Galopujący Major: "Czy układać się z reżimem?" - to odwieczny polski dylemat. Nie oburzajmy się na Realpolitik

Internetowy oburz po tekście Wosia pokazuje stan naszej debaty. Opłakany stan. Przecież Woś nie napisał niczego skandalicznego ani nowego. Przedstawił jedno z najbardziej popularnych rozwiązań w autorytarnych czasach - Realpolitik.
Jesteś w dziale opinie portalu Gazeta.pl. Publikujemy teksty bardzo różne ideowo i zawsze wyrażają one poglądy autorów, a nie redakcji.

Szok, jaki wywołał ostatni tekst Rafała Wosia o współdziałaniu lewicy w sprawach socjalnych z coraz bardziej autorytarnym PIS-em, jest dość zabawnym podsumowaniem stanu obecnej debaty. Zwłaszcza po liberalnej stronie sceny politycznej. Stronie tak bardzo kochającej wolność słowa i dyskusję, że aż w amoku zaczęła Wosia wręcz od „kolaborantów” wyzywać. Co ciekawe, obelgi tej jakoś nigdy liberałowie nie używają do tych wszystkich byłych PiS-owskich ministrów, którzy ustawiają się w kolejce do, a jakże, liberalnych mediów i tam obszczekują swojego byłego pana z Nowogrodzkiej. Kolaborantem jest więc nie ten, który z PiS współpracował, ale ten, który dialog z PiS-em dopiero proponuje. Ciekawa to logika, zwłaszcza w wykonaniu tych, którzy zwykle dla lewicy mają tylko słowa lekceważenia i głośny rechot. 

Realpolitik, czyli próba uładzenia reżimu

Że pomysł Wosia jest szokujący? Owszem, być może na ten moment jest, ale gdyby w szkołach polskich uczono historii idei, a nie kolejnych dat przegranych bitew, łatwo byłoby połączyć Wosiowy postulat z postulatami tzw. ugodowców, którzy w XIX wieku próbowali się układać z carem. W obliczu załamywania się polskiej demokracji i bezsilności obozu liberałów Rafał Woś nie mówi więc nic innego od tego, co przez dziesiątki lat było podstawową linią polityczną polskich elit, czy to przy współpracy z carem, czy z autorytarną sanacją, czy z PZPR. To jest właśnie owa słynna Realpolitik, a nie wnoszenie modłów do UE o ratunek. Bo skoro sytuacja jest tak dramatyczna, jak to przedstawiają liberałowie, i tak bardzo podobna do autorytarnych czasów minionych, co podkreślają liberałowie na każdym kroku, to tym bardziej chyba trzeba, przynajmniej na papierze, rozważyć wszystkie te dramatyczne wybory, których świadkami byli nasi przodkowie. Tymczasem liberałowie z jednej strony krzyczą o państwie autorytarnym, a z drugiej są zszokowani, gdy Rafał Woś bierze te argumenty zupełnie na serio i przedstawia jedno z najbardziej popularnych rozwiązań w autorytarnych czasach. Otóż przedstawia próbę uładzenia reżimu.

Lewicowe pomysły na biurku Naczelnika

Że pomysł Rafała Wosia ma niewiele sensu? Cóż, tutaj najlepiej oddać polemiczny głos Maciejowi Gduli. Ten - notabene jeden najciekawszych polskich publicystów - trafnie wytyka Wosiowi, że układanie się z samym Kaczyńskim mija się z celem, gdyż ten układać się może tylko z silniejszym od siebie. Problem jednak w tym, że układać się należy nie tyle z Kaczyńskim, ile z jego zapleczem. Tak rozumiem idee fixe Rafała Wosia. Oczywiście, gdy Woś przyjdzie do Jarosława Kaczyńskiego z teczką pomysłów, to Kaczyński je ostentacyjnie wyrzuci za okno. Ale chodzi o to, żeby te Wosiowe - czy szerzej: lewicowe - pomysły zostały Kaczyńskiemu podrzucone jako jego własne zaplecze. Przecież szef PiS cały czas serio myśli, że to on wymyślił dla świata lewicowy pomysł 500+. Sam Gdula celnie podnosi, że PiS jest scentralizowany, ale właśnie dzięki temu łatwiej jest przejąć agendę i na biurku Naczelnika położyć teczki wyłącznie w kolorze czerwonym. Niech wtedy pan prezes wybiera do woli.

Że to niemożliwe? Że to marzenie ściętej głowy? Ale przecież to się od kilku dobrych lat dzieje. Czym innym, jeśli nie właśnie lewicową agendą, jest reprywatyzacja, która przez lata w prawicowym dyskursie postrzegana była jako „sprawiedliwe oddawanie tego, co Bierut zabrał”? Czym innym, jeśli nie właśnie lewicową narracją, jest kampania wyborcza skupiająca się na transporcie publicznym, a nie samowoli kierowców? Czym innym, jeśli nie lewicową narracją, są transfery socjalne, które przez lata na prawicy rozumiane było jako rozdawnictwo? Doszło do tego, że Ziemkiewicz musi publicznie przed Patrykiem Jakim (!) bronić faszystowskiego ONR. Spójrzmy na komiczne miotanie się Krzysztofa Bosaka, gdy nie może znieść, że dyskurs publiczny skupiony jest na mostach i ścieżkach rowerowych, a nie na robotnikach innego koloru skóry i narodowości niż Bosak. Tak, lewica od czterech-pięciu lat kształtuje program Prawa i Sprawiedliwości, a pomysł Wosia polega na tym, by robiła to jeszcze bardziej i z bardziej otwartą przyłbicą.   

To przecież właśnie na to narzekają Warzecha (zachwalany przez Gdulę jako partner do dyskusji na prawicy), „Do Rzeczy” i wiele innych ośrodków prawicowych. To właśnie Warzecha jako pierwszy wskazał na Partię Razem jako neobolszewików, to Warzecha, nie PiS, potrafi się oburzać, że obywatele ośmielają się biegać w maratonach, jeździć na wrotkach (i przeszkadzać kierowcom). To Warzecha jest przeciw prawu do strajków i związkom zawodowym. To przy Warzesze Jarosław Kaczyński wygląda trochę jak Keynes przy ściskającym się z Margaret Thatcher Pinochecie. W tym przypadku Gdula całkowicie nie ma racji. Otóż to właśnie z Warzechami tego kraju nie ma szans na rozmowę, bo Warzechy tego świata, będąc w opozycji do PiS-u, mogą się wydawać wolnościowcami, ale u władzy będą zamordystami większymi niż PiS, bo oprócz skrajnie wolnorynkowych rozwiązań będą zakazami rugować każdy element przejawów osobistej wolności, nazywając to „lewackimi fanaberiami”, które nie zasługują na prawo do manifestacji. Tak właśnie działa i zawsze działała konserwatywna reakcja. Z Kaczyńskimi masz 20-30 proc. lewicowej agendy, z Warzechami będziesz miał 0 proc.

Czy to kolaboracja z reżimem?

Czy więc Rafał Woś nie popełnia w swym postulacie błędów? Owszem, popełnia. Pierwszy z nich, nazywany przeze mnie błędem Dostojewskiego, jest błędem postrzegania ludzi wyłącznie jako nosicieli idei. To się może sprawdzać w powieści, ale w realnym życiu zwykli wyborcy czy nawet działacze partyjni tak nie funkcjonują. Nie możesz im z dnia na dzień przestawić wajchy i powiedzieć: dobra, wczoraj chodziliście na Czarne Marsze, blokowaliście faszystów, a dziś idziecie z Brudzińskim! Ludzie nie oddychają non stop ideami, taktykami partyjnymi, strategicznymi szachami na scenie politycznej. Tak działają tylko sfanatyzowane partie wodzowskie albo... publicyści traktujący ludzi jak wyzbyte uczuć pionki na planszy.

Poza tym otwarty sojusz z PiS-em naraża lewicę na zarzut kolaboracji z reżimem. Dobrze wyczuło to SLD, które buduje swój potencjał na krytyce PiS-owskich ekscesów. Jeśli zatem PiS przegra, co wcale nie jest aż tak wykluczone, to utopi także i lewicę, tak jak zatapia obecnie Kukiza.

Istota współczesnej lewicowości opiera się zaś na dwóch nogach - tej socjalnej i tej wolnościowej. Różny można kłaść nacisk na rozmaite kwestie, ale nie można jednej nogi amputować kosztem drugiej, bo wtedy lewicowość jest okaleczona. Tak jak inny publicysta - Michał Sutowski - w swoim ciążeniu w stronę liberałów wciąż musi pamiętać o nodze socjalnej, tak Rafał Woś odwrotnie, wciąż zdaje się zapominać o nodze wolnościowej. Inaczej wyląduje w jakimś neoendeckim Narodowym Związku Robotników, w który powoli zmienia się centrala „Solidarności”.

Czy to znaczy, że pomysł Rafała Wosia należy całkowicie odrzucić. Otóż nie! Należy non stop oddolnie siać lewicowe ziarno w agendzie Prawa i Sprawiedliwości. Należy się z PiS-owcami spotykać, chodzić na ich konferencje, wzajemnie się zapraszać i pokazywać korzyści z lewicowych pomysłów, jak choćby ze zwiększania bezpieczeństwa na drogach, budownictwa socjalnego, dużej ustawy reprywatyzacyjnej, walki ze smogiem i dziesiątek innych pomysłów, co do autorstwa których lewica powinna się w Polsce non stop przyznawać i wskazywać, że jako jedyna z opozycji ma siłę sprawczą przekonywać rządzących do „oczywistej oczywistości”. I że jak dojdzie do władzy, to przecież transferów socjalnych, które podsunęła PiS-owi, za nic w świecie nie wycofa.

Ale nie powinna lewica za nic w świecie wchodzić z PiS-em w żadne sojusze. Czym innym jest podrzucanie lewicowych dań na PiS-owski talerz, a czym innym siadanie z PiS-em do stołu. Lepiej bowiem samemu serwować czerwony barszczyk, niż za jakiś czas dostać od wyborców czarną polewkę.

Komentarze (156)
Galopujący Major: "Czy układać się z reżimem?" - to odwieczny polski dylemat. Nie oburzajmy się na Realpolitik
Zaloguj się
  • tani_dran

    Oceniono 18 razy 18

    "Pewnego razu niedźwiedź, kucnąwszy na łące
    W dość niewybredny sposób podtarł się zającem.
    Zając potem zonie chwalił się przy obiedzie
    Wiesz Stara, nawiązałem współpracę z niedźwiedziem"

    Andrzej Waligórski dawno temu

  • nesz_bridzes

    Oceniono 11 razy 11

    Panie Major, być może mielibyście z Wosiem i Sroczyńskim rację, gdybyśmy byli w trakcie piątej kadencji jedynie słusznej partii, w kraju ułożonym a'la PZPR dodatkowo z Carem na czele. Być może wtedy praca u podstaw i zmiana reżimu "od środka" byłaby jedynym rozsądnym wyjściem. Ale jesteśmy na początku pełzającego autorytaryzmu. Za rok będą być może jeszcze uczciwe wybory parlamentarne, a za dwa lata prezydenckie. Jeszcze nie każdy prokurator, sędzia, policjant i generał czołobitnie oczekuje na polecenia z komitetu centralnego. Istnieją jeszcze systemy kontroli, z którymi władza musi się liczyć (UE). Możemy jeszcze ten zalążkowy reżim odsunąć od władzy normalnymi, demokratycznymi metodami - a przynajmniej powinniśmy spróbować. Nie ma powodu legitymizować go Waszymi ugodowymi metodami.

    Do tej pory wszystko tej władzy sprzyjało. Kryzys uchodźczy, na którym łatwo było zbić kapitał polityczny i koniunktura gospodarcza, która pozwalała na finansowanie populistycznych haseł i działa usypiająco na społeczeństwo. Pierwsze powoli traci paliwo, drugie nieuchronnie skończy się z kolejnym cyklem. Wkrótce może się okazać, że ani ta władza nie jest tak kochana, ani opozycja tak słaba.

  • munaciello

    Oceniono 23 razy 11

    Panie Galopujący, pan czegoś nie rozumie.
    Układanie z PiS-em - samo w sobie naganne pod względem moralnym, bo ta partia w bezczelny sposób łamie prawo - jest zbyteczne.
    Po prostu - trzeba wygrać wybory.
    No chyba, że zakłada się nastanie Tysiącletniej PiS-owskiej IV Rzeszy.
    Pan, redaktor Woś i redaktor Sroczyński, piszecie tak, jakbyście w tę PiS-owską Rzeszę święcie wierzyli.

  • allegropajew

    Oceniono 23 razy 11

    Realpolitik to ewentualne układy z pierwszym rządem SLD w 1993, czy nawet z rządem Millera w 2001. Ale nie z FASZYSTAMI. CO do nich można się tylko spierać o wysokość kary włącznie z przywróceniem kary śmierci!

    Gościula

  • lew131313

    Oceniono 12 razy 10

    Ech, panie Majorze, aleś się pan zagalopował...
    W sumie jednak tekst bardziej żałosny, aniżeli odkrywczy.

  • hlebski

    Oceniono 12 razy 10

    Po przeczytaniu tego tekstu aż cisną się na usta słowa klasyka:
    "To że jesteśmy w dupie to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać"
    Nie za szybko trochę Panie Major się poddajecie?

  • kalasanty0

    Oceniono 8 razy 8

    No ale liberałowie, centryści, Koalicja Obywatelska, nie chce się z PiSem układać, tylko zmobilizować ludzi, by poszli na wybory, i PiS odsunęli od władzy. Szkoda, że nie można liczyć na pomoc lewicy w tej sprawie. Oni jak widać wolą sytuację, w której rządzi PiS, skutecznie nie dopuszczając liberałów (także niezawisłych sędziów, ale kto tam by się tym przejmował), za to można PiSowi coś umiejętnie podsuflować, a to może jakiś dochodzik podstawowy, jakieś 600+, parę ścieżek rowerowych, i będzie fajnie.

  • konfuziussagt

    Oceniono 12 razy 8

    "to kolaboracja z reżimem"
    - z przestepcza szajka
    depcaca Konstytucje, dokonujaca ZAMACHU STANU !!!

    ZERO TOLERANCJI dla lamania Konstytucji RP!
    ZERO TOLERANCJI dla PRZESTEPCOW KONSTYTUCYJNYCH!
    ZERO TOLERANCJI dla KOLABORANTOW PRZESTEPCZEGO REZYMU !!!

    Przestepstwa przeciwko Rzeczypospolitej oblozone sa sankcja
    z Art. 127, 128 kk od 3 - 10 lat do dozywocia!

    I tyle bezwzglednie nalezy sie za rabunek narodu
    z demokracji, praw i wolnosci obywatelskich,
    dorobku pokolen, majatku narodowego i obywateli
    oraz z przyszlosci w cywilizowanym swiecie!

    Dla lajdakow i zdrajcow narodu nie moze byc poblazania!
    I NIE BEDZIE! Dopilnujemy tego!

  • tani_dran

    Oceniono 8 razy 8

    Pomaganie przestępcy jest przestępstwem. Namawianie do przestępstwa - też.
    Miarkuj się waćpan

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX