"Młodzi są po prostu głupi". "Niech pani dorośnie". Czytelnicy krytykują, Beczek odpowiada

Czytelnicy Gazeta.pl i Wiktoria Beczek
"Gdy miałem 20 lat też negowałem mądrość moich rodziców, no ale mając 27 lat rozumiałem jednak więcej. Przydałoby się to autorce tego tekstu..."

Pod moim listem do obrońców III RP dodaliście ponad 700 komentarzy. Część czytelników było oburzonych, że krytykuję Dorotę Wellman i KOD. Wiele komentarzy zaliczało się do grupy: "ja w twoim wieku nie jadłam". Na kilka wpisów postaram się odpowiedzieć.

Tomasz Kosiorek pisze: To pięknie, ze będziecie walczyć o to, o co chcecie walczyć. Będę za Waszą walką całym sercem i całą duszą. Za walką o ustawy, o wykluczonych społecznie, o wszelkie piękne wartości. Ale zrozumcie proszę jedno, kiedy nie będzie wolnych sądów, kiedy brak już Trybunału, kiedy rządzić będzie już tylko jeden zakompleksiony człowiek, to ta Wasza walka będzie już na początku przegrana. Kto Was obroni przed władzą, przed państwową administracją? Trybunał? Sądy? Zapomnijcie o tym. I tu pani Wellman ma całkowitą rację, jeżeli chodzi o edukację. Kiedy słyszę, że Polaków mało obchodzi Konstytucja, szanowanie prawa, sądy, to jestem przerażony. Mieszkam w Niemczech już 30 lat i coś takiego byłoby tutaj niemożliwe. Taka obojętność. Bo szacunek dla prawa, dla państwa i sprawiedliwości wpaja się tutaj na każdym kroku. Idźcie walczyć o swoje prawa, ale kiedy zniszczą już resztki demokracji, zaczniecie się urządzać jak na Białorusi. Niektórzy będą szaleć na ulicach, protestować. Ale po co? Przecież już nikt ich nie obroni. Będą pałowani i bici.

Braki w edukacji obywatelskiej Polaków są niezależne od pokolenia. Michał Danielewski z "Gazety Wyborczej" wyliczał niedawno, że w protestach sądowych wzięło udział 0,38 proc. starszych obywateli (40-75 lat) i 0,26 proc. młodszych (20-39 lat). Z tego wynika, że protestujących jest - w skali kraju - raptem garstka. Zrzucanie winy  na młodych za "niepowodzenia" protestów sądowych jest - cóż - nieuprawnione. Lepiej byłoby zaapelować do ponad 99 procent społeczeństwa. Tego jednak, z niezrozumiałych dla mnie względów, nie robią wymienieni w moim tekście oburzeni. 

Jall4 pisze: Gdy miałem 20 lat też negowałem mądrości moich rodziców, no ale mając 27 rozumiałem jednak więcej. Przydałoby się to autorce tego tekstu, a dodatkowo trochę nauki historii politycznej ostatnich 40 lat albo poznanie realiów życia codziennego w PRL lat 80-tych. Nie chodzi przecież o latte, Nową Zelandię i prawa dla mniejszości. Proszę spróbować zrozumieć, że internet można odciąć, pracę dać tylko partyjnym, a paszporty Polaków trzymać w komendzie policji albo na parafii i wydawać tylko swoim albo przynajmniej grzecznym. Tak było, tak może być i dlatego moje pokolenie ma pretensje do młodych.

Nie, nie chodzi o latte i Nową Zelandię - to jest obraz młodych, który rysuje Dorota Wellman i reszta oburzonych tym, że młodzi rzekomo nie chcą bronić Konstytucji. Natomiast zdecydowanie chodzi o prawa mniejszości i pora to wreszcie zrozumieć. III RP zapomniała o wykluczonych ekonomicznie, którzy mieli problem, by związać koniec z końcem i obietnice socjalne PiS zaprowadziły ich do urn. Podobnie będzie z kobietami, które mają dość traktowania ich praw po macoszemu, czy osobami nieheteroseksualnymi, które już nasłuchały się, że na związki partnerskie nie ma dziś klimatu. I jeśli "starsze" pokolenie nie zrozumie, że ignorując potrzeby kolejnych grup społecznych samo doprowadza do katastrofy, będzie mogło mieć pretensje wyłącznie do siebie.

Cromio pisze: To smutne, że zarówno pani Beczek, jak i inni krytykanci PO nie potrafią odczytać jednej rzeczy. W KODzie i w reszcie ulicznej opozycji nie chodzi o obronę PO. Chodzi o obronę trójpodziału władzy, który jako jedyny może zagwarantować, że każdy zwykły obywatel ma szansę na zwykły sprawiedliwy wyrok w swojej zwykłej codziennej sprawie. Że gdy zadrę kota z pisowskim prezydentem miasta czy wójtem, to nie będzie mnie osądzał sędzia mianowany przez pisowców, bronił adwokat dyscyplinowany przez Izbę Dyscyplinarną w Sądzie Najwyższym, a egzekucję nadzorował pisowski urzędnik skarbówki. Jeżeli młodzi tego nie rozumieją, to są po prostu i zwyczajnie głupi i żadne rozważania socjologiczne nie zmienią tej oceny.

Niestety, całe zamieszanie wokół sądów zaczęło się od wybiegu, który zastosował poprzedni Sejm - wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego z wyprzedzeniem. Nie twierdzę, że kradzież jednego jabłka jest równie zła jak wycięcie całego drzewa, ale ten niekonstytucyjny "trik" znacznie ułatwił dzisiejszej władzy majstrowanie przy wymiarze sprawiedliwości - wystarczyło powiedzieć "to oni postąpili wbrew prawu, my musimy to odkręcić". Powiem więcej, uważam, że rząd PO-PSL zrobił jeszcze jeden tragiczny błąd - nie zdołał postawić Zbigniewa Ziobry przed Trybunałem Stanu. Stało się tak nie dlatego, że nie było ku temu podstaw. Były, ale ówczesnym rządzącym po prostu się nie chciało, na głosowanie w tej sprawie przyszło zbyt mało posłów. Gdyby nie to, faktycznie nie potrzebowalibyśmy dziś żadnych rozważań socjologicznych.

Marta Bart pisze: Dyskusja - kto ukradł dwa cukierki, a kto trzy? Ile stopni miała woda w kranie? Bardziej wina Tuska czy może XY? O rządach PO można powiedzieć, że były dobre, kiepskie, fatalne czy takie sobie. Mieściły się jednak ich działania w granicach demokracji. TK praktycznie nie istnieje, niszczone sądownictwo, niszczony trójpodział władzy... Świat widzi, opinię mamy coraz gorszą - a my się kłócimy Rychu czy Krzychu.

Wychodzę z założenia, że najlepiej byłoby nie kraść ani jednego cukierka. W odpowiedzi pozwolę sobie natomiast przytoczyć fragmenty innych komentarzy, z którymi bardzo się zgadzam. Xyz_xyz1 napisał, że PO i PiS to "dwa pędy tej samej rośliny o wspólnych korzeniach". Sverir dodał zaś, że młodzi odcinają się głównie od tych, którzy "ostrzegają przed problemami, których sami nie rozwiązali, a niekiedy sami przyłożyli rękę do ich wykreowania". 

I oczywiście można mówić o absurdalnych dla większości społeczeństwa granicach demokracji i odrzucić wszelkie spory na temat poprzedniej władzy. Ale problem nie znika, gdy przestaje się na niego patrzeć - niektórzy nie tylko nie mieli wody wystarczająco ciepłej, ale w ogóle nie mieli kranu. 
---

Wiktoria Beczek (rocznik '91) jest dziennikarką Gazeta.pl, redaktorką działu Opinii i działaczką stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza. Napisała książkę "Rodzice, wyjdźcie z szafy" - cykl wywiadów z rodzicami osób nieheteroseksualnych. 

Od jakiegoś czasu na Gazeta.pl publikujemy opinie publicystów z różnych stron sceny politycznej - mamy nadzieję, że są dla Ciebie interesujące! Co o nich sądzisz? Weź udział w ankiecie.  KLIKNIJ TUTAJ, aby odpowiedzieć na kilka krótkich pytań.

Bez partyjnych liderów, bez partyjnych haseł. Młodzi wyszli na ulicę, by wziąć sprawy w swoje ręce