List w obronie zwolnionej z LOT Moniki Żelazik. "Czy powinniśmy czekać, aż spadnie samolot?"

Modzelewski, Żakowski, Staniszkis, Ikonowicz, Sierakowski, Wujec napisali wspólny list do premiera Morawieckiego w obronie praw pracowniczych.

Od redaktora działu Opinie: Publikujemy ważny list do premiera Morawieckiego w obronie zwolnionej z LOT-u stewardesy Moniki Żelazik, przewodniczącej związku zawodowego. Tę niezgodą z prawem decyzję podjął szef państwowej spółki Rafał Milczarski, absolwent ekonomii Uniwersytetu Cambridge, a kiedyś praktykant w banku UBS w Zurychu oraz JP Morgan w Londynie. Piszę o jego referencjach, ponieważ we wszystkich tych krajach, gdzie Milczarski studiował i praktykował za tak ordynarne złamanie prawa (wyrzucenie chronionej kodeksem pracy szefowej związku zawodowego) Milczarski natychmiast znalazłby się na bruku. Z wilczym biletem. W Polsce Milczarski nie tylko może łamać prawo, ale jeszcze się tym chwali. W mediach opowiada z dumą, że zatrudnia obecnie coraz więcej pilotów na umowach śmieciowych (kolejne złamanie kodeksu pracy). Co to oznacza dla podróżnych? Na przykład to, że pilot z grypą (jeśli chce zarobić) musi przyjść do pracy, bo nie obejmuje go tzw. chorobowe. Czy powinniśmy spokojnie czekać, aż z powodu takich "racjonalizacji" spadnie samolot? Żelazik i LOT-owskie związki zawodowe próbowały walczyć z tymi patologiami, co oczywiście było prezesowi nie w smak. Sprawa Moniki Żelazik jest tym ważniejsza, że ten skandal odbywa się w publicznej spółce nadzorowanej przez rząd, który ma usta pełne haseł o prawach pracowniczych. Grzegorz Sroczyński

Prezes Rady Ministrów
Pan Mateusz Morawiecki

Szanowny Panie Premierze,

W podległej Panu spółce PLL LOT doszło do skandalicznego złamania prawa. Za działalność związkową zwolniono przewodniczącą Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego, Monikę Żelazik. Jest to nie pierwsza już w Polsce próba zastraszenia ruchu związkowego, świata pracy i zaprzeczenia jednemu z fundamentalnych praw w demokratycznym państwie prawa – prawu do strajku. To, że dziś pan premier sprawuje swoją funkcję, że mamy demokratyczne wybory, to wszystko zaczęło się od strajku powszechnego z jednym zasadniczym żądaniem, żądaniem wolności związkowej.

Kiedy w Stoczni Gdańskiej zwolniono suwnicową, Annę Walentynowicz, stanęła cała Polska. Sprawa Moniki Żelazik urasta do rangi symbolu kolosalnego regresu praw pracowniczych i związkowych w Polsce.

Dlatego w imię wspólnych ideałów Sierpnia ’80, w imię konstytucyjnej zasady państwa prawa i sprawiedliwości społecznej nalegamy, aby Pan Premier, wpłynął na zarząd podległej mu spółki PLL LOT i doprowadził do przywrócenia do pracy zwolnionej dyscyplinarnie Moniki Żelazik i podjęcia prawdziwych negocjacji z załogą w duchu dialogu społecznego.

Karol Modzelewski, Marek Borowski, Jarema Dubiel, Piotr Ikonowicz, Olgierd Łukaszewicz, Sławomir Sierakowski, Jadwiga Staniszkis, Maciej Wiśniowski, Henryk Wujec, Jacek Żakowski.