Sroczyński: Nie dawajcie Kuchcińskiemu młotka. Bo w nerwach pozabija i nas, i was

Grzegorz Sroczyński, Gazeta.pl
PiS powinien się dziesięć razy zastanowić, czy zmieniać ustawę o wykonywaniu mandatu posła.

Sejm zajmie się nowym batem na posłów, który wymyślił obóz władzy. Jeśli proponowane przepisy przejdą, marszałek Kuchciński będzie mógł karać posłów nie tylko na sali sejmowej, ale też poza nią za zachowania „naruszające powagę parlamentu”. Nic tu nie jest jasne. W PiS-owskim projekcie mowa o karaniu za zachowania w miejscach „będących w zarządzie kancelarii Sejmu”, czyli np. w hotelu sejmowym, na korytarzu, w palarni. Ale z kolei w uzasadnieniu projektu ktoś dopisał, że poseł ma się zachowywać godnie „na obszarze całego kraju i poza nim”. Co z tego pasztetu wyjdzie ostatecznie, nie wiemy.

Czy to kolejny „koniec demokracji”?

Posłowie opozycji uderzają w wielki dzwon i mówią o „przepisach kneblujących”. Snują - jak zwykle - alarmistyczne wizje. Czy jeśli poseł Nitras, udzielając wywiadu TVN 24, na sejmowym korytarzu nazwie premiera „głupkiem”, a o prezesie powie, że „nie jest chory na kolano, tylko na głowę”, to tym samym „naruszy powagę Sejmu”? Według nowych przepisów marszałek Kuchciński może samodzielnie uznać, że owszem, naruszył, i obciąć mu uposażenie o połowę na trzy miesiące. Albo inna sytuacja: czy występ posła Schetyny na wiecu KOD pod Sejmem obok śpiewającej Doroty Stalińskiej i transparentu „Kaczor won” narusza, czy nie narusza „powagi Sejmu”? A jeśli Schetyna jedną nogę trzymał wtedy na dziedzińcu sejmowym (czyli był „na terenie”), to może mu Kuchciński ciachnąć uposażenie, czy nie może?

Lęki opozycji, że nowe przepisy będą służyć takim zabawom, zarówno PiS, jak i dziennikarze prawicowi głośno wyśmiewają. Traktują je jako objaw całkowitego zidiocenia opozycji, która z Kaczora zrobiła dyktatora i uważa, że każdy nowy PiS-owski przepis to koniec demokracji. A przecież w całej tej ustawie chodzi tylko o to, żeby uchlany poseł, który zarzyga korytarz w hotelu poselskim (i „Fakt” zrobi mu zdjęcie), mógł być przykładnie ukarany. O nic więcej nie chodzi!

Kuchciński spanikuje i będziemy mieli klops

To jak jest naprawdę? Czy proponowana przez PiS ustawa będzie kneblem na opozycję, czy jest tylko niewinną zmianą przepisów? Być może jest i tak, i tak. Opozycja pewnie przesadza, PiS może nie ma niecnych intencji, a skończy się to źle. W Polsce bowiem mamy do czynienia z całkowitym brakiem zaufania obu stron politycznego sporu do siebie nawzajem. I z nieustannym nakręcaniem histerii. W wykonaniu PiS wygląda to tak, że każde nieplanowane przez nikogo wydarzenie, każdy spontaniczny protest obywateli urastają do rangi „puczu” inspirowanego przez opozycję. A jeśli „pucz”, to i środki powinny być adekwatne. Kuchciński przy jakimś kolejnym kryzysie (w rodzaju protestu niepełnosprawnych) naczyta się „wSieci”, dozna olśnienia, że ma do czynienia z zaplanowanym „zamachem na państwo”, i w panice na oślep zacznie z nowych przepisów korzystać. Po wprowadzeniu tych przepisów będzie mógł reagować jeszcze bardziej nerwowo i niemądrze niż dotychczas.

To właśnie jest zasadniczy powód mojego sprzeciwu wobec proponowanych zmian ustawy. Powód personalny. Gdyby marszałkiem Sejmu był - powiedzmy - Joachim Brudziński, człowiek agresywny, ale dość pewny siebie, stabilny i jednak przewidywalny, to można by się tym wszystkim nie przejmować. Ale Kuchciński - co widać prawie w każdym telewizyjnym kadrze - boi się własnego cienia. Traci nerwy i reaguje nieadekwatnie (przecież cały „pucz grudniowy” był wywołany przez jego nerwową reakcję na głupie wystąpienie posła Szczerby). PiS oczywiście wie, że Kuchciński jest beznadziejnym marszałkiem i że sobie nie radzi, ale go nie odwoła, żeby nie dawać satysfakcji opozycji, która nieustannie domaga się jego odwołania. I tak to sobie trwa.

Karabin maszynowy w rękach osoby silnej i stabilnej jest mniej niebezpieczny niż zwykły młotek w rękach kogoś pogrążonego w niepewności i kompleksach. Jeśli Kuchciński dostanie do ręki ten młotek na posłów - czyli możliwość karania ich zachowań „poza salą sejmową” - możemy się spodziewać przy najbliższej okazji niebezpiecznej eskalacji politycznego konfliktu. Coś małego się wydarzy, Kuchciński nie wytrzyma, użyje młotka i będziemy mieli kolejną awanturę, która tym razem może się obu stronom wymknąć spod kontroli.

Sejm zdecydował. Kuchciński i Gliński pozostają na stanowiskach