Galopujący Major: Protest niepełnosprawnych odmienił PiS. To nowa partia z innym programem

Solidarność minus. Tak można nazwać nową ofertę PiS dla wykluczonych w III RP.
Jesteś w dziale opinie portalu Gazeta.pl. Publikujemy teksty bardzo różne ideowo i zawsze wyrażają one poglądy autorów, a nie redakcji

Dobiegł końca jeden z najsmutniejszych protestów IV RP. Protest, który jest najlepszym probierzem tego, co jest nie tak z tym krajem i dlaczego może być jeszcze gorzej. To był swego rodzaju test, którego jako społeczeństwo nie zdaliśmy.

Nie zdała go „cywilizacja życia”, z hierarchami na czele, która to „cywilizacja” w dniach, gdy szarpano kobiety i ludziom na wózkach odmawiano spacerów przysługujących nawet więźniom, nie potrafiła dać duchowego wsparcia, bo właśnie toczyła kolejną internetową wojnę - jak nie o Alfiego, to o referendum w Irlandii. Rzadko kiedy tak wyraźnie widać, gdzie „cywilizacja życia” ma życie już narodzone.

Nie zdali tego testu też tzw. symetryści, którzy przy każdym przypadku gnębienia słabszych przez PiS akurat jakoś dziwnie znikają i nie zabierają głosu.

Nie zdało tego testu całe społeczeństwo, bo nie potrafiło dać solidarnościowego wsparcia, nie chciało się nawet pod Sejm ruszyć.

Nie zdali go prawicowi publicyści - skala nienawiści do protestujących widoczna w prorządowych mediach potrafiła przerazić. Pozostała właściwie bez reakcji prawicowych autorytetów.

A sam PiS? Tryumfalne uśmiechy rządzącej partii, tak podobne do uśmiechów wszystkich tych elit, którym udawało się pacyfikować protestujących robotników czy stoczniowców, w krótszej perspektywie mogą się wydać zrozumiałe. Oto rząd pokazał swoją bezwzględną siłę, oto stłamsił „puczystów”. A wielu Polaków uwielbia przecież pokaz siły, dlatego tak skrycie szanuje Putina, dlatego tak pogardza „zniewieściałą” Unią Europejską. W krótkiej perspektywie może więc rządowi poparcie nawet wzrosnąć. Ale w perspektywie dłuższej jest to jednak rządowa katastrofa. Katastrofa, która de facto stawia pod znakiem zapytania sens istnienia całej partii Prawo i Sprawiedliwość.

PiS traci empatyczną retorykę

Przypomnijmy, cała idea PiS polega na empatycznej ofercie dla realnych i wyimaginowanych ofiar III RP. Najważniejszymi składnikami tej oferty są z jednej strony bardziej sprawiedliwa redystrybucja i klasowy awans, a z drugiej - odwet i resentyment. A wszystko to świadczone przez uczciwych i pokornych strażników rewolucji pracujących „dla dobra narodu”. Po tym, co spotkało niepełnosprawnych, z tej oferty zostały zgliszcza.

Rząd traci całą empatyczną retorykę, którą próbował opatulić każdy, nawet najbardziej brutalny pomysł. Dziś jakiekolwiek nawoływanie do współczucia będzie u centrowych wyborców (a wiec tych, którzy decydują o wyniku wyborów) budziło skojarzenie z matkami dzieci na wózkach. A jak nie to przypomną o tym anty-PiS-owskie media. Podobnie jak „praworządność” w ustach Przyłębskiej „współczucie” stanie się więc komiczną karykaturą, orwellowskim dwójmyśleniem, metaforą bumerangiem, która znienacka uderza autora w potylicę.

Powerpointowe gierkowisko 

Obóz władzy traci też możliwość roztaczania mirażu krainy mlekiem i miodem płynącej z ogromnymi nadwyżkami, czyli całe te powerpointowe gierkowisko, którym Morawiecki budował elektryczne samochody i wysyłał nas w kosmos. Dziś każda, nawet zasadna inwestycja, jak „mosty plus”, będzie nie tylko od razu postrzegana przez pryzmat skąpstwa dla najbardziej potrzebujących, ale też w ogóle mało wiarygodna. Bo przecież PiS właśnie przy proteście niepełnoprawnych przyznał się, że pieniędzy nie ma.

Po wcześniejszym upadku mitu skromnych urzędników karmionych bajońskimi premiami z całego tego PiS-owskiego wszechświata zostają więc już tylko odwet i resentyment, ale ten coraz bardziej jest postrzegany przez większość centrowych wyborców jako walka buldogów pod dywanem. 

Uwaga, zachęcamy do rozmowy! Nasi autorzy odpowiadają na wybrane komentarze. Czekamy na Twój głos.