Szef dyplomacji USA wprowadza w błąd kółkami na mapie. Samoloty tak nie działają [TAKA CIEKAWOSTKA]

Jeśli Iran kupi nowoczesne samoloty bojowe, to będą one zagrożeniem dla Europy - ostrzega w alarmistycznym tonie szef amerykańskiej dyplomacji. Wzywa w ten sposób do utrzymania embarga na dostawy broni do Iranu. Problem w tym, że swój argument popiera mapką, która wprowadza w błąd. Często powielany i warty opisania oraz zrozumienia.

Na owej mapce zaznaczono linie, mające pokazywać zasięg potencjalnych nowoczesnych irańskich samolotów, rosyjskich Su-30SM oraz chińskiego J-10. Ten pierwszy ma mieć zasięg wynoszący trzy tysiące kilometrów i móc dotrzeć między innymi nad całą Polskę, a nawet do południowych krańców Szwecji. Chiński J-10 z wynikiem 1648 kilometrów starcza na cały Bliski Wschód.

- Mając te bardzo zabójcze samoloty, Iran będzie miał Azję i Europę na celowniku. USA nigdy na to nie pozwolą - grzmi Mark Pompeo. Gdyby tylko to była prawda. Szkopuł w tym, że linie na mapce zamieszczonej przez sekretarza stanu USA, są mocno naciągane. Wspomniane samoloty mogą do nich dolecieć, ale na oparach paliwa, lecąc na samobójczą misję w jedną stronę i to z minimalnym uzbrojeniem.

Grafika umieszczona przez sekretarza Pompeo na TwitterzeGrafika umieszczona przez sekretarza Pompeo na Twitterze Fot. Dep. of State

Zasięg tylko dla misji kamikadze

Jest to nawet zaznaczone małym drukiem na dole grafiki.

To maksymalny zasięgi lotu na wysokości przelotowej, zgodnie z reklamami producentów. Reprezentują lot tylko w jedną stronę.

Ta adnotacja wyraźnie pokazuje dwie rzeczy. Po pierwsze obecne władze USA zrobią wiele, aby demonizować Iran i uzasadniać w ten sposób swój ostry kurs wobec niego. Choć nie mają w tym poparcia nawet europejskich państw NATO. Po drugie, rysowanie różnego rodzaju kółek na mapach mających pokazywać możliwości uzbrojenia, to najprostsza droga do przekłamań. Już raz to opisywałem w kontekście rzekomego zasięgu najróżniejszych rosyjskich rakiet, mających zagrażać Polsce. Teraz zrobię to samo odnośnie samolotów.

Problem w tym, że za słowem "zasięg" może kryć się wiele wartości określających, jak daleko mogą latać samoloty wojskowe. Jest zasięg maksymalny, jest zasięg do przebazowania, jest promień działania. Dodatkowo te mogą mieć wiele wariacji, w zależności do warunków. Biorąc za przykład grafikę Pompeo, to podany na niej zasięg jest teoretycznym zasięgiem maksymalnym samolotów Su-30SM i J-10. Tylko żeby tak daleko dotrzeć, to muszą lecieć w sposób optymalny, czyli na dużej wysokości z prędkością poddźwiękową. Podobnie do samolotów pasażerskich. No i jest to lot tylko w jedną stronę. Czyli w praktyce nie da się takiej wartości osiągnąć podczas misji bojowej. Czyli tak naprawdę jest bez większego znaczenia.

Pomimo tego właśnie taka wartość jest umieszczona na Wikipedii i szeregu innych stron internetowych, jako "zasięg" tego czy innego samolotu. Powagi dodają jej takie grafiki, jak ta od Pompeo. Osoba mniej obeznana w temacie, może wziąć tę wartość, sprawdzić na Google Maps ile to jest 3000 km (w przypadku Su-30) i żyć w przekonaniu, że rosyjskie samoloty mają w zasięgu właściwie całą Europę. Tymczasem byłaby to prawda, gdyby Rosjanie mieli jednostki kamikadze na Su-30.

Reklama oderwana od rzeczywistości

Jednak w praktyce współcześni piloci ruszają na misję z mocnym postanowieniem, że wrócą do bazy. Muszą więc wykonać lot do celu i z powrotem. Teoretycznie można by więc zasięg maksymalny podzielić na dwa i uzyskać w ten sposób zasięg możliwy do osiągnięcia podczas misji bojowej. Nazywany najczęściej promieniem działania.

Pojawia się jednak kolejny problem. Te 1500 kilometrów dla Su-30, to nadal oznacza lot na dużej wysokości, z prędkością poddźwiękową, czyli optymalny z punktu widzenia spalania. Dodatkowo z minimalnym zestawem uzbrojenia do walki z innymi samolotami. Szybki start i wznoszenie z dopalaczem? Gwałtowne manewry w rejonie walki? Lot na małej wysokości w celu ukrycia się przed przeciwnikiem? Większa ilość rakiet i bomb? Cokolwiek z tej listy oznacza szybkie ograniczenie zasięgu, bo znacznie zwiększa spalanie.

- Określenie jednego promienia działania dla danego samolotu nie jest możliwe. Występuje tutaj zbyt wiele zmiennych. Można robić jedynie przybliżone szacunki. Realnie zawsze będzie to mniej, niż mogłoby wynikać z oficjalnych deklaracji producentów, które znajdziemy w internecie - mówi Tomasz Kwasek, redaktor miesięczników "Nowa Technika Wojskowa" i "Lotnictwo".

Tego rodzaju niuanse są jednak pomijane przez producentów samolotów. Wszak reklama dźwignią handlu, a jakąś konkretną wartość trzeba podać. Ochoczo podają więc czysto teoretyczny zasięg maksymalny. Można to prześledzić choćby na przykładzie wspomnianego Su-30 i jego opisu na stronie rosyjskiego państwowego koncernu Rosoboronoexport, zajmującego się eksportem uzbrojenia. Konkretnie modelu Su-30MK2. Otóż maksymalny zasięg jest tam podawany z adnotacją, że dotyczy to maszyny przenoszącej dwie rakiety powietrze-powietrze krótkiego zasięgu i dwie średniego zasięgu. To taki podstawowy zestaw dla tego typu maszyny. Są podane dwie wartości, 3000 kilometrów "na wysokości przelotowej" oraz 1270 kilometrów na "małej wysokości". Widać więc, jak drastycznie spada zasięg w zależności od samej wysokości lotu.

Podobne sztuczki marketingowe robią wszyscy producenci samolotów. Nie dotyczy to tylko Rosjan. Problem w tym, że trudno znaleźć jakiekolwiek wiarygodne informacje na temat prawdziwych możliwości maszyn bojowych. - Realne promienie działania są przeważnie uznawane za tajemnicę. W internecie rzadko podawane są prawidłowe wartości - mówi Kwasek.

W sieci można znaleźć na przykład mnóstwo wartości dla F-16, obecnie najgroźniejszych polskich samolotów. Zasięg maksymalny jest często podawany na 3,2 tysiąca kilometrów, a ze zbiornikami podwieszanymi (podczepionymi pod skrzydłami dodatkowymi zbiornikami) i konforemnymi (nałożonymi na grzbiet maszyny), nawet około pięciu tysięcy kilometrów. Wystarczy jednak poszukać głębiej i okazuje się, że w praktyce promień działania F-16 jest drastycznie mniejszy. Na stronie 2. Skrzydła Lotnictwa Taktycznego (skupia wszystkie polskie F-16), można znaleźć grafikę, według której, po podwieszeniu niesprecyzowanych dwóch bomb i dwóch rakiet, F-16 może wykonać misję maksymalnie 740 kilometrów od miejsca startu (co ciekawe, na tej samej grafice zaznaczono, że podobnie obładowany MiG-29 dotrze na zaledwie 340 km od bazy). W bazie danych FAS (ang. Federacja Amerykańskich Naukowców) można natomiast znaleźć informację, że F-16, uzbrojony w cztery rakiety do walki z innymi samolotami, może wykonać dwugodzinny patrol 370 kilometrów od bazy.

Grafika przedstawiająca możliwości polskich F-16. W prawym górnym rogu promień działaniaGrafika przedstawiająca możliwości polskich F-16. W prawym górnym rogu promień działania Fot. 2. Skrzydło Lotnictwa Taktycznego

Zawsze można zatankować w drodze

Widać więc na tych przykładach, że najczęściej podawane w sieci wartości odnośnie "zasięgu" samolotów bojowych, są wartościami czysto teoretycznymi, w praktyce niemającymi żadnego znaczenia. Poza sytuacją, kiedy samolot w pokojowych warunkach, obładowany maksymalnie paliwem, poleci z bazy A do bazy B. Kiedy chodzi o wykonanie realnej misji bojowej, zmiennych pojawia się tyle, że podanie dokładnej uniwersalnej wartości staje się niemożliwe.

Na przykładzie promienia działania podawanego dla F-16 widać jednak, że nie są to wartości oszałamiające. Dlatego wojska NATO, a zwłaszcza amerykańskie, kładą wielki nacisk na zdolność do tankowania w powietrzu. Możliwość dotankowania maszyny podczas misji, daje pilotom i planistom znacznie więcej swobody. Nie bez powodu flota latających tankowców NATO (głównie USA), jest uznawana za jeden z największych atutów militarnych Sojuszu. Realne stają się misje, gdzie granicą nie jest zapas paliwa w samolocie, ale wytrzymałość pilota. Rekordowa misja F-16, miała miejsce w 2011 roku, podczas interwencji NATO w Libii. Jedna z amerykańskich maszyn wykonała lot trwający 13,5 godziny, po drodze pięć razy tankując w locie.

Jak jednak coś takiego pokazać na prostej mapce? Jak pokazać w sposób prosty coś, co jest zależne od multum zmiennych? Niestety nie da się. Dlatego zapewne czysto teoretyczny zasięg maksymalny nadal będzie stosowany i nadal będzie wprowadzał w błąd. Warto więc pamiętać, widząc mapki w rodzaju tej umieszczonej w sieci przez Pompeo, że tak naprawdę są one bezwartościowe.

Zobacz wideo
Więcej o: