Start o 8:00, na miejscu byliśmy 9:20. Rower, auto i komunikacja miejska. Zobacz nasz test

Komunikacja miejska, samochód, a może rower? Sprawdziliśmy, który środek transportu lepiej radzi sobie z pokonaniem 25-kilometrowej trasy Białołęka - Mokotów. Zobacz na wideo, jak wyglądał nasz eksperyment.

Czy pokonując jednorazowo trasę z punktu "A" do punktu "B" da się z całą pewnością stwierdzić, jaki środek transportu lepiej się do tego nadaje? Odpowiedź brzmi: Nie. Tym bardziej w Warszawie, gdzie zmieniająca się jak w kalejdoskopie sytuacja na drogach to codzienny koszmar kierowców i pasażerów komunikacji miejskiej.

Czytaj także: Jesteś kierowcą? Rocznie tracisz 3350 złotych. Wszystko przez korki, w których stoisz 5 dni

Mimo to eksperyment polegający na pokonaniu odcinka Białołęka - "Mordor" wydał nam się na tyle ciekawy, że w czwartek, 11 października, punktualnie o godz. 8 stawiliśmy się na ul. Aluzyjnej, skąd ruszyliśmy w kierunku ul. Postępu - miejsca, w którym pracują tysiące mieszkańców stolicy.

Białołęka - Mokotów. Czym najszybciej?

Nasi uczestnicy - Lena Gontarek, Tomasz Golonko i Łukasz Łubian - mieli do dyspozycji rower, komunikację miejską i samochód. Lena wybrała ostatnią opcję. - Rzadko poruszam się autem, ale uznałam, że będzie to najwygodniejszy środek transportu. Jeśli chodzi o trasę, zdałam się na nawigację - powiedziała.

Tomasz postanowił skorzystać z komunikacji, a konkretniej: z autobusu "211" i tramwaju "17". - Wybrałem taką trasę z dwóch powodów. Po pierwsze, była zalecana przez Google Maps. Po drugie, choć według aplikacji, startując o godz. 8, miałem być na miejscu 9 minut później, niż podróżując metrem, to chciałem uniknąć tego środka transportu. Im bliżej centrum, tym pociąg jedzie wolniej, potrafi też stanąć w środku tunelu, co opóźnia czas podróży. Poza tym, jadąc "moją" trasą miałem jedną, a nie dwie przesiadki - stwierdził Tomasz.

Łukasz uznał, że najszybciej dotrze na miejsce rowerem. - Rowerzyści nie mają lekko, większość kierowców traktuje nas jak zło konieczne, a przeciskanie się między samochodami lub pieszymi to jak proszenie się o nieszczęście. Dlatego mój wybór trasy był oczywisty - zdecydowałem, że pojadę wyłącznie ścieżkami rowerowymi. Mogłem jechać szybko i bezpiecznie - ocenił Łukasz. 

Białołęka - Mokotów. Najszybciej dotarł samochód

Ostatecznie okazało się, że to Lena pokonała trasę najszybciej. Na miejsce dotarła do celu o godz. 9.20. Dwie minuty później na mecie zameldował się Łukasz, a dopiero o godz. 9.28 - Tomasz. 

- Jechałam ze średnią prędkością 20-30 km/h, bo samych korków wielkich nie było, ale ruch był na tyle duży, że nie było jak przyspieszyć - komentowała Lena. - Gdybym mógł powtórzyć ten eksperyment, wybrałbym przejazd metrem, i może byłbym w "Mordorze" 10-15 minut wcześniej. Ale czy to wystarczająco dużo, żeby przekonać warszawiaków do zmiany samochodów na komunikację? Nie sądzę - mówił z kolei Tomasz.

Mimo że to auto pojawiło się na Mokotowie jako pierwsze, to dwa pozostałe środki transportu mają nad nim ogromną przewagę - korzystając z roweru i komunikacji miejskiej nie tylko przyczyniamy się do poprawy jakości powietrza w Warszawie, ale też w naszych portfelach niewątpliwie zostaje więcej pieniędzy. 

Więcej o: