Galopujący Major: Ordo Iuris chce zakazać bajki z parą gejów. A co z rozwodami? Czas wycofać "Klan"!

Trudno sobie wyobrazić, że ślub Janka i Marka miałby rzutować na to, czy Kasia się z Adamem rozwiedzie. Być może konserwatyści naprawdę wierzą, że po obejrzeniu bajki prawnicy Ordo Iuris albo dziennikarze TV Republika porzucą swoje żony i staną się gejami.
Jesteś w dziale Opinie portalu Gazeta.pl. Publikujemy teksty bardzo różne ideowo i zawsze wyrażają one poglądy autorów, a nie redakcji.

Powiadają, że od czasów kamizelki kuloodpornej, lampy naftowej oraz powiększenia Warszawy do rozmiarów Estonii, polska myśl niczego wielkiego do światowego dorobku nie wniosła. Ja jednak śmiem twierdzić, że pomysłów tych jest znacznie więcej i gdyby tylko świat zechciał się wreszcie nad narodem wnuków wyklętych pochylić, znalazłby kilka rozwiązań, które mogłyby uczynić go lepszym. Prywatyzacja z wkładką mięsną, polskie pilotowanie samolotów dla VIP-ów, plan antyterrorystyczny posła Pięty, mistrale za dolara, czy spalanie śmieci po Polsku – to tylko przykłady z ostatnich lat.

Niewątpliwie należy do nich dodać także polskie wynalazki na polu interpretacji samej konstytucji, którą swego czasu tak zachwalał śp. Lech Kaczyński. Oto bowiem Instytut Ordo Iuris, a za nim sama Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, argumentują, że pokazywanie w serialu dla dzieci „Harmidom” bohatera mającego dwóch ojców pozostających w związku homoseksualnym jest sprzeczne z art. 18 konstytucji RP. Artykuł ten bowiem stanowi wprost, iż „małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”.

Co z ochroną rodziny?

Złośliwi mogą powiedzieć, że przepisy konstytucji powinno się czytać razem i pamiętać na przykład o niewygodnym art. 32 ust. 2, wedle którego „nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny”. Jeszcze bardziej złośliwi mogą zwrócić uwagę, że przywoływany przez Ordo Iuris art. 18 wyraźnie odróżnia małżeństwo od rodziny, a sama rodzina w konstytucji zdefiniowana jednak nie jest. Trybunał Konstytucyjny, rzecz jasna, ten zdradziecki, bo pracujący i nieodzyskany, w 2011 r. zdefiniował rodzinę jako „każdy trwały związek dwóch lub więcej osób, składający się z co najmniej jednej osoby dorosłej i dziecka, oparty na więzach emocjonalnych, prawnych, a przeważnie także i na więzach krwi”. W ustawie o pomocy społecznej art. 6 pkt 16 definiuje rodzinę z kolei jako osoby spokrewnione lub niespokrewnione pozostające w faktycznym związku, wspólnie zamieszkujące i gospodarujące.

Źli ludzie mogą więc argumentować, że o ile, ojcowie w „Harmidonie” w świetle polskiego prawa nie stanowią małżeństwa, o tyle cała trójka, jeśli tylko łączą ich więzy emocjonalne, w świetle prawa stanowić mogą rodzinę. A rodzina, zgodnie z art. 18 konstytucji, jest przecież pod ochroną, więc ktoś może zadać pytanie, czy to czasem KRRiTV nie łamie prawa chroniącego rodzinę? Zwłaszcza, że szacuję się, iż takich rodzin jest w Polsce kilkadziesiąt tysięcy – głównie matek, które razem z przyszywanymi „ciociami” wspólnie wychowują dzieci.

Wycofać „Klan” i „Koronę Królów”!

To wszystko jednak tylko takie konstytucyjne gadanie, które dziś jest pewnie mniej warte niż jeden bilet pani Przyłębskiej z Berlina do Warszawy Zachodniej, czy może bardziej Wschodniej. Załóżmy jednak, że rzeczywiście, jak chce Ordo Iuris i KRRITV, pokazywanie innego modelu niż heteroseksualne małżeństwo narusza art. 18 Konstytucji. W przypadku modelu homoseksualnego mamy oczywiście pewien problem.

Albowiem tak jak trudno sobie wyobrazić, że, dajmy na to, zwycięstwo Bayernu w Bundeslidze miałoby rzutować na szanse Legii na Puchar Polski, tak trudno sobie wyobrazić, że ślub Janka i Marka miałby rzutować na to, czy Kasia się z Adamem rozwiedzie. Być może konserwatyści naprawdę wierzą, że po obejrzeniu bajki prawnicy Ordo Iuris albo dziennikarze TV Republika porzucą swoje żony i staną się gejami, ja jednak pozwolę sobie zostać w tym temacie sceptyczny.

W przypadku alternatywnego modelu heteroseksualnego sytuacja ma się jednak inaczej. Nikogo, chyba nawet Ordo Iuris, nie trzeba przekonywać, że życie w konkubinacie stanowi konkurencję dla życia w związku małżeńskim. A skoro tak, to wedle powyższej logiki, stanowi naruszenie art. 18 konstytucji. Nie tylko więc związki homoseksualne, ale przede wszystkich konkubinaty heteroseksualne powinny być z telewizji wycofane. Począwszy więc od „Klanu”, „Plebanii”, „M jak Miłość”, „Korony Królów”, powtórek mrocznych seriali jak „W Labiryncie” czy „Arabela” – wszystkie one powinny być przejrzane pod kątem naruszania konstytucji poprzez prezentowanie ludzi żyjących w konkubinacie. Być może należy zasłaniać im oczy, być może pozmieniać dialogi, być może robić dokrętki, a być może nawet wycofać z anteny, ale coś trzeba zrobić. Albowiem tak ostentacyjnego łamania konstytucji w tym kraju chyba jeszcze nie widziano. A w kolejce stoją przecież jeszcze politycy, kucharze, pogodynki, a nawet piłkarze, z których nie wszyscy mają przecież żony i ślub kościelny. Czy Dariusz Szpakowski nie powinien przynajmniej pomijać ich nazwisk podczas relacji? Czy w Arłamowie nie powinno się dokonać preselekcji?

Zweryfikować rozwodników!

Zarówno Ordo Iuris jaki KRRITV wytaczają jeszcze drugi, równie poważny argument, a mianowicie, że zgodnie z art. 18 ustawy o radiofonii i telewizji „audycje lub inne przekazy powinny szanować przekonania religijne odbiorców, a zwłaszcza chrześcijański system wartości”. Abstrahując od faktu, że katechizm nakazuje szanować osoby homoseksualne, a i samo Pismo Święte, oprócz zwyczajowego zachwalania czystek etnicznych i rzezi, zawiera wielce podejrzane fragmenty, gdy Jontan i Dawid całowali się wzajemnie oraz razem płakali (1Sam 20:40 NBG), to należy pamiętać, że chrześcijański system wartości nie uznaje również rozwodów, nie mówiąc już o cudzołóstwie.

To drugie, zresztą na równi z aktami homoseksualnymi, wedle Księgi Kapłańskiej, powinno być po prostu karane śmiercią. Tym samym telewizja powinna nie tylko zweryfikować treści pod kątem pokazywania konkubinatów, ale także rozwodników. Pytanie tylko, czy wtedy miałby kto, zwłaszcza z konserwatywnych, polityków do TVP chodzić i czy Jacek Kurski mógłby się w ogóle pojawiać na wizji?

Nastolatkowie LGBT o życiu w Polsce: "Homofobia to ból, przemoc psychiczna, nienawiść"