Sroczyński: Niepełnosprawni nie skruszyli PiS-u, ale za to skruszyli polskich liberałów

Grzegorz Sroczyński, Gazeta.pl
Po morzu łez, które wylała nad losem niepełnosprawnych liberalna opozycja, powrót do starej gadki o "tanim państwie" nie jest już możliwy.

Trudno uwierzyć, że PO nagle przejęła się losem grupy, którą za swoich rządów miała w nosie. Podobnie trudno uwierzyć, że redaktorzy tygodników i gazet, którzy dotąd na dźwięk słowa „niepełnosprawni” ziewali podczas redakcyjnych kolegiów i ucinali, że temat nikogo nie zainteresuje, nagle doznali jakiegoś chrystusowego nawrócenia na empatię. Tak, niestety, prawica ma absolutną rację, że nasze zainteresowanie protestem w Sejmie wynika głównie z tego, że można niepełnosprawnymi dziećmi okładać Kaczyńskiego po głowie. Publiczność zaś kupiła popcorn i czeka, kto wygra. 

Platforma obiecuje pampersy

Najciekawszą konfrontację przeprowadziła w TVN 24 Monika Olejnik, która zaprosiła do programu jedną z matek - Iwonę Hartwich - oraz byłego ministra zdrowia Arłukowicza. Polityk PO spodziewał się zgodnego anty-PiS-owskiego chóru, w którym wystąpi w roli empatycznego wybawiciela uciemiężonych kobiet. Tymczasem Hartwich - jak to ona - wygarnęła Arłukowiczowi, na czym świat stoi. „Niech pan tu nie opowiada bajeczek - przerwała mu wywody. - To pan nam obiecywał karty dla osób niepełnosprawnych, które będą nas upoważniały do wejścia do lekarzy specjalistów bez kolejki, dzieci będą miały darmowe pampersy, darmowe leki, rurki. Tego nie ma”. Pierwszy raz widziałem Arłukowicza zbitego z pantałyku. Ten facet naprawdę nie wiedział, co odpowiedzieć. Hartwich należą się tym większe gratulacje, że naszą klasę polityczną bardzo trudno dziś czymkolwiek zawstydzić.

Podobny numer wycięła politykom Platformy Wanda Traczyk-Stawska, żołnierka powstania warszawskiego. Ściągnięta na Marsz Wolności, zamiast wygrażać Kaczorowi, rzuciła działaczom PO ze sceny: „Wstyd wielki, że my przez tyle lat nie potrafiliśmy zauważyć tego, co jest tak ważne: że wśród nas są najsłabsi i trzeba im pomagać”.

Niepełnosprawni przegonili z Polski neoliberalizm

No właśnie, jak jest z tym wstydem? Czy politycy (a także dziennikarze i publiczność) powinni się wstydzić, że dopiero teraz zauważyli ze zgrozą, iż liczba bezpłatnych pieluchomajtek w III RP była śmiesznie mała? Że bezpłatna służba zdrowia jest w Polsce fikcją, bo za wszystko i tak w końcu trzeba dopłacić? I że dopiero teraz - pod rządami PiS-u - zaczynamy debatować o sprawiedliwości społecznej i państwie opiekuńczym? Że nie wiemy nawet - o zgrozo - ile tych niepełnosprawnych w Polsce mamy, bo nikt ich dotąd porządnie nie policzył?

Zamiast wstydu lepsza byłaby próba zrozumienia, że w Polsce obecnie zmienia się klimat ideowy. Niepełnosprawni w Sejmie przeprowadzili narodowe rekolekcje z solidarności (których nie przeprowadził nigdy Kościół) połączone z egzorcyzmami nad różnymi mitami w stylu „tanie państwo”. I nie jest specjalnie ważne, że zainteresowanie tą akcją większości polityków opozycji jest czysto cyniczne. Tak jak mało mnie interesuje, że PiS z cynizmu rozdał 500 plus. Obie te rzeczy spowodowały zmianę świadomości społecznej w Polsce: ludzie zobaczyli, że państwo bardziej opiekuńcze jest możliwe. I zaczęło ono im się podobać. 

Politycy opozycji zaczynają wyczuwać tę zmianę wiatrów. Widzą, że temat państwa opiekuńczego może rozgrzać społeczne emocje nie gorzej niż sądy czy sprawa nagród dla ministrów. Może to zmieni poglądy niektórych, przewietrzy partyjne programy i uczyni nadwiślański liberalizm bardziej nowoczesnym.

Komukolwiek uda się odsunąć PiS od władzy, nie będą już możliwe ani likwidacja 500 plus, ani zamiatanie pod dywan problemu braku łóżek geriatrycznych w szpitalach, ani - mam nadzieję - likwidowanie PKS-ów i połączeń kolejowych w małych miastach (co za „dobrej zmiany” trwa w najlepsze). Warto już teraz zacząć kombinować, skąd na to lepsze państwo opiekuńcze - wypłacające 500 plus, dające godne wsparcie niepełnosprawnym, a jednocześnie szanujące konstytucję i sądy - opozycja weźmie pieniądze.

---

Uwaga! Nasi autorzy reagują na wpisy pod tekstami. Publikując poniżej swój komentarz, możesz się spodziewać riposty

selda_comment: Ja PRDL. Jak zobaczyłem ze Sroczynski coś napisał, to od razu wiedziałem ze będzie coś tych kanaliach, liberałach. Koleś ma wąska specjalizacje. Czekam na artykuł wyjaśniający ze liberałowie odpowiadają tez za trzęsienia Ziemi, gradobicie i koklusz.

grzegorz sroczyński: To prawda, muszę pilnować, żeby nie być monotematycznym. I calkiem serio to piszę. A że liberałowie odpowiadają za gradobicie - dałoby się udowodnić, tyle że w skali światowej. Zmienna pogoda to m.in. efekt globalnego ocieplenia, a za nie odpowiada liberalna polityka minimalnych regulacji, ktora pozwalala (i nadal pozwala) prowadzić biznes kosztem środowiska