Gądek: PiS przestało blefować. Chce uciec do przodu, już z nowym ministrem rolnictwa

Jacek Gądek
Na starcie kampanii samorządowej PiS pozbyło się ministra Krzysztofa Jurgiela. W mediach dymisja ta nie wzbudza emocji, ale jest ważniejsza niż się wydaje. - Z Jurgielem w rządzie PiS nie wygra na wsi, a o to właśnie chodzi - mówi nam ważny polityk tej partii.

PiS nie mogło już dłużej blefować, że Krzysztof Jurgiel jest dobroczyńcą wsi i rolników. Przyznają to politycy PiS. - Od kwietnia jeździmy po Polsce w ramach programu "Polska jest jedna" i sygnały są złe - słyszymy. Rolnicy domagali się głowy ministra.

"Był sprawny na papierze, ale nie w działaniu"

Krzysztof Jurgiel był znawcą rolnictwa i wsi. Był, ale na papierze. Mówi polityk PiS śledzący działania Jurgiela: Znał się na tym. Przed wyborami 2015 r. przygotowywał dobre propozycje, ale potem mu nie wyszło. Był sprawny na papierze, ale nie w działaniu.

Gwoździ do rządowej - ale nie politycznej - trumny Jurgiela jest kilka. Jeden z rozmówców Gazeta.pl mówi dyplomatycznie: Jurgiel to brak perspektyw na przyszłość. Nastroje na wsi szybko się pogarszają, więc dociskaliśmy go, by przedstawił jakieś pomysły i rozwiązania. A on? Nic. Nie ma pomysłów.

Walka z ASF to realne głosy na wsi

I drugi gwóźdź: nieudolna walka z afrykańskim pomorem świń (ASF), która budzi wściekłość rolników.

Spacerowicz z warszawskiego Nowego Światu albo ul. Floriańskiej w Krakowie nie zainteresuje się ASF-em. Ale proszę się wczuć w sytuację rolnika, który ma 50 prosiaków, dorabia dorywczo w mieście i de facto żyje od pierwszego do pierwszego, a ma na utrzymaniu rodzinę. Nagle wpadają do jego gospodarstwa inspektorzy z Inspekcji Sanitarnej i zarządzają: wybijamy wszystkie zwierzęta. A na do widzenia radzą składać wniosek o odszkodowanie. Na pieniądze rolnik musi czekać, a żyć za co? Albo nieco inna historia: cała trzoda pada powalona przez ASF. Rolnik po złożeniu papierków do państwowej agencji czeka na pieniądze, ale często okazuje się, że inspektorzy dopatrzą się jakiegoś uchybienia w dozorze nad zwierzętami, więc rolnik pozostaje z niczym. Ani prosiaka, ani pieniądza.

ASF jest niegroźne dla ludzi, więc co to obchodzi mieszczuchów? Ceny mięsa nie szybują, więc stojąc w kolejce po mięsiwo nie będą pomstować na ministra rolnictwa. Ale dla środowiska wiejskiego ognisko ASF w pobliżu często oznacza mieć albo nie mieć za co żyć.

Twarda władza, ale sprawiedliwa władza - ktoś pomyśli? - Inspekcja Weterynaria działa czasami wręcz na oślep - nie kryje jeden z polityków PiS, który nasłuchał się wściekłych rolników. Ten argument jest w stanie tylko pogłębić złość hodowców.

Obrona Jurgiela stała się beznadziejna i groziła porażką w wyborach na wsi

Kogo rolnik wini za to, że państwowa inspekcja skasowała mu podstawę utrzymania? Władzę. Którego ministra? Rolnictwa. Którą partię? PiS. Na spotkaniach polityków PiS rolnicy smagają i byłego już ministra, i usiłujących go bronić posłów PiS. Obrona ministra stała się beznadziejna, bo - jak mówi nam jeden z cytowanych polityków PiS - Jurgiel zwyczajnie nie daje już nawet nadziei na dobrą zmianę. Nowogrodzka doszła więc do wniosku, że to Jurgiela trzeba zmienić i to właśnie stało się faktem.

Gdyby nie ASF, Jurgiel mógłby się jeszcze uchować w fotelu ministra do wyborów samorządowych. Zamiast na serio walczyć z wirusem, wolał jednak - poprzez swoją agendę - zawiadamiać Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. ABW miała sprawdzić, czy to że wirus ASF przedostał się przez Wisłę, nie jest obcą dywersją. Wirus na lewym brzegu Wisły oznacza, że teraz nie ma poważnej bariery dla choroby i ucierpi jeszcze większa liczba rolników i likwidowane będą jeszcze większe hodowle świń.

Nawet jeśli rolnik uniknie zarażenia ASF-em własnej hodowli, to i tak będzie drżał ze strachu. Będzie - nie bez racji - psioczył na władzę, że jest bezczynna. Bo przecież gdy sunie lawina ASF, to trudno o przekonanie: mnie przecież ominie.

Oczywiście, lawina może i rolnika ominie, ale cóż z tego? Przecież jeśli Inspekcja znajdzie ognisko choroby w sąsiedniej wsi, to wybija się całe hodowle świń w promieniu kilku kilometrów.

Jurgiel bezradnie patrzył na tę lawinę ASF i zapewniał w TVP, że walczy dzielnie, choć rolnicy obserwowali, jak świnie z ich obór są zabijane i utylizowane. Komu trafniej jest uwierzyć: panu z telewizji czy własnym oczom?

Jurgiel miał odpowiedź na ASF: postawmy mur na wschodniej granicy za 130 czy 200 milionów złotych. Pomysł wzbudził u polityków PiS uśmiech politowania, a Jurgiel przestał być traktowany poważnie.

Wszechmogący safanduła w TVP nie przekona rolnika z Podlasia

Inną rzeczą jest to, że Jurgiel ma zdolność do usypiania ludzi swoimi wywodami. Do "Gościa Wiadomości" TVP był zapraszany dość często, zapewniał, że jest coraz lepiej, a będzie jeszcze przepięknie. Oglądając "Gościa..." można było odnieść wrażenie, że TVP przywróciła dobranockę, ale dla dorosłych, a głównym bohaterem jest wszechmogący safanduła. Perorował o sukcesach, ale w PiS doskonale widziano, że król jest nagi. Tak - minister Jurgiel od dawna był nagi, a politycy PiS nie chcieli się wychylić z tą oczywistością.

Rolnik chyba zawsze będzie narzekał, ale teraz to już nie jest kokieteria ze strony hodowców. Teraz to już jest absolutnie na serio. Walka z ASF to realna walka o głosy wsi w czasie wyborów samorządowych. Duży biznesmen prowadzący hodowlę świń jakoś sobie poradzi. A drobni i biedniejsi rolnicy? Im będzie ciężej, a do tego - i to jest ważny argument za dymisją Jurgiela - jest dużo więcej.

Pieniądze z UE. PiS obawia się przekazu o niemocy państwa

Ale gwoździ do trumny Jurgiela jest więcej. Kolejnym jest - o czym wśród polityków PiS zajmujących się rolnictwem się mówi - słabe wykorzystanie pieniędzy z Unii Europejskiej z tak zwanego II filaru polityki rolnej. A mówiąc prościej: Polska ma 8,7 mld euro na modernizację rolnictwa - trzeba je wykorzystać do 2020 r., a z tym jest krucho. Jeśli ekipa PiS nie przyspieszy ich wydawaniem, to skończy się blamażem. Bo jak to? Rząd chce jak najwięcej pieniędzy z Brukseli, a nawet nie potrafi wydać tego, co ma? Taki argument nie dotyczy już samego rolnictwa, ale sedna władzy PiS: mocy i skuteczności państwa.

Mówi polityk PiS: Nie ma co dalej blefować, że mamy dobrego ministra. W nieskończoność nie można już było go tolerować. Nastroje na wsi są coraz gorsze - częściowo uzasadnione, a częściowo nie, ale złe są realnie. Z Jurgielem w rządzie PiS nie wygra na wsi, a o to właśnie chodzi. Trzeba zdecydowanie postawić na nowe otwarcie - przyznaje.

Bez tego nowego otwarcia PiS stanęło by do walki o głosy rolników na przeciwko PSL:  PiS w roli kaczki, a PSL w roli myśliwego ze strzelbą.

PiS lepiej wybrało moment dymisji niż samego ministra

Wymiana ministra następuje w ciekawym momencie: tuż przed meczem Polska - Senegal na mistrzostwach świata w piłce nożnej. Wszystkie oczy są już kierowane na piłkarzy, mało kogo teraz interesuje resort rolnictwa. Jednak środowisko wiejskie przyjmie dymisję Jurgiela z wielką satysfakcją i krztą nadziei jako pamiętne wydarzenie. A reszta wyborców - "miastowi" - usłyszy coś krótko o dymisji Jurgiela, nazwiska nowego ministra nie spamięta, bo Senegal będzie ważniejszy niż wieś na Podlasiu czy Mazowszu, gdzie pojawia się właśnie nowe ognisko ASF.

W efekcie informacja o dymisji dotrze głównie do środowiska wiejskiego i będzie dla niego informacją dobrą. Do reszty nie dotrze w szczątkowej formie albo w ogóle. PiS dużo lepiej wybrało moment dymisji Jurgiela, niż jego samego.

Trwają nocne głosowania. A minister idzie spać...

Więcej o: