''Rok 2020 był zaskakujący, ale myślę, że trochę go za bardzo demonizujemy''

Ewa Jankowska
W 2021 roku czekają nas między innymi ważne wybory prezydenckie we Francji czy Iranie, poznamy także nazwisko nowego kanclerza Niemiec. Dowiemy się, co dalej z pandemią, czy uda się ją wyhamować. Zapewne będziemy też odnotowywać kolejne rekordy klimatyczne - mówi Łukasz Bok, twórca strony KIKŚ - Konflikty i katastrofy światowe, którą obserwuje prawie 900 tysięcy użytkowników Facebooka.

Napisałeś w jednym z postów, że nie przepadasz za komentarzami o strasznym roku 2020, jednocześnie nieustannie zaskakuje cię on jakimiś tematami do opisywania. Co najbardziej cię zaskoczyło?

Byłbym kłamcą, gdybym napisał, że było coś ważniejszego czy bardziej zaskakującego niż pandemia SARS-CoV-2 i jej wszelkie reperkusje. Rok 2020 był zaskakujący, ale myślę, że trochę go za bardzo demonizujemy.

Jak to?

Gdyby przeanalizować go pod kątem liczby zdarzeń o charakterze terrorystycznym czy sejsmologicznym, to był on wyjątkowo spokojny. Przynajmniej w porównaniu do ubiegłych lat.

W jednym z komentarzy pod twoim postem pojawiła się opinia, że ludzie tak demonizują rok 2020, bo w końcu zaczęli śledzić to, co dzieje się na świecie - również za sprawą pandemii koronawirusa, która dotknęła każdego.

To bardzo sensowna opinia! Często docierają do mnie głosy od czytelników, że zanim trafili na moją stronę, szczególnie nie interesowali się wydarzeniami na Bliskim Wschodzie czy cyklonami tropikalnymi. Gdy widzą u mnie mnogość tych tematów, odnoszą wrażenie, iż na świecie dzieje się tyle niesamowitych rzeczy. Tak jednak nie jest. Głównie to naturalny, ziemski cykl. Staram się informować czytelników, kiedy faktycznie ma miejsce zdarzenie niecodzienne.

O koronawirusie pisałeś już w momencie, w którym odnotowano pierwsze zgony w Wuhan. Dlaczego uznałeś, że to ważne?

Kieruję się własną intuicją w wyborze tematów. Ale też chcę zaciekawić czytelnika. Zadaniem, które sobie wyznaczyłem, jest nie pominąć żadnego ważnego wydarzenia. Nawet jeśli nie piszę o czymś na bieżąco, staram się o tym przynajmniej wspomnieć w cotygodniowym podsumowaniu, które publikuję w każdą niedzielę.

O poważnie zapowiadających się cyklonach zdarza mi się informować już na kilka dni przed ich pierwszymi skutkami. O silnych wstrząsach - tuż po tym, jak wykryje je monitoring sejsmiczny. Pisanie jest moją automatyczną reakcją na zebrane prognozy i dane.

Epidemie mieszczą się w tych ramach. Jakiś czas temu głośnym tematem była epidemia eboli w Afryce Zachodniej, którą na szczęście udało się opanować.

Przeczuwałeś, że czeka nas światowy paraliż z powodu koronawirusa już wtedy, gdy zmagano się z nim w Wuhan?

Oczywiście, że nie. Myślę, że światowego lockdownu nikt się nie spodziewał, nawet wtedy, gdy pojawiły się pierwsze przypadki zakażeń w Europie. Na pewno można było oczekiwać, że wirus będzie się szybko rozprzestrzeniał - o pierwszych przypadkach w Chinach dowiedzieliśmy się, gdy mieszkańcy szykowali się do obchodów Chińskiego Nowego Roku [początek 25 stycznia - przyp. red.], który jest okresem wzmożonej mobilności lokalnej społeczności.

Lekarz u chorego na COVID, Wuhan 2020 (fot. AP)Lekarz u chorego na COVID, Wuhan 2020 (fot. AP) Lekarz u chorego na COVID, Wuhan 2020 (fot. AP) Lekarz u chorego na COVID, Wuhan 2020 (fot. AP)

Jaki będzie rok 2021?

Pod wieloma względami bardzo ciekawy. Czekają nas między innymi ważne wybory prezydenckie we Francji czy Iranie, poznamy także nazwisko nowego kanclerza Niemiec. Przed nami też między innymi dalsze losy porozumienia nuklearnego z Teheranem, do którego nie chce dopuścić Izrael, ale ten przecież też jest w kryzysie politycznym. I będziemy świadkami kolejnych wyborów, które zadecydują o przyszłości premiera Netanjahu. Dowiemy się, co dalej z pandemią, czy uda się ją wyhamować. Zapewne będziemy też odnotowywać kolejne rekordy klimatyczne.

To znaczy?

Nic nie wskazuje na to, by proces zmian klimatycznych wyhamowywał. W ciągu ostatnich dwóch lat zarejestrowaliśmy rekordowe dobowe temperatury na plusie między innymi w Holandii, Wielkiej Brytanii, Brazylii, Niemczech, Francji, na Cyprze czy nawet na Antarktydzie. Rok 2019 uznano w Europie za najcieplejszy w historii pomiarów, w 2020 roku takim rekordowym miesiącem był wrzesień. Kończący się rok zostanie najprawdopodobniej okrzyknięty trzecim najcieplejszym na świecie w historii pomiarów.

W 2020 roku ciepłe wody Atlantyku przyniosły rekordowy sezon huraganów. Zarejestrowano aż 30 burz, w tym 13 huraganów, z czego sześć to tak zwane major hurricane (z ang. ostre huragany) o sile co najmniej trzeciej kategorii w pięciostopniowej skali Saffira-Simpsona. Mówiąc prościej - w żadnym momencie w historii nie zarejestrowano aż tylu cyklonów podczas jednego sezonu. Wyczerpano listę imion przygotowaną dla huraganów, w związku z tym pod koniec roku po raz drugi w historii skorzystano z nazw z użyciem liter greckiego alfabetu i w ten sposób mogliśmy obserwować między innymi Etę, Epsilon czy Jotę - ten ostatni okazał się najsilniejszym w całym sezonie.

W przyszłym roku z pewnością odnotujemy kolejne rekordy. Z mojego punktu widzenia - będę miał o czym pisać, ale to akurat nie jest dobra wiadomość.

Bywa, że nie masz o czym pisać?

Zdarzają się spokojne dni, wtedy jestem bezrobotny. (śmiech ) Zazwyczaj nie trwa to jednak długo.

Dlaczego interesują cię akurat katastrofy i kataklizmy?

Siła natury i jej nieprzewidywalność jest pasjonująca! Obserwacja cyklonów tropikalnych, burz, tornad czy erupcji wulkanów zapewnia spektakularne widoki. Niestety, zazwyczaj działanie sił natury wiąże się z ludzkim dramatem i chcę tutaj wyraźnie podkreślić - podziwianie jej to jedno, człowieczeństwo to drugie. Nie ma we mnie niezdrowego pociągu do tragedii. Cieszyłbym się, gdyby było ich mniej do opisywania, wpływu na to jednak nie mam.

Tornado w Pinellas Park (fot. Douglas R. Clifford/AP)Tornado w Pinellas Park (fot. Douglas R. Clifford/AP) Tornado w Pinellas Park (fot. Douglas R. Clifford/AP) Tornado w Pinellas Park (fot. Douglas R. Clifford/AP)

Jak to się stało, że z garstki osób obserwujących twój KIKŚ na Facebooku zrobiło się niespełna milion?

Jestem przekonany, że chodzi tutaj o szybkość i prostotę przekazu oraz brak własnej opinii. Staram się pisać o faktach, nie interpretuję ich, tak jak to robią często polskie media. Duża grupa moich czytelników to ludzie młodzi, którzy długo szukali alternatywnego źródła informacji dla portali informacyjnych czy gazet. Najwidoczniej znaleźli je u mnie.

Media to biznes, liczy się przede wszystkim klikalność i oglądalność, dlatego w polskich mediach rzadko można znaleźć informacje o tym, co dzieje się w odległych zakątkach świata, więcej uwagi poświęca się polskim przepychankom politycznym. Nie będę jednak na to narzekał, bo może właśnie dzięki temu, że mają takie, a nie inne standardy, moja strona jest tak popularna. Najwyraźniej zapełniłem jakąś lukę.

Zajmujesz się czymś oprócz prowadzenia strony na Facebooku?

Od 2013 roku, odkąd istnieje KIKŚ, nie zmieniło się praktycznie nic, poza liczbą czytelników. Oprócz strony na Facebooku prowadzę też profil na Instagramie, również poświęcony tematyce konfliktów i katastrof. Tam już pojawia się nieco więcej moich opinii, analiz, komentarzy, bo traktuję go bardziej prywatnie. Za moment będę też kierował portalem ogólnoinformacyjnym, na rynek trafi również moja aplikacja mobilna, poświęcona KIKŚ.

Z jakich źródeł informacji korzystasz? Jak udaje ci się poinformować o czymś przed wszystkimi?

To zależy od wydarzenia. Pisząc o SARS-CoV-2 i obostrzeniach, po prostu musiałem śledzić oficjalne komunikaty, słuchać konferencji prasowych z poszczególnych krajów, nic nadzwyczajnego.

W czasie ekspansji tzw. Państwa Islamskiego organizacja miała swój "tajny" profil propagandowy na Snapchacie, teraz działa i informuje o swoich działaniach przede wszystkim na komunikatorze Telegram, choć ich kanały są regularnie blokowane.

Zamachowiec z Christchurch w Nowej Zelandii transmitował swój atak na żywo. Napastnik, który w lutym tego roku zabił w Tajlandii 30 osób w trakcie zamachu, zamieszczał wpisy w Internecie.

Szyickie milicje w Iraku, libański Hezbollah, ruch polityczno-militarny Huti w Jemenie, palestyńskie frakcje i wiele innych grup mają bardzo rozbudowane kanały w social mediach - dostęp do nich pozwala mi mieć rozeznanie w tym, co się dzieje, i co może się wydarzyć na długo przed tym, zanim pojawi się cokolwiek na ten temat w mass mediach. Depesze agencyjne służą mi przeważnie jako potwierdzenie określonych informacji.

Szpital dla chorych na COVID w Indiach (fot. Manish Swarup / AP Photo)Szpital dla chorych na COVID w Indiach (fot. Manish Swarup / AP Photo) Szpital dla chorych na COVID w Indiach (fot. Manish Swarup / AP Photo) Szpital dla chorych na COVID w Indiach (fot. Manish Swarup / AP Photo)

Zdarzyło się, że twoja strona została zablokowana.

Kilka razy. Zazwyczaj wtedy, gdy informowałem o ekspansji tzw. Państwa Islamskiego, co Facebook odbierał jako propagowanie terroryzmu. Musiałem odwoływać się od tych decyzji, ale strona za każdym razem była przywracana, choć zawsze zajmowało to trochę czasu.

Czy pisanie codziennie o kataklizmach i konfliktach wpływa na twoje samopoczucie? Nie masz czasem ochoty zrobić sobie detoks od tego?

Czasem rzeczywiście mam dość pisania o wyłącznie tragicznych wydarzeniach, ale traktuję to jako swoją pracę, do której zawsze podchodziłem rzetelnie. O moją psychikę dbają czytelnicy.

Jak to?

Dzięki profilowi na Instagramie, który założyłem między innymi po to, żeby mieć lepszy kontakt z czytelnikami, poznałem mnóstwo fantastycznych ludzi, którzy wspierają mnie w gorszych chwilach. Chciałbym też wykorzystać rozmowę z tobą, by po raz kolejny podziękować im za stworzenie tak ciepłej społeczności.

Ostatnio w gronie rodzinnym zastanawialiśmy się, w którym miejscu na świecie najlepiej byłoby teraz żyć. Większość lokalizacji odpadła głównie ze względu na zagrożenia - czy to związane z działaniem ludzi, czy natury. Ostatecznie uznaliśmy, że Kanada to właściwie jedyny kraj względnie bezpieczny. Czy jest jakieś miejsce na świecie, gdzie ty chciałbyś się przenieść, gdzie czułbyś się bezpiecznie?

Moim marzeniem jest mieć domek w austriackim Tyrolu, w którym zakochałem się kilka lat temu. Lubię też wybrzeże Portugalii. Ostatnio coraz częściej myślę także o północy Skandynawii. Pięknych miejsc na świecie jest mnóstwo. W tych, które wymieniłem, panuje względny spokój, ale nie planuję się tam przenosić na stałe. Od czasu do czasu muszę gdzieś uciec, żeby złapać oddech i dystans. To wystarczy. Najlepiej mi tam, gdzie ciepły dom i osoby bliskie mojemu sercu.

Łukasz Bok (fot. arch. prywatne)Łukasz Bok (fot. arch. prywatne) Łukasz Bok (fot. arch. prywatne) Łukasz Bok (fot. arch. prywatne)

Łukasz Bok. Twórca strony KIKŚ - Konflikty i katastrofy światowe.

Ewa Jankowska. Dziennikarka i redaktorka, absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu. Zaczynała w Wirtualnej Polsce w dziale Kultura, publikowała wywiady w serwisie Ksiazki.wp.pl. Pracowała również serwisie Nasze Miasto i Metrowarszawa.pl, gdzie z czasem awansowała na redaktor naczelną.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Więcej o: