Tygrysica T-1 miała zagryźć 13 osób. Zwierzę dopadli myśliwi i zastrzelili. "To morderstwo"

Po dwóch latach mieszkańcy kilku wsi w środkowych Indiach świętują - zabito tygrysicę, która zagryzła w tym czasie 13 osób. Tropiono ją w ramach wielkiej operacji od miesięcy, aż w końcu zastrzelono. Na świecie żyje 4 tys. tygrysów, 4 proc. populacji z początku XX wieku.

Tygrysica nazywana T-1 była tropiona od miesięcy. Wg strażników leśnych zwierzę zabiło w ciągu ostatnich dwóch lat 13 osób w okolicach kilku wsi w środkowych Indiach. - opisuje "New York Times"

W obławę zaangażowano setki strażników, drony z kamerami termowizyjnymi, strzelców jeżdżących na słoniach i słynnego indyjskiego łowcę tygrysów. Nawab Shafath Ali Khan mówił dziennikarzom, że tygrysica była wyjątkowo bystra i nauczyła się unikać myśliwych po wcześniejszych próbach upolowania jej. 

W końcu tropiciele uciekli się do nietypowych metod. Zaczęli spryskiwać miejsca w lesie perfumami Obsession. Zawierają one związek chemiczny, który w naturalnej formie pochodził z gruczołów niewielkiego ssaka, cywety. Koty są wrażliwe na ten związek chemiczny - sprawia, że intensywnie wąchają spryskanie miejsce, a nawet przewracają się na grzbiet (ta sama metoda jest używana przez fotografów, by zwabić tygrysy czy jaguary w "pułapki" fotograficzne). Nie wiadomo, czy rzeczywiście to perfumy poskutkowały, jednak T-1 pojawiła się obok jednego ze spryskanych miejsc w piątek w nocy. Zespół łowczych najpierw strzelił strzałką ze środkiem usypiającym. Jednak ten zaczyna działać po jakimś czasie, a - według ich relacji - tygrysica natychmiast rzuciła się w ich kierunku. Wtedy jeden z nich strzelił z ostrej amunicji i zabił zwierzę.

Obrońcy przyrody: "To było morderstwo z zimną krwią"

"NYT" relacjonuje, że mieszkańcy wsi wybuchli radością na wieść o zabiciu zwierzęcia. Jednak informacja przygnębiła obrońców przyrody, którzy walczyli przed sądem najwyższym o uchronienie tygrysicy przed śmiercią. Teraz pytają, czy zastrzelenie T-1 rzeczywiście było jedynym wyjściem. "To było morderstwo z zimną krwią" - przekonywał przed sądem Jerryl Banait, aktywista który zabiegał o oszczędzenie życia zwierzęcia. Władze odrzucają te oskarżenia, podkreślają, że strażnicy strzelili "w obronie własnej".

Na świecie została garstka tygrysów

Na świecie na wolności żyje obecnie około 4 tys. tygrysów, z tego ponad połowa z Indiach. Szacuje się, że na początku XX wieku ich populacja wynosiła 100 tys. Spadła gwałtownie z powodu niszczenia siedlisk, kłusownictwa i zabijania ich dla skór, trofeów i części ciała, które są wykorzystywane w chińskiej "medycynie" tradycyjnej. W tym tygodniu władze Chin ogłosiły, że chcą zalegalizować handel kośćmi tygrysów.

Od kilku lat, m.in. dzięki wysiłkom na rzecz obrony praw zwierząt w Indiach, udaje się stopniowo odbudowywać populację tygrysów w tym kraju. Jeszcze 12 lat temu wynosiła 1411 osobników, dziś to ponad 2500. Jednak wraz ze zwierzętami nie wracają ich naturalne siedliska. Zwierzętom brakuje terenów do polowania, a niektóre żyją nie w rezerwatach, a na gęsto zaludnionych terenach wiejskich.