Weto Andrzeja Dudy z dedykacją dla Pawła Kukiza. Dlaczego prezydent skasuje pomysł Kaczyńskiego?

Jacek Gądek
Weto do ordynacji wyborczej do Europarlamentu opłaca się i Andrzejowi Dudzie, i Jarosławowi Kaczyńskiemu. Prezydent nie straci poparcia PiS-u, a postawi się w roli obrońcy maluczkich - zwłaszcza Pawła Kukiza. Wystawiając teatrzyk ukłonów przed rockmanem prezydent może zyskać kilka punktów.

Andrzej Duda już zasugerował, że zawetuje nową ordynację wyborczą do PE. W "Dzienniku Gazecie Prawnej" powiedział, że "ustawa ogranicza Polakom możliwość posiadania reprezentantów w PE". - Mam ogromne wątpliwości, czy to powinna być część polskiego systemu prawnego - dodał prezydent.

Obsesja J. Kaczyńskiego obróciła się przeciwko PiS

Motywacją do napisania i uchwalenia przez Sejm nowej ordynacji była prosta. To niemal obsesja Jarosława Kaczyńskiego, by zdusić wszelkie inicjatywy, które są dla niego konkurencją na prawicy. A kilka takich jest: Kukiz15, Ruch Narodowy, kolejne partie Janusza Korwin-Mikke. Pojawiła się też mglista, ale jednak wizja listy o. Tadeusza Rydzyka.

Drobnica? W poprzednich wyborach do PE lista Korwina przeskoczyła 5-proc. próg. Kukiz miał w wyborach parlamentarnych niezłe 8,8 proc. Narodowcy mogą się przykleić do Korwina albo samotnie walczyć o niewysokim progiem. Tylko zakonnik rytualnie blefuje i straszy PiS, ale de facto chce jedynie utargować większe wpływy w obozie władzy.

Prezydent kokietuje Kukiza, by wsparł go w walce o reelekcję

Nowa ordynacja podwyższała realny próg z 5 proc. do - wedle różnych symulacji - 11-16 proc. W myśl nowej ordynacji cała prawicowa konkurencja PiS bierze w łeb. Zwłaszcza lista Kukiz’15 zostałaby zglanowana. Współpraca z PiS-em albo śmierć (czyli porażka w wyborach do PE) - taki Kukiz miałby wybór. Kompulsywny rockman mógłby wybrać śmierć w wojnie z PiS-em i Andrzejem Dudą. A przynajmniej wściec się i zrównać PiS z PO, a Dudę z Bronisławem Komorowskim.

A kto przyczynił się w 2015 r. do wygranej Dudy? Kukiz, który zdobył ponad 20-proc. i subtelnie scedował je na Dudę.

Od tego czasu prezydent kokietuje Pawła Kukiza i zabiega o jego sympatię. Uwzględnia jego niektóre postulaty. Prezydent chce mieć w Kukizie sojusznika, a nie wroga. Weto do ordynacji jest doskonałym sposobem, by Duda wkupywał się w łaski labilnego artysty.

Paweł Kukiz pospieszy z pieśnią dziękczynną

Efekt uboczny nowej ordynacji byłoby taki: lewicowe listy (jedna SLD i druga budowana wokół Roberta Biedronia) mają iluzoryczne szanse na wejście do PE. Z kolei opozycja parlamentarna - PO, Nowoczesna, PSL - i być może też lewica zmuszone są do stworzenia jednego bloku. A taki może zagrozić PiS-owi w o wiele ważniejszych wyborach parlamentarnych.

PiS chrupiąc przystawki na prawicy, wyhoduje sobie konkurencję do dania głównego. A to jest sprzeczne z interesami partii władzy. Mówiąc wprost: PiS-owska ordynacja do PE jest z punktu widzenia PiS-u głupia, a mówiąc językiem prezesa PiS: kontrskuteczna.

Realny urobek PiS-u na nowej ordynacji to może być raptem kilka mandatów - 4 albo 5 - w Brukseli. A to przecież nie ma żadnego znaczenie politycznego. Te stołki interesują tylko europosłów i watahę ich asystentów. Złośliwość każe zauważyć: to wręcz większe ryzyko zarażenia się przez większą liczbę europosłów PiS "chorobą brukselską", czyli utratą lojalności wobec partii. Ale żarty na bok.

Po wystawieniu przez Dudę teatrzyku wątpliwości i konsultacji prezydent zawetuje nową ordynację. PiS nie będzie płakać, a Paweł Kukiz pospieszy z pieśnią dziękczynną.

W trzylecie prezydentury Andrzej Duda się wzruszył. Wstrząsnęły nim słowa marszałka Piłsudskiego

Więcej o: