóż wokół miasteczka, zaopatrując mennice w Sirmium i Salonie. Jemu to właśnie osada zawdzięcza swoją nazwę. Jednak od lat to pięknie położone górskie uzdrowisko kojarzy się niemal jedynie z krwawą zbrodnią. Dlaczego?

Kocioł bałkański

Prawdopodobnie nie ma na kuli ziemskiej regionu tak skonfliktowanego, jak Bałkany. Zderzają się tutaj Wschód z Zachodem, Europa z Azją i chrześcijaństwo z islamem. Nic więc dziwnego, że w miejscu ścierania się tak potężnych sił spokojnie być nie może. Utrzymanie jakiego takiego pokoju udawało się właściwie tylko wtedy, gdy Bałkany znajdowały się pod czyimś twardym butem: wcześniej Imperium Osmańskiego a ostatnio Josipa Broz-Tity i Komunistycznej Partii Jugosławii.

Kompartii nie udało się wprawdzie zlikwidować przyczyn konfliktu (zresztą konia z rzędem za przemyślany, realny i skuteczny pomysł na to, a co dopiero realizację), przytłumiła go jednak na tyle skutecznie, że przez 46 lat istnienia Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii z zasady nie dochodziło tam do walk na tle religijnym czy narodowościowym. W 1991 roku jednak sytuacja się zmieniła.

Zobacz wideo Świat musi zwrócić uwagę na ofiary wojny w Jemenie

Eksplozja kotła

Kiedy rozpadała się Jugosławia, było wręcz kwestią czasu, kiedy tłamszone przez lata resentymenty znowu dadzą o sobie znać. I dały z mocą, o której nikomu się nawet nie śniło: w 1991 roku wybuchła wojna w b. Jugosławii, zwana również wojną na Bałkanach lub lakonicznie "Bałkanami", co jest, nawiasem mówiąc, niezwykle symptomatyczne: konflikt tak mocno wbity w powszechną pamięć, że wystarczy samo podanie nazwy regionu, by wiadomo było, o którą wojnę chodzi.

Dokładne opisanie całego konfliktu to temat na osobny artykuł, jeśli nie cykl. Mówiąc więc w skrócie i tylko na temat masakry w Srebrenicy, bezpośrednią przyczyną wybuchu wojny było referendum z marca 1992 roku, w którym Bośnia i Hercegowina zdecydowała o wyjściu z de facto nieistniejącej już federacji i o niepodległości swego kraju. Spotkało się to z oporem ze strony Serbów, dominującego w upadającej Jugosławii żywiołu, którzy zbojkotowali głosowanie i odmówili akceptacji jego wyników. Kiedy zaś Bośnia i Hercegowina została w iście ekspresowym trybie (miesiąc od referendum) uznana na forum międzynarodowym, Serbia wysłała armię, by wymusić posłuszeństwo. Wybuchła wojna.

Jej niespotykana zażartość spowodowana była złożonością konfliktu. Był prowadzony zarówno na poziomie terytorialnym, narodowościowym, jak i religijnym, sprzęgły się więc trzy czynniki, z których każdy zazwyczaj jest wystarczający do wypowiedzenia wojny. Na domiar złego dla pozostałych narodowości byłej Jugosławii, znaczącą przewagę mieli Serbowie. Stanowili oni większość jugosłowiańskiej armii i po rozpadzie państwa przejęli lwią część jej sprzętu wojskowego, broni i amunicji, po stronie Serbii znalazła się również przeważająca część jednostek. I tak trudną sytuację Bośniaków i Chorwatów utrudniła dodatkowo decyzja ONZ. Jeszcze 25 września 1991 roku nałożyła ona mianowicie na b. Jugosławię ścisłe embargo na import broni. W ten sposób związano ręce Bośniakom i Chorwatom, którzy nie mieli czym się bronić przeciw armii serbskiej, wyposażonej i zaopatrywanej z potężnych, pojugosłowiańskich magazynów.

Uchodźcy niedaleko Tuzli, zdj. z 13 lipca 1995 rokuUchodźcy niedaleko Tuzli, zdj. z 13 lipca 1995 roku Uchodźcy niedaleko Tuzli, zdj. z 13 lipca 1995 roku / Darko Bandic / AP Photo

Błękitne Hełmy na ratunek

Konflikt szybko eskalował. Coraz częściej dochodziło do prześladowań ludności cywilnej, a w sierpniu 1992 roku na światło dzienne wyszły informacje o warunkach, jakie panują w obozach internowania dla Bośniaków. Choć dopiero wtedy zdano sobie sprawę ze skali prześladowań, wieści o nich dochodziły już wcześniej. W odpowiedzi na nie Rada Bezpieczeństwa ONZ wydała 21 lutego 1992 roku rezolucję 743, na mocy której powstał UNPROFOR, United Nations Protection Force, dowodzony początkowo przez indyjskiego generała porucznika Chenicheri Satisha Nambiara.

Parafrazując sarkastyczny dowcip, wojska ONZ mogły głównie dostawać się do niewoli. Ich mandat został wprost absurdalnie ograniczony - dopiero w czerwcu 1993 roku otrzymały one zgodę na... zbrojne odpieranie ataków. Trudno powiedzieć, w jaki sposób żołnierze ci mieli wypełniać postawione przed nimi dotychczas zadania, czyli ochronę bośniackiej ludności cywilnej. Trudno również powiedzieć, jak długo musieliby jeszcze czekać na tę zgodę, gdyby nie rezolucja 819, wydana 16 kwietnia 1993 roku, na mocy której utworzono na terenie Bośni i Hercegowiny sześć "stref bezpieczeństwa", znajdujących się pod ochroną ONZ.

Uchodźczyni ze Srebrenicy w Tuzli, zdj. z 13 lipca 1995 rokuUchodźczyni ze Srebrenicy w Tuzli, zdj. z 13 lipca 1995 roku Fot. AP Photo/Darko Bandic

Miały one stanowić azyle dla uciekającej z terenów objętych walkami ludności, bronionej przez kontyngenty sił pokojowych. Jeden z nich znajdował się w Srebrenicy. Chronił go siły działającego w ramach UNPROFOR kontyngentu holenderskiego (DUTCHBAT, Dutch Battalion), dowodzone w interesującym nas okresie przez podpułkownika Thomasa Jakoba Petera Karremansa. Miał on 450 żołnierzy uzbrojonych w broń boczną i lekką maszynową, kilka transporterów opancerzonych i rozkazy pozwalające jego żołnierzom używać broni tylko w samoobronie.

Piekło w azylu

Obszar chroniony Srebrenica liczył w momencie powstania 900 kilometrów kwadratowych. W ciągu kolejnych miesięcy armia serbska zajęła jednak miejscowości Konjević Polje i Cerska, redukując go do 150 kilometrów kwadratowych, na których obszarze pomieścić musiało się od 50 do 60 tysięcy ludzi. Warunki panujące w Srebrenicy przypominały oblężenie. Tereny wokół patrolowane były przez oddziały Serbów, uniemożliwiając opuszczenie azylu. Brakowało żywności, leków i wody, miasteczko pozbawione było energii elektrycznej. Pomoc humanitarna niemal nie docierała, a uchodźcy rychło zaczęli umierać z głodu. Kwitła prostytucja, przemoc i bezprawie, na przemycie żywności można było dorobić się niewielkiej fortuny... oczywiście pod warunkiem, że nie padło się ofiarą serbskich żołnierzy bacznie pilnujących obozu.

Nie tylko cywile znajdowali się w Srebrenicy. Bośniacy nie wierzyli do końca w możliwości Holendrów i rozmieścili w rejonie strefy swoją 28 Dywizję Piechoty Górskiej. Okazało się to być kiepskim posunięciem z dwóch przyczyn. Po pierwsze, dało Serbom podstawę do oskarżanie Bośni i Hercegowiny o złamanie konwencji genewskiej, konkretnie Artykułu 60, poświęconego wprowadzeniu wojsk do strefy zdemilitaryzowanej. Gra byłaby może warta świeczki i pogwałcenie to okazałoby się na dłuższą metę korzystne, gdyby nie stan 28 Dywizji. A prezentowała się ona nie lepiej, niż chronieni cywile: bez zaopatrzenia, amunicji i mundurów, zdemoralizowana, niewyćwiczona, z łańcuchem dowodzenia znajdującym się w rozsypce i dużymi brakami uzbrojenia (niektórzy z żołnierzy byli uzbrojeni w... strzelby myśliwskie). Nie przedstawiała ona żadnej siły bojowej.

Rok 1996. SrebrenicaRok 1996. Srebrenica Rok 1996. Srebrenica / Alexander Zemlianichenko / AP Photo

Podejmowane próby ewakuacji okazały się głęboko niewystarczające. Po pierwsze, nie było możliwości zapewnienia im transportu. Po drugie, znajdujące się pod kontrolą Serbów drogi były dla konwojów niemal nieprzejezdne. Po trzecie, rząd bośniacki nie wspierał prób ewakuacji, argumentując to niechęcią do przyzwolenia na wysiedlenia rdzennej ludności z terytorium Bośni. Wydaje się prawdopodobne, że nie sądzono, że Serbowie posuną się do czystki etnicznej. Koniec końców, w efekcie ludność cywilna mogła tylko podejmować próby przedostania się na własną rękę do bazy ONZ w Tuzli. Niektórym nawet się to udawało…

Szturm

6 lipca 1995 roku oddziały serbskie rozpoczęły operację Krivaja’95. Liczący ok. 4500 żołnierzy korpus "Drina", dowodzony przez generała majora Milenkę Živanovićia, rozpoczął ostrzał Srebrenicy i rozciągającego się dookoła niej obozu dla uchodźców. Żołnierze 28 Dywizji Piechoty Górskiej próbowali stawić opór, byli jednak bez szans: Serbowie mieli miażdżącą przewagę, a do tego Holendrzy jeszcze przed wybuchem walk skonfiskowali broń żołnierzom Bośni i Hercegowiny w ramach ponownej demilitaryzacji strefy chronionej. Bośniakom pozostało jedynie wycofać się pod ogniem, próbując chronić uciekających w stronę miasteczka cywili. Holendrzy z kolei nie podjęli żadnych działań, poddając się bez walki nacierającym Serbom. Do niewoli trafiło 15 "Błękitnych Hełmów", reszta zaś wycofała się do swojej bazy w znajdującym się pod Srebrenicą Potocari.

Zdesperowani Bośniacy sami zaczęli brać do niewoli Holendrów w rozpaczliwej próbie zmuszenia ich do walki. Charakterystyczne zdarzenie miało miejsce jednego z pierwszych dni ostrzału: zaraz po pierwszych salwach holenderski transporter opancerzony YPR-765 zawrócił i zaczął uciekać, mimo wołań bośniackich cywili błagających o obronę. Jeden z żołnierzy 28 Dywizji, rozjuszony postępowaniem sił ONZ, wrzucił do środka granat ręczny, zbijając kierowcę. Pierwsze działania DUTCHBAT podjął dopiero 10 lipca, gdy wezwał na pomoc samoloty NATO, odwołał je jednak już po dwóch nalotach, gdy Serbowie zagrozili egzekucją holenderskich jeńców.

Srebrenica okazała się niemożliwa do obrony, Bośniacy zaczęli więc uciekać do Potocari, gdzie mieściła się baza batalionu holenderskiego. Do 11 lipca na jej terenie znalazło się 20-25 tysięcy ludzi. 12 lipca Rada Bezpieczeństwa ONZ wydała rezolucję 1004, w której zażądała opuszczenia terytorium strefy bezpieczeństwa Srebrenica przez jednostki serbskie, wezwała do poszanowania bezpieczeństwa personelu UNPROFOR i wyraziła głębokie zaniepokojenie losem cywilnej ludności bośniackiej, która w tym czasie była już mordowana.

Masakra w Srebrenicy. Zagłada

Serbscy żołnierze podpalali domy i stogi w Srebrenicy i wyciągali Bośniaków z Potocari przy braku reakcji Holendrów. Rozdzielano kobiety i mężczyzn, grupując ich w oczekiwaniu na nadchodzące wydarzenia. Dochodziło do częstych przypadków gwałtów, również wielokrotnych, mordy zaś, choć bestialskie, były tego dnia jeszcze jednostkowymi wydarzeniami, nie zaś planową eksterminacją.

Ta zaczęła się dopiero 13 lipca i trwała trzy dni. W jej trakcie ludzie byli mordowani na najokrutniejsze sposoby. Bośniaków głównie rozstrzeliwano, ale zdarzały się przypadki podrzynania gardeł, a nawet wypruwania wnętrzności. W ten ostatni sposób mordowano głównie dzieci. Stłaczano ludzi w magazynach, a następnie wysadzano je, podpalano lub wrzucano do środka granaty.

Uchodźcy niedaleko Tuzli, zdj. z 13 lipca 1995 rokuUchodźcy niedaleko Tuzli, zdj. z 13 lipca 1995 roku Uchodźcy niedaleko Tuzli, zdj. z 13 lipca 1995 roku / Darko Bandic / AP Photo

Zamordowanych chowano w masowych grobach przygotowywanych przy pomocy ciężkiego sprzętu budowlanego, choć zdarzały się przypadki, gdy oprawcy mieli więcej czasu i kazali swym ofiarom kopać własne groby. Czasami porzucano zwłoki bez żadnego pochówku.

Według relacji świadków, na terenach wokół Srebrenicy stały rozległe kałuże krwi, które nie zdążały wyschnąć nawet w upalnym, lipcowym słońcu. Nawiasem mówiąc, należy zaznaczyć, że w samym miasteczku zginęło stosunkowo niewiele osób: większość cywilów uciekła z niego podczas serbskiego szturmu. Egzekucji dokonywano głównie w okolicznych wsiach.

Nie tylko wokół miasteczka trwałą eksterminacja Bośniaków. Serbowie wyłapywali także uciekinierów, którym udało się wydostać z piekła Srebrenicy i rozstrzeliwali ich. Przerażający los spotkał kolumnę uciekinierów na wzgórzu Kamenica: użyto przeciwko nim gazów bojowych (nie ma pewności co do rodzaju substancji) i według relacji w kolumnie doszło do przypadków obłędu - Bośniacy zaczęli atakować się nawzajem.

Kaci i ofiary

Do dziś nieznana jest dokładna liczba ofiar masakry w Srebrenicy. Podawana liczba 8372 zabitych jest raczej symboliczna, tyle ciał bowiem udało się odnaleźć. Nie wiadomo również, ile dokładnie osób znajdowało się w strefie bezpieczeństwa przed atakiem armii serbskiej, w wojennym chaosie bowiem ruchy ludności były niemożliwe do kontrolowania i nikt nie prowadził ewidencji osób szukających w ośrodku schronienia.

Odpowiedzialnością za zbrodnię obarczeni zostali, między innymi, Radislav Krstić, szef sztabu korpusu Drina, Vidoje Blagojević, dowódca brygady Bratunac, biorącej udział w ludobójstwie, Ratko Mladić, szef sztabu Armii Republiki Serbskiej, Radovan Karadžić, prezydent Republiki Serbskiej oraz wielu oficerów niższych szczebli. Większość z nich została ukarana. Kontyngent holenderski, choć krytykowany szeroko, nie został pociągnięty do odpowiedzialności za niedopełnienie obowiązków.

Podpułkownik Karremans niedługo po powrocie do Holandii otrzymał awans.

 

Za co Serbowie tak nienawidzili Bośniaków? Między innymi za to, że w okresie istnienia Imperium Osmańskiego muzułmańscy Bośniacy piastowali wyższe od chrześcijańskich Serbów stanowiska i traktowali ich jak swych poddanych, nierzadko będąc wobec nich równie okrutni, jak Turcy. Nieco wyświechtany frazes "zamknięty krąg nienawiści" nigdzie chyba nie jest taka prawdziwa, jak na Bałkanach, gdzie nikt nie pozwala puścić płazem swojej krzywdy.

Czy wreszcie masakry można było uniknąć? Być może, gdyby ONZ podjęło bardziej racjonalne działania, niż wyrażanie zaniepokojenia, gdyby siłom rozjemczym rozszerzono mandat działania, gdyby wreszcie ppłk Karremans dowodził liczniejszymi, lepiej uzbrojonymi i zaopatrzonymi siłami i nie wiązały go rozliczne obostrzenia dotyczące zasad działania, Srebrenicę udałoby się uratować. Czy jednak wiele by to zmieniło? Wydarzenia, które zaczęły się 12 lipca, były tylko częścią mających miejsce w całej byłej Jugosławii czystek na tle narodowościowym. Nawet gdyby ocalić te osiem tysięcy, nie uratowałoby to życia tysiącom innych pomordowanych w tej jednej z najokrutniejszych wojen w historii.

Autorem tekstu "Masakra w Srebrenicy - zaniechania i okrucieństwo", przedrukowanego ze stron serwisu historycznego Histmag.org, jest Przemysław Mrówka.

Więcej o: