Sroczyński: Morawiecki zgrillowany. W Europarlamencie "gadał Kaczyńskim" i bronił nie swojej sprawy

Grzegorz Sroczyński
PiS na sprawie Gersdorf przejedzie się podwójnie. Bo sprawa jest chwytliwa i smakowita medialnie, będzie się dobrze klikać i oglądać na całym świecie.

Sąd Najwyższy się obroni. PiS za kilka miesięcy będzie musiał się wycofać rakiem z czystki wśród sędziów i odwołania Gersdorf. Atmosfera środowej debaty w Europarlamencie z udziałem premiera Morawieckiego pokazała dużą determinację europejskich polityków, aby dać polskiemu rządowi po łapach.

PiS zdaje się nie rozumieć, że Unia nie może się zachować wobec Polski miękko. Już nie. Sprawy zaszły za daleko, zbyt wiele mocnych słów padło, Komisja Europejska zaangażowała cały swój autorytet. I jest to kwestia nie zamiłowania do praworządności, ani emocji wiceprzewodniczącego Timmermansa, ale chłodnej kalkulacji na przyszłość. Unia najzwyczajniej w świecie może się rozlecieć, jeśli odpuści Polsce tak gruby numer jak odwołanie prezes Sądu Najwyższego w środku kadencji. Bo inne kraje - zachęcone tym jaskrawym przykładem - również zaczną Brukselę lekceważyć i ogrywać. Chętnych jest wielu. Choćby Luksemburg czy Irlandia, dwa raje podatkowe, które okradają budżety innych państw Europy (w tym nasz budżet) z należnych wpływów od międzynarodowych korporacji. Bruksela próbuje to blokować, ale jeśli przykład Polski pokaże, że można sobie na Brukselę gwizdać i nie ponosić konsekwencji, to jej skuteczność również w innych sprawach zostanie podważona. Paradoksalnie właśnie teraz, gdy Unia jest tak osłabiona i w tak wielu miejscach trzeszczy, nie może sobie pozwolić na prestiżową porażkę w sporze z polskim rządem. I politycy europejscy zaczynają to rozumieć.

Gersdorf atrakcyjna medialnie

Co teraz? Dwa, może trzy miesiące ciszy i wyczekiwania. Sprawa czystki w polskim SN trafi w tym czasie do unijnego Trybunału Sprawiedliwości, który szybko ją rozpatrzy (wbrew nadziejom PiS, że będzie wolał umyć ręce), każe cofnąć czystkę i nałoży na Polskę kary. To najbardziej prawdopodobny scenariusz. Radziłbym premierowi Morawieckiemu już teraz kombinować nad przemówieniem, jak wytłumaczyć wyborcom, że prezes Gersdorf jednak prezesem pozostanie. Z ustawą o IPN się udało, więc teraz też coś się wymyśli.

PiS na sprawie Gersdorf przejedzie się podwójnie. Bo sprawa jest chwytliwa i smakowita medialnie, będzie się dobrze klikać i oglądać na całym świecie. W przeciwieństwie do spraw TK czy KRS, gdzie trzeba było tłumaczyć prawne zawiłości i czytelnik brytyjski czy niemiecki odpadał w połowie tekstu, tutaj mamy dobry temat nawet do telewizji śniadaniowych. Mamy jasny zapis w konstytucji o sześcioletniej kadencji prezes SN (zapis mieści się na jednej planszy i łatwo go przetłumaczyć na angielski), mamy manifestujące pod SN tłumy i mamy pozytywną bohaterkę - kobietę (a nie mężczyznę, to też ważne!), którą władza chce usunąć, a ona dzielnie idzie rano do pracy. Trudno wymyślić coś bardziej atrakcyjnego medialnie. 

Morawiecki - kilka ważnych cytatów

Premier Morawiecki w Parlamencie Europejskim musiał więc w środę bronić beznadziejnej sprawy. Robił to dość niemrawo, powtarzał kuriozalne argumenty (np. że w SN siedzi komuna) i „gadał Kaczyńskim”. Następnie został zgrillowany przez eurodeputowanych, nie odpowiedział na większość pytań, nie nawiązał kontaktu z salą, nikogo nie przekonał. Przegrał. 

A jednak warto jego wystąpienie obejrzeć. Bo poza tym, że rozpaczliwie bronił PiS-owskich reform sądowych, Morawiecki powiedział o współczesnym świecie kilka rzeczy zaskakująco trafnych. Wybrałem kilka cytatów.

Morawiecki: Zamiast załamywać ręce nad populizmem, powinniśmy się zastanowić, dlaczego Europejczycy nie ufają Unii. Ludzie mają gen wolności i jeśli widzą, że nie mają wpływu na losy Europy i świata, to się temu sprzeciwiają.

Rzeczywiście. Groza, którą w europejskich elitach wywołują populiści oraz hektary publicystyki na ten temat, niczego na razie nie zmieniły (poza poprawą samopoczucia piszących). Można nawet zaryzykować twierdzenie, że im więcej tej grozy, tym mocniej wiele wiatr w żagle polityków antysystemowych („Patrzcie! Elity mnie nienawidzą, bo mam rację!” – powtarzał Trump w kampanii). Ma też rację Morawiecki, gdy mówi, że populistów utuczył słaby wpływ obywateli Europy na politykę. Cokolwiek w ciągu ostatnich 30 lat wybierali (czy lewicę, czy prawicę) dostawali po wyborach z grubsza taką samą politykę ekonomiczną (stagnację płac plus cięcia w sferze usług publicznych).

Morawiecki: Trzeba podjąć realną walkę z luką w podatku VAT i podjąć realną walkę z rajami podatkowymi. 350 mld rocznie - tyle ucieka z budżetów państw Unii. Jeśli to nie jest ten wielki słoń w pokoju, to już nie wiem, co miałoby nim być.

Morawiecki próbuje tu odwracać kota ogonem na zasadzie: zamiast się zajmować naszymi sądami, zajmijcie się luką w VAT. Zabieg sztubacki. Ale problem rzeczywiście istnieje. Część ekonomistów twierdzi, że gdyby kraje Unii potrafiły ściągnąć należne im podatki, to... nie mielibyśmy w Europie deficytów budżetowych. Obecnie Komisja Europejska głowi się nad tym, co z tym robić. Wiadomo, że receptą byłoby stworzenie wspólnego silnego organu podatkowego, co oznaczałoby de facto oddanie kompetencji narodowych skarbówek jakiemuś wspólnemu ciału. Oczywiście PiS tego nie chce, bo to zdaniem prawicy byłaby „utrata suwerenności podatkowej”. Tyle że w warunkach „suwerenności” (pozornej) korporacje rozgrywają poszczególne kraje, jak chcą.

Morawiecki: Agresja Rosji na Ukrainę była częścią większego planu destabilizacji Zachodu. I to jest sprawa całej Unii. Żaden kraj UE nie jest zabezpieczony przed cyberingerencją w jego wewnętrzne sprawy. To też wspólna sprawa.

Zgoda. I nie muszę dodawać dlaczego. Nigdy dość powtarzania tego miłośnikom Putina, których sporo wśród europosłów.

Morawiecki: Unia społecznie wrażliwa musi walczyć z nierównościami (…). Siła kapitału jako środka produkcji znacznie wzrosła w porównaniu z siłą pracy. Udział płac w PKB światowym systematycznie spada. Oznacza to, że mniej beneficjentów przejmuje większą część zysków. To z kolei prowadzi nie tylko do nierówności, ale też monopolizacji i powstawania globalnych gigantów, które nie mają już konkurencji.

Morawiecki zauważa tu problem nieobecny w polskiej debacie publicznej. Od 30 lat chwieje się równowaga między kapitałem i pracą. To kapitał dyktuje teraz warunki, a świat pracy reprezentują osłabione związki zawodowe. Część ekonomistów twierdzi, że to istota dzisiejszych problemów kapitalizmu. I że aby demokracja liberalna przetrwała, musi odnaleźć sposób na złapanie równowagi między kapitałem i pracą.

Śmiejąc się z niezręcznych wypowiedzi Morawieckiego na temat sądów, warto zauważyć, że kiedy nie musi „mówić Kaczyńskim”, potrafi być zaskakująco trzeźwy w swych opiniach.

Od jakiegoś czasu na Gazeta.pl publikujemy opinie publicystów z różnych stron sceny politycznej - mamy nadzieję, że są dla Ciebie interesujące! Co o nich sądzisz? Weź udział w ankiecie. KLIKNIJ TUTAJ, aby odpowiedzieć na kilka krótkich pytań.

"Grillowanie" Morawieckiego. Polski premier odpowiadał na pytania europosłów

Więcej o: