Epidemia, szarańcza i widmo głodu. Potrójny kryzys uderza w mieszkańców Etiopii

- Etiopia jest dotknięta nie tylko epidemią koronawirusa, kryzysem gospodarczym, lada moment w Etiopii pojawi się ogromna plaga szarańczy - ostrzega dr Wojtek Wilk, prezes Fundacji PCPM. Nagromadzenie kryzysów może w kraju doprowadzić kolejnej klęski - głodu. Już teraz bez jedynego posiłku została część dzieci, które przez epidemię nie chodzą do szkół.
Zobacz wideo Polacy pomagają uchodźcom w Libanie

Etiopia stosunkowo szybko wprowadziła restrykcje związane z epidemią koronawirusa, jednak pomimo tego teraz sytuacja w kraju staje się coraz poważniejsza. Większość z ok. pięciu tysięcy wykrytych zakażeń odnotowano w czerwcu. Tymczasem gospodarcze skutki zamrożenia gospodarki - krajowej i światowej - są coraz poważniejsze. Organizacje pomocowe ostrzegają, że ludziom może grozić głód. Tym bardziej, że epidemia to nie jedyny kryzys, z jakim zmaga się wschód Afryki. 

Restrykcje wprowadzono w kwietniu w formie pięciomiesięcznego stanu wyjątkowego. Pierwszymi, którzy ucierpieli z ich powodu, byli etiopscy uczniowie i uczennice. Działająca w kraju fundacja Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej opisuje, że przez zamknięcie szkół dzieci z najuboższych rodzin straciły nie tylko dostęp do edukacji (szkoły nie funkcjonują zdalnie), ale też nieraz gwarancję jedynego posiłku w ciągu dnia, który wydawany był w szkolnej stołówce. 

W trudnej sytuacji znalazła się m.in. Kokobe Teklu, samotna matka z miejscowości Debre Byrhan (ok. 100 km od stolicy Etiopii). Pracuje dorywczo sprzątając i piorąc. Lokalny współpracownik PCPM opisuje, że 28-latka jest teraz niemal pozbawiona źródła dochodu. Z powodu epidemii klienci nie są chętni do korzystania z jej usług. Obawia się, że wkrótce może jej zabraknąć pieniędzy na czynsz. Do tego ceny jedzenia rosną, a już teraz posiłki składają się głównie z chleba i herbaty. Jeśli w kuchni pojawia się mięso - mówi - daje je córce.   

"To będzie katastrofa, która spustoszy rolnictwo Etiopii"

Teraz zagrożone są już nie tylko dzieci, ale całe rodziny. W wielu regionach kraju (i innych państw wschodu Afryki) większość osób pracuje nieformalnie lub dorywczo i przez to jest szczególnie narażona na ubóstwo i głód w związku z epidemią. A to nie jedyny kryzys, który zagraża mieszkańcom. 

Rzeczniczka PCPM Aleksandra Rutkowska zwraca uwagę, że gospodarka Etiopii jest oparta na rolnictwie, a niemal cały eksport to produkty rolne i kwiaty. Tymczasem na Wschodzie Afryki rozwija się kolejna fala szarańczy. Największa od dekad plaga zaczęła się jeszcze w ubiegłym roku. Teraz aktywne jest "drugie pokolenie", którego roje rodzą się i rozprzestrzeniają w Kenii, Somalii i Etiopii. Liczące dziesiątki milionów osobników roje mogą dziennie zjeść tyle, ile co 35 tys. ludzi. Nawet w najlepszym wypadku - przy agresywnym zwalczaniu szarańczy - szacuje się, że zniszczy ona 20-30 proc. plonów. Jeśli nie uda się jej wytępić, to straty mogą dochodzić do 80 proc. - opisuje portal Światowego Forum Gospodarczego. Problemem jest nie tylko bezpośrednia utrata pożywienia, ale też dochodów z rolnictwa. Brak zarobków sprawia, że rodziny nie są w stanie kupić podstawowych produktów żywieniowych. W sumie w tej części Afryki na skutek kolejnej fali szarańczy możliwy jest wzrost liczby osób zagrożonych głodem z 20,2 mln do ponad 33 mln osób.  

- Etiopia jest dotknięta nie tylko epidemią koronawirusa, kryzysem gospodarczym, lada moment w Etiopii pojawi się ogromna plaga szarańczy. Na początku tego roku Afrykę Wschodnią nawiedziła największa plaga szarańczy od 50 lat. Teraz ta plaga będzie 20 razy większa. To będzie katastrofa rozmiarów biblijnych, która spustoszy rolnictwo Etiopii, z którego utrzymuje się ok. 90 procent ludności

- ostrzega dr Wojtek Wilk, prezes Fundacji PCPM. Organizacja prowadzi zbiórkę na wsparcie dla najuboższych rodzin dotkniętych głodem. Wilk zwraca uwagę, że PCPM działa w Etiopii od ośmiu lat, m.in. wspierając szkoły. Dzięki temu doświadczeniu zna tamtejsze rodziny i wie, jak i do kogo dotrzeć z pomocą - zapewnia. - Chcielibyśmy skupić naszą pomoc na regionie Debre Birham, gdyż jest to region historycznie najbardziej dotknięty głodem. Pamiętacie Państwo katastrofalny głód w Etiopii w 1984 roku. Właśnie w tym rejonie miały miejsce największe liczby zgonów - osób, które zmarły z głodu. Taka sytuacja może mieć miejsce w tym czy w przyszłym roku, nie tylko ze względu na kryzys gospodarczy, związany z koronawirusem, ale przede wszystkim na ogromną plagę szarańczy - mówi Wilk.

Dożywianie etiopskich rodzin w kryzysie można wesprzeć przez stronę PCPM.ORG.PL/ETIOPIA. Wg PCPM 126 zł to kwota, która wystarcza na dożywianie całej rodziny przez miesiąc.