"Czy Adam i Ewa mieli pępki?". Czego uczą się dzieci na lekcjach religii

Ola Długołęcka
Kto ma dziecko w placówce edukacyjnej, ten wie, że zazwyczaj na pytanie "jak było w szkole/przedszkolu?" ciężko uzyskać odpowiedź dłuższą od "w porządku". Czasami jednak rodzicom udaje się dowiedzieć więcej. Sprawdziliśmy, co słyszą od dzieci na temat lekcji religii.

Ogłaszamy Piątkę Gazeta.pl. Dziennikarze portalu będą codziennie opisywać inne zagadnienia – ważne dla Polaków, ale jednocześnie takie, o których politycy niekoniecznie chcą mówić przed październikowymi wyborami do Sejmu i Senatu. W poniedziałek służba zdrowia, we wtorek edukacja, w środę pieniądze, w czwartek Kościół i w piątek oczywiście ekologia – to tematy, którymi na co dzień żyją Polacy. Pokażemy ludzką stronę każdego tematu, damy głos ekspertom, przedstawimy liczbowy aspekt rozwiązywania problemów, a także sprawdzimy, co najważniejsze ugrupowania mają do zaproponowania wyborcom.

Przeczytaj wszystkie teksty z Piątki Gazeta.pl >>

***

Spadające windy w Watykanie

Magdalena spod Białegostoku - rocznik 1977 - na religię chodziła do salki przykościelnej. Z tamtych czasów pamięta dwie rzeczy: kolorowanki na bibułach wklejane do zeszytu oraz opowieść siostry zakonnej o koleżance ze zgromadzenia. Chociaż Magda nie pamięta, co czuła, kiedy usłyszała tę historię, musiała jednak zrobić na niej wrażenie, skoro opowiada ją do dzisiaj. Nieszczęsna koleżanka -  w opowieści katechetki - pojechała do Watykanu, w którym zabiła ją winda. Trudno tę historię osadzić w kontekście - czy była to jakaś przypowieść z morałem, czy po prostu rodzaj opowieści z krypty. Dla Magdy w każdym razie Watykan przez wiele lat wywoływał jedno skojarzenie - morderczych wind.

Magda ma dzisiaj dwoje dzieci, a każde z nich odmienne podejście do religii. Jej starsza córka (obecnie w szóstej klasie) do lekcji katechezy podeszła w chłodny, wykalkulowany sposób. - Za wiele z niej nie jestem w stanie wyciągnąć, oprócz tego, że jest "nudno", ale "będzie chodzić, bo to łatwa piątka, która liczy się do średniej" i "koleżanki chodzą". Natomiast młodsza córka Magdaleny, która jest w drugiej klasie szkoły podstawowej, przechodzi intensywny etap przeżywania wiary. Uczy ją siostra zakonna, która w stosunku do dzieci ma dużo ciepła. Opowiada o dobroci, miłości, co w efekcie zachęca dziewczynkę do chodzenia na msze dla dzieci. Drugoklasistka  bardzo lubi te lekcje, ale Magda dowiaduje się od niej tylko tyle, że "są super".

>>Polacy wskazują problemy naszego systemu edukacji. Czy lekcje religii znalazły się na liście?

Zobacz wideo

"Czy Jezusa to bolało?"

Na pytanie, czego dzieci uczą się na religii, dostałam od najmłodszych i ich rodziców bardzo różne odpowiedzi. Część nie napawała optymizmem, bo dzieciom przekazywane są określone poglądy czy zbyt plastyczne wizje kary za grzechy,  inne dawały nadzieję, że dzieci dowiadują się, że Bóg jest miłością i dobrem, ich wsparciem i przyjacielem, a konkluzja pozostawała jedna - wszystko zależy od katechety i jego podejścia do dzieci oraz programu nauczania. Zupełnie jak podczas kazań na mszy - możemy usłyszeć na nich o miłości, wybaczaniu, dobru albo o karach, potępieniu i grzechach.

Karmiony na lekcjach religii okrutnymi historiami pięcioletni syn Joanny z Katowic przez tydzień pytał, dlaczego Jezus oddał za ludzi swoje życie. Joanna starała się wytłumaczyć mu to w łagodny i zrozumiały sposób. Jednak zasmucone dziecko ciągle dopytywało o krzyż, chciało wiedzieć, czy przybijanie do niego bolało Jezusa. Zdaniem mamy chłopca da się opowiadać o religii na poziomie przedszkolnym bez straszenia śmiercią i przybijaniem do krzyża.

W bieżącym roku szkolnym frekwencja na lekcjach religii może być jeszcze mniejsza. Częściowo za taki stan rzeczy można obwiniać reformę edukacji.W bieżącym roku szkolnym frekwencja na lekcjach religii może być jeszcze mniejsza. Częściowo za taki stan rzeczy można obwiniać reformę edukacji. Fot. Shutterstock

Tok myślenia Joanny jest zgodny z wydaną w 2010 r. "Podstawą programową katechezy Kościoła katolickiego w Polsce". W rozdziale poświęconym religii w przedszkolu wśród tematów katechez można znaleźć takie: "Dobry Bóg kocha wszystkich ludzi, wszyscy ludzie są dziećmi Boga", "Bóg troszczy się o wszystkich ludzi", "Modlitwa jako rozmowa z Bogiem".

Zgodnie z powyższymi wytycznymi katechezy prowadzone są w przedszkolu synka Renaty z Siedlec, która mówi, że jej syn przychodzi do domu i śpiewa piosenki religijne, ma też kolorowanki o tematyce religijnej. - Lubi religię i zadaje mi dużo mądrych pytań po zajęciach - opowiada mama kilkulatka. Podobnie jest w przypadku Marzeny: - Moje dzieci uczą się, że zbawienie jest możliwe jedynie przez Jezusa. Że Bóg kocha wszystkich, ale daje wolną wolę i gdy wybieramy zło, musimy ponieść konsekwencje naszego działania. Zło to nie kara, ale brak Boga. Tak jak ciemność to po prostu brak światła. Marzena podkreśla, że lubi domowe dyskusje kontynuowane przez dzieci po lekcjach religii.

Inna mama, Anna z Siedlec, z powodu opowieści o karach boskich wypisała dzieci z katechezy, a wychowanie religijne wzięła na siebie. Jak wspomina, w pewnym momencie "maluchy bały się niemalże oddychać, bo Bóg będzie je karał". O wizjach końca świata, wojnach, ciemności i kataklizmach opowiadała też katechetka z klasy córki Tomasza z województwa świętokrzyskiego. Jego przerażona dziesięciolatka pytała go później o satanistów, egzorcyzmy i czy to możliwe, że człowiek opętany może mieć nadludzką siłę i unosić się nad łóżkiem. - Dla dorosłego takie historie brzmią śmiesznie, ale dziecko przez ładnych parę miesięcy budziło się w nocy i przychodziło do nas do łóżka, a zasypiało przy zapalonej lampce - relacjonuje Tomasz.

 "Osoby z depresją są opętane"

Zdarza się również, że opinie katechetów przeczą temu, czego uczniowie dowiadują się na innych lekcjach, w co wierzą od dzieciństwa, czy poglądom, które słyszą w domu. Marzena z Lublina wspomina, że jej córka dowiedziała się na religii, że dinozaury nie wyginęły z tych powodów, o których mówią naukowcy, tylko dlatego, że "Bóg chciał, aby powstali ludzie".  Z kolei syn Karoliny z miasta pod Poznaniem bardzo przeżył, kiedy usłyszał od katechetki, że "psy nie mają duszy, nic nie czują i nie rozumieją". A 11-letnia córka mieszkającej pod Warszawą Anny dowiedziała się ostatnio w ramach lekcji o powstaniu, że "geje i lesbijki nie są i nie mogą być chrześcijanami, bo to chorzy ludzie, których powinno się zamknąć w psychiatryku i leczyć". Anna tłumaczy, że jej córka była po religii roztrzęsiona, bo do tej pory była przekonana, że Bóg kocha wszystkich i każdy może w niego wierzyć.

Z innego rodzaju kryzysem musiała się mierzyć Aneta z Katowic, gdy jej dziecko wróciło do domu z lekcji religii. Katechetka powiedziała dzieciom, że św. Mikołaj nie istnieje, i że prezenty na Boże Narodzenie tak naprawdę kupują rodzice.

Wypisz mnie, mamo

Religia nie jest w szkole przedmiotem obowiązkowym, tak samo jak etyka. Dziecko można na nią zapisać i z niej wypisać w dowolnym momencie roku szkolnego. Cytując za Ministerstwem Edukacji Narodowej:

"Rezygnacja z uczestniczenia w zajęciach z religii lub etyki może nastąpić w każdym czasie. W takim przypadku konieczne jest poinformowanie szkoły o zmianie decyzji. Zmiana decyzji nie wiąże się z konsekwencjami dla rodziców lub uczniów. (…) Jeśli rezygnacja z udziału ucznia w nauce religii lub etyki nastąpi w trakcie roku szkolnego przed terminem klasyfikacji rocznej, uzyskane oceny śródroczne nie będą brane pod uwagę i uczeń nie otrzyma na koniec roku oceny z tego przedmiotu".

Wielu rodziców niezadowolonych ze sposobu prowadzenia katechezy z tej możliwości korzysta. Z danych CBOS zawartych w raporcie "Młodzież 2018" - rozdział "Religijność" - wynika, że w 1991 r. na religię w szkole nie chodziło 19 proc. uczniów, a w 2018 r. z tych zajęć zrezygnowało już 30 proc. uczniów. Warto podkreślić, że w 2018 r. na wsi na religię nie chodziło 22 proc. uczniów, a w miastach powyżej pół miliona mieszkańców lekcję tę opuszczało 56 proc. uczniów.

W bieżącym roku szkolnym frekwencja na lekcjach religii może być jeszcze mniejsza. Częściowo za taki stan rzeczy można obwiniać reformę edukacji, a nie poziom nauczania czy podejście do tematu katechetów. Do szkół średnich wszedł bowiem podwójny rocznik i pierwszy raz doszło do sytuacji, że z religii rezygnują całe klasy, by wyjść wcześniej ze szkoły lub dłużej pospać. Zdarza się, że - jak podaje "Rzeczpospolita" - według planu lekcje zaczynają się o 6.30, a niektóre klasy mają religię o godzinie 21.

Dokładnych danych na temat liczb uczniów na katechezach nie ma. MEN ich nie zbiera. Można jednak założyć, że największa frekwencja na katechezie jest do Pierwszej Komunii Świętej. W podstawówce córki Macieja z Warszawy, w czwartej klasie, czyli już po ceremonii, z posyłania dzieci na religię zrezygnowało aż sześcioro rodziców. W trzeciej klasie na religię chodziło 20 dzieci. - Z rozmów z nimi wywnioskowałem, że Pierwsza Komunia była ukłonem w stronę dziadków - mówi.

W podstawówce córki Macieja z Warszawy, w czwartej klasie, czyli już po ceremonii, z posyłania dzieci na religię zrezygnowało aż sześcioro rodziców.W podstawówce córki Macieja z Warszawy, w czwartej klasie, czyli już po ceremonii, z posyłania dzieci na religię zrezygnowało aż sześcioro rodziców. Fot. Shutterstock

"Jaka ewolucja? Zaczęło się od Adama i Ewy"

W polskiej szkole można jednak trafić na katechetę, który będzie niczym filmowy John Keating ze "Stowarzyszenia umarłych poetów". Tak było w przypadku Renaty z Opolszczyzny. Renata pochodzi z katolicko-protestanckiej rodziny. - Moje dzieci uczęszczają na lekcje religii katolickiej, ale dzięki rodzinie mają też wgląd w nauki Kościoła ewangelickiego - tłumaczy Renata. Jej pięcio- i dziewięciolatek chodzą na lekcje do tego samego katechety.

Ten pan uczył mnie 20 lat temu, ma duszę pedagoga, tłumaczy tematy odpowiednio do wieku dzieci. Potrafi przyznać: Nie wiem, ale postaram się dowiedzieć. Nie wymaga absolutu, powtarzania, że to i to to pewnik. Rozmawia. Zostawia przestrzeń dla własnych poglądów - opowiada Renata.

W zeszłym roku zasłużony pedagog czasowo został zastąpiony przez katechetkę. - To był totalny odjazd - młoda, nakręcona. Mówiła: "Ewolucja? Jaka ewolucja?! Zaczęło się od Adama i Ewy".

Od lat przyjaciółkami Renaty są fizyczka i chemiczka. - Dzieci słyszały nasze rozmowy i siłą rzeczy znają nasze przekonania: że świat powstał na zasadzie megawybuchu, organizmy podlegają ewolucji. Mój dziewięciolatek powiedział to katechetce na zastępstwie. Spotkało się to z jej oburzeniem. Bo skoro jest napisane, że było "siedem dni" i "Adam i Ewa", to tak było. Na to moje dziecko zapytało, czy Adam i Ewa mieli pępki. I tu kolejna uwaga od nauczycielki, że to są niestosowne pytania - opowiada Renata.

W tym roku z urlopu zdrowotnego wrócił zasłużony katecheta. - Moje dziecko wystartowało z tym samym pytaniem. Pedagog odpowiedział, że Adam i Ewa to symbol człowieczeństwa. Ogólnie jako pierwsi ludzie nie powinni mieć tych pępków (stworzył ich Bóg, nie potrzebowali więc pępowiny), i tak też są przedstawiani na obrazach (w domu poszedł w ruch album z reprodukcjami, faktycznie - nie mają ich). Katecheta wytłumaczył dzieciom, że nie należy odrzucać ani nauki, ani religii. Że nauka jest potrzebna, by zrozumieć świat, a wierzy się nie po coś, a po prostu - relacjonuje Renata.

Ostatnio syn opowiadał jej, że pan katecheta biegał z dziećmi, a potem posadził je i spytał, czy czują radość? Czuły. A czy się nad tym zastanawiały, jak biegały i się dobrze bawiły? - padło drugie pytanie. Nie - odpowiedziały dzieci. "I tak samo jest z Panem Bogiem. Nie zastanawiamy się nad tym, a on jest" - powiedział katecheta.

Więcej o:
Komentarze (128)
"Czy Adam i Ewa mieli pępki?". Czego uczą się dzieci na lekcjach religii
Zaloguj się
  • abracadabra1

    Oceniono 47 razy 43

    Na religii nie powinno byc stopni liczacych sie na swiadectwie a poza tym to nie jest nauka .
    Religia jest sprzeczna z nauka .

  • cameel.m

    Oceniono 42 razy 40

    Traktując dosłownie te bajki z mchu i paproci to wszyscy ludzie pochodzą z kazirodczych związków dzieci Adama i jego transseksualnego klona czyli Ewy..... Chyba oczywistym jest, że jedynym celem "katechezy" od przedszkola jest pranie mózgu i tresura. Po to, żeby później owieczka (czyt. baran) nie pytał, nie myślał, nie miał wątpliwości.... Jedyne co ma mieć to wyrobiony odruch czapkowania i sięgania po sakiewkę na widok sutanny...

  • P 45

    Oceniono 42 razy 36

    Jestem szczęśliwym rodzicem, którego dziecko nie chodzi na religię, a co za tym idzie do tego budynku z krzyżem. Zawsze mu tłumacze jak przechodzimy obok czy przejeżdżamy, że tu synku robią krzywdę takim dzicom jak ty.

  • andrzej.duxa

    Oceniono 30 razy 28

    jak mawiali jezuici - dajcie mi dziecki przynajmniej na rok, a juz zawsze bedzie nasze....

    horror

  • matts06

    Oceniono 30 razy 26

    Dlatego religię trzeba ze szkół wyprowadzić. Koniecznie!!! Tylko kto to zrobi? PO, które wczoraj mówiło, że religii ze szkół nie usuną? PiS i PSL wiadomo, tak więc zostaje tylko Lewica i jeśli chodzi o świeckie państwo, to tu jest jasność na kogo oddać głos.

  • antymoher64

    Oceniono 27 razy 25

    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    J. Piłsudski

  • boczek150

    Oceniono 29 razy 25

    Trzeba mieć niezłą sieczkę między uszami aby puścić dziecko w wieku 4-6 na lekcję zabobonów.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX