Dzikie tłumy i bijatyki na plażach w Wielkiej Brytanii. Epidemiolog ostrzega przed drugą falą koronawirusa

Wysoka temperatura i słoneczna pogoda sprawiły, że tysiące ludzi wyszły na plaże w Bournemouth w Wielkiej Brytanii. Miejscowe władze apelują do mieszkańców o odpowiedzialne zachowanie.

W ciągu kilku ostatnich dni termometry w Wielkiej Brytanii wskazywały dwadzieścia kilka stopni, a brytyjski rząd zaczął znosić restrykcje, które wprowadzono w związku z epidemią koronawirusa. Te dwa czynniki sprawiły, że mieszkańcy Bournemouth i okolicznych miejscowości wyszli masowo na plaże. Media obiegły zdjęcia pokazujące niekończące się tłumy osób w strojach kąpielowych.

Zobacz wideo Czy w te wakacje będziemy mogli wyjechać za granicę? Co z obozami i koloniami dla dzieci?

Plaża w Bournemouth. W ciągu jednego dnia wlepiono 558 mandatów za parkowanie

Na doniesienia o tysiącach ludzi na brytyjskich plażach zareagowały m.in. lokalne władze, ale i lekarze. BBC relacjonuje, że epidemiolog Chris Whitty napisał na Twitterze post, w którym przestrzegł przed kolejną falą koronawirusa, którą może spowodować nieodpowiedzialne zachowanie mieszkańców Wielkiej Brytanii. Sekretarz brytyjskiego Ministerstwa Zdrowia Matt Hancock poinformował z kolei, że rząd ma uprawnienia do zamykania obszarów publicznych takich jak plaże, jeśli nie będą przestrzegane zasady dystansu społecznego - informuje portal Daily Echo

Lokalna polityczka Vikki Slade oceniła, że nieodpowiedzialne zachowanie tak wielu ludzi "jest po prostu szokujące". Miejska rada poinformowała z kolei, że w czasie jednego dnia upałów wydano rekordową liczbę 558 mandatów za parkowanie, a w czwartek rano z plaży w Bournemouth zebrano 33 ton odpadów. Służby porządkowe odnotowały także wiele przypadków nadużywania alkoholu i bijatyk - pisze CNN

Więcej o: