Gądek: Jeden władca, jedna gwiazda. Kaczyński mobilizuje wojsko, a Morawiecki obiecuje pieniądze

Jest jeden lider albo władca obozu PiS - Jarosław Kaczyński, który po pobycie w szpitalu i urlopie znów staje w świetle kamer. Ale jedynym frontmanem, gwiazdą jest Mateusz Morawiecki, który zapewnia, że pieniądze ma i da je "Polsce powiatowej", ale tym samorządom, co na PiS się "nie obrażają".

PiS było i jest słabe w samorządach, podczas gdy na szczeblu ogólnopolskim rządzi i utrzymuje najwyższe poparcie społeczne. Jak wykorzystać władzę centralną, by zdobywać władzę w terenie? Odpowiedź jest najprostsza z możliwych: obiecać pieniądze tym samorządom, które z rządem PiS będą zgodnie współpracować. A najlepiej - w domyśle - z PiS będą współpracować prezydenci, burmistrzowie, wójtowie i radni z PiS.

Nowa "piątka Morawieckiego" dla tych, co się nie obrażają na PiS

Mateusz Morawiecki w przemówieniu podkreślił więc, że na inwestycje w samorządach chce dać najwięcej pieniędzy w historii. - Wybierzmy takich gospodarzy, którzy się nie obrażają na władzę centralną, tylko potrafią współpracować - zaznaczył.

Te pieniądze mają trafiać w teren w ramach nowej "piątki Morawieckiego", czyli na dopłaty do termomodernizacji domów, większą opiekę nad seniorami, obniżenie opłat za wywóz śmieci, rozbudowę infrastruktury sportowej, budowę chodników prowadzących do szkół, renowację dworców i odbudowę lokalnego transportu. A do tego jeszcze na szybki internet w szkołach i jeszcze ekstra 300 mln zł w gotówce na budżety obywatelskie w gminach. I co by nie powiedzieć: pomysły te są dobrze wycelowane w potrzeby ludzi. Są odpowiedzią na autentyczne bolączki i potrzeby Polski gminnej i powiatowej.

Bo co jest realnym kłopotem dla przeciętnego mieszkańca niezamożnej gminy? Dom albo blok jest źle ocieplony. Najuboższym doskwierają opłaty za wywóz śmieci. Z odrapanych dworców autobusy przyjeżdżają rzadko albo w ogóle, a minibusy wożą ludzi w upokarzających warunkach. Opieka nad osobami niedołężnymi absorbuje całą rodzinę i jest droga. Krzyży przy drogach przybywa, a chodnika nie ma, bo gmina bez pieniędzy.

Morawiecki w butach "trybuna ludowego"

Morawiecki już się na dobre wpasował w buty trybuna ludowego i polityka wiecowego. Dziś jest jedynym frontmanem PiS i przemawiał tak, jakby sam kandydował w wyborach samorządowych. Oczywiście nie startuje na wójta, ale swoją obietnicą o pieniądzach jego rządu idących za samorządowcami skorymi współpracować z PiS-em, sprawia, że w oczach choć części wyborców za kandydatem PiS będzie się krył Morawiecki.

A to premier jest dziś gwiazdą, frontmanem PiS-u. To jego przemówienie na konwencji było najważniejsze i to on jest bohaterem najnowszego spotu PiS. Wystąpienie prezesa partii Jarosława Kaczyńskiego było i na tym można by skończyć - było dowodem, że prezes ma się dobrze po pobycie w szpitalu i dłuższym urlopie. Uspokajająco mówił, że PiS „nie idzie do wyborów, by się srożyć i rozliczyć”, chyba, że „mamy do czynienia z wydarzeniami drastycznymi, przestępstwami, nawet zbrodniami, tak jak w Warszawie”. Ale zabrakło w nim silnego nowego przekazu, poprzestał na rytualny: demokracja ma się świetnie, budujemy dobrobyt, jesteśmy proeuropejscy, ale suwerenni. Szefowie koalicyjnych partii - Zbigniew Ziobry i Jarosław Gowin - nie zabrali nawet głosu. Prezentacja kandydatów na prezydentów największych miast - Krakowa, Warszawy, Gdańska, Wrocławia - miała oryginalną formę, bo ich mowy poprzedziły laurki od najbliższych.

Po konwencji prezes Kaczyński poszedł - jak na lidera partii przystało - w zaciszu mobilizować klub parlamentarny. A premier Morawiecki pojechał w teren do Łowicza - co jest rolą gwiazdy kampanii - na wiec wyborczy. Ten podział ról jest dziś klarowny jak nigdy. Jak potrzebna jest partii - każdej - postać frontmana widać po Koalicji Obywatelskiej, gdzie Grzegorz Schetyna i Katarzyna Lubnauer choć są liderami partii, to od statusu gwiazd dzielą ich lata świetlne.