"Guardian": 20 firm stoi za 1/3 emisji dwutlenku węgla. Od dawna wiedzą o wpływie na klimat

Aż jedną trzecią wyemitowanego przez ludzi dwutlenku węgla można powiązać z działaniami 20 firm na przestrzeni ostatnich 50 lat. W tym czasie przedsiębiorstwa zdawały sobie sprawę, że przyczyniają się do globalnego ocieplenia. I wydawały miliony, by podważyć ustalenia nauki.
Zobacz wideo

Państwowi giganci i wielkie koncerny z przemysłu paliw kopalnych od lat wiedzą o wpływie gazów cieplarnianych na atmosferę i płynących z tego zagrożeniach. Pomimo tego wciąż zarabiają na sprzedaży ropy, gazu i węgla, a jednocześnie zwalczają wysiłki na rzecz walki z kryzysem klimatycznym. 

Jak wynika z badań ujawnionych przez "The Guardian", tylko 20 firm można powiązać z aż jedną trzecią współczesnych emisji dwutlenku węgla, za które odpowiada ludzkość. Według danych firmy te od 1965 roku wydobyły paliwa kopalne, których spalenie wyemitowało do atmosfery 480 miliardów ton dwutlenku węgla. Dla porównania polskie emisje dwutlenku węgla w 2017 roku wniosły 326 mln ton.

Na liście znajduje się 20 firm państwowych, na czele z saudyjskim koncernem paliwowym Aramco, Gazpromem, National Iranian Oil Company, a także firmami z Indii, Chin, Wenezueli czy Brazylii. Pozostałe osiem to międzynarodowe firmy, takie jak Chevron, ExxonMobil, BP czy Royal Dutch Shell. 

Przemysł i władze od pół wieku wiedzą o globalnym ociepleniu

Dziennikarz "Guardiana"Jonathan Watts wyjaśnia, że miliardy ludzi na świecie korzystają z produktów tych firm: ropy, gazu i węgla. Zatem można by powiedzieć, że każdy konsument jest w drobny sposób odpowiedzialny za związane z tym emisje gazów cieplarnianych. Niektóre z firm argumentowały, że nie odpowiadają za to, co konsumenci robili z ich produktami, jednak większość zapewniła, że teraz akceptują, co nauka mówi na temat globalnego ocieplenia i wspierają ograniczenie emisji. 

Tyle, że - mówi Watts - przemysł paliw kopalnych już od dawna wiedział o ryzyku, z którego nie zdają sobie sprawy konsumenci. Nieprzypadkowo brytyjski dziennik opublikował dane dotyczące emisji od 1965 roku. To w tym czasie rządy i przemysł dowiedział się o tym, że wydobywanie i spalanie ropy, gazu i węgla może zdestabilizować klimat i mieć katastrofalne skutki. W 1965 roku doradcy prezydenta USA Lyndona Johnsona opublikowali raport, wg którego emisja dwutlenku węgla z paliw "zmienia atmosferę" i może być szkodliwa i niebezpieczna dla ludzkości. Jeszcze w tym samym roku ostrzegano, że "jeszcze jest czas" by uniknąć "katastrofalnych konsekwencji".

ExxonMobil w wewnętrznym dokumencie z 1981 roku informuje, że emisje dwutlenku węgla, które będą wynikiem zrealizowania planu firmy na kolejne 50 lat, spowodują "katastrofalne efekty" dla "przynajmniej znacznej części populacji Ziemi" - opisuje "The Guardian".

Przemysł paliw kopalnych nie tylko nie reagował na wyniki swoich własnych badań, ale finansował podważanie ustaleń nauki i ostrzeżeń ws. zmian klimatu. Według badania opublikowanego na początku tego roku największe firmy z branży paliwowej wydają w sumie setki milionów dolarów rocznie na lobbing na rzecz blokowania lub opóźnienia polityki klimatycznej. Wg innego badania już po podpisaniu Porozumienia paryskiego pięć największych firm wydało w sumie miliard dolarów na lobbing dot. kryzysu klimatycznego.

 

Miliardy zapłacą cenę za zyski niewielu

- Wielką tragedią kryzysu klimatycznego jest to, że 7,5 miliarda ludzi musi zapłacić cenę - jaką jest degradacja planety - by kilkadziesiąt zanieczyszczających biznesów mogło poprzynosić rekordowe zyski. To wielka moralna porażka naszego systemu politycznego, że pozwalam na to - skomentował ustalenia brytyjskiego dziennika jeden z czołowych światowych klimatologów, Michael Mann.

Z kolei publicysta George Monbiot przekonuje, że "majstersztykiem" firm zatruwających klimat było "obwinienie ciebie i mnie za kryzys klimatyczny". Pisze, że "największym i najskuteczniejszym kłamstwem" przemysłu paliw kopalnych było przekonanie, że kryzys klimatu i środowiska oraz związane z nim zagrożenie dla ludzkości to wina indywidualnych wyborów konsumenckich.