13-letnia Alicja umierała z bólu. W tym samym czasie lekarz miał się zajmować swoim kolegą

Ministerstwo Zdrowia zbada sprawę 13-letniej Alicji, która zamiast trafić na stół operacyjny w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie, cierpiała z bólu przez całą noc. Lekarz dyżurny miał w tym czasie operować dorosłego pacjenta. Z nieoficjalnych informacji portalu Onet.pl wynika, że był on jego znajomym. Dziś dziewczynka znajduje się w stanie wegetatywnym.
Zobacz wideo

Alicja trafia do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w krakowskim Prokocimiu w lipcu 2018 roku. Zdiagnozowano u niej chorobę Leśniowskiego-Crohna - przewlekłą chorobę układu pokarmowego, która objawia się m.in. biegunką, krwawieniem, gorączką i wymiotami. W nocy z 14 na 15 sierpnia ostry ból brzucha, na który się skarżyła, i wymioty pogarszają się. Lekarz stwierdza niedrożność jelit, ale nie widzi potrzeby interwencji chirurgicznej. Dziewczynka pięciokrotnie otrzymuje leki przeciwbólowe, które jednak nie działają.

Alicja trafia na stół po interwencji cioci

Rano, po interwencji chrzestnej Alicji, która pracowała na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego, pacjentka trafia na Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii, a następnie na blok operacyjny. Ma wycięty fragment jelita, dochodzi też do chwilowego zatrzymania krążenia. Po operacji jej stan jest "skrajnie ciężki", ma również objawy niewydolności wielonarządowej.

Dziewczynka zostaje wypisana ze szpitala w marcu tego roku. Dziś jej stan lekarze określają jako wegetatywny. Koszt miesięcznego leczenia Alicji to 20 tys. złotych.

Lekarz zajmował się dorosłym mężczyzną zamiast małą pacjentką

Jak dowiedział się Onet.pl, lekarz, który zaniechał operacji Alicji, przeprowadził tej nocy inny zabieg na dorosłym mężczyźnie. Według nieoficjalnych informacji portalu miał to być jego znajomy. Z lakonicznej skądinąd odpowiedzi szpitala na pytania dziennikarza wynika, że pacjent ten został przyjęty na oddział w ramach wyjątkowej sytuacji (pozwalają na to przepisy placówki - red.).

Onet.pl nie znalazł jednak potwierdzenia tej informacji ani na policji, ani w innych szpitalach, które miały odmówić mężczyźnie udzielenia pomocy (chodziło o replantację palca). Udało się im jednak dowiedzieć, że zabieg miał być zaplanowany wcześniej i udało się go rozliczyć przez NFZ.

Ministerstwo Zdrowia zleca kontrolę

Tymczasem Onet.pl i "Gazeta Krakowska" dotarły do informacji, że Ministerstwo Zdrowia na wniosek rodziców Alicji zleciło kontrolę w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie w związku ze sprawą dziewczynki. Ma ocenić prawidłowość "całości postępowania personelu medycznego oraz prawidłowości procesu diagnostyczno-terapeutycznego, zastosowanego wobec małoletniej pacjentki". Postępowanie wszczął Rzecznik Praw Pacjenta, o czym pisała m.in. "Gazeta Wyborcza" w kwietniu tego roku.

Przypadkiem Alicji zainteresował się także Rzecznik Praw Dziecka oraz Prokuratura Okręgowa w Krakowie. Ta ostatnia prowadzi śledztwo w kierunku art. 156 Kodeksu karnego, który dotyczy spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.