Beczek: Obrzydliwa homofobiczna akcja PO. "Patrzcie wszyscy! Minister jest pedałem!"

Wiktoria Beczek
Poseł Platformy Obywatelskiej pokazał publicznie zdjęcia, na których minister całuje się z innym mężczyzną. Zamiast domagać się wyjaśnień w sprawie jego powiązań z oskarżonym w aferze reprywatyzacyjnej, machał tabletem z myślą: "Patrzcie wszyscy, Wąsik to pedał".

„Gazeta Wyborcza” w ubiegłym tygodniu opublikowała tekst o znajomości Jakuba R. -  byłego wiceszefa stołecznego Biura Gospodarki Nieruchomościami, a obecnie oskarżonego w aferze reprywatyzacyjnej - z politykami PiS i dzisiejszymi szefami służb specjalnych Mariuszem Kamińskim, Maciejem Wąsikiem i Ernestem Bejdą. Pojawiają się też wspólne zdjęcia: na rodzinnym obiedzie, chrzcie córki i podczas kampanii prezydenckiej. Przekrój czasowy - od 1990 do 2007 roku.

Co robi Platforma Obywatelska? Odpala obyczajówkę. Poseł Paweł Olszewski pokazuje w Sejmie inne zdjęcie Wąsika z bratem oskarżonego Jakuba R. Na fotografii widać całujących się mężczyzn, a poseł dopowiada, że kolejne ujęcie przedstawia „panów już w negliżu”, którzy „się do siebie tulą”.

Zdjęcia od kilku dni krążą w sieci, ale żadne poważne media ich nie publikowały. Chociażby dlatego, że trudno było zweryfikować ich prawdziwość i nie dało się ustalić, kim jest drugi mężczyzna (w obu przypadkach jest tyłem). Przede wszystkim jednak nie publikuje się takich zdjęć, bo to zagranie rynsztokowe. Zdjęcia sprzed kilkunastu lat przedstawiają dwie dorosłe osoby, które nikomu nie wyrządzają żadnej krzywdy. Nie wnoszą też nic nowego do sprawy Jakuba R., bo to, że znał Wąsika i Kamińskiego, wiemy już z poprzednich artykułów i zdjęć.

Poseł Olszewski dowodził, że zdjęcia „mogą wywoływać podatność na szantaż ze strony grup przestępczych czy ze strony obcych służb”. Ale o jakim szantażu mowa, skoro te zdjęcia są jawne? Żadnym. I Olszewski dobrze o tym wie. Zafrasowany możliwością nacisków polityk PO chciał zasugerować, że Wąsik jest gejem, i dać mediom pretekst do komentowania zdjęć.

Tak się też stało. Podchwycił to m.in. „Super Express”, który ze strony głównej nawołuje: „Wąsik! Wytłumacz się z tych zdjęć!”. Poseł PO dał tabloidom podkładkę - przecież nie wchodzą z buciorami w życie prywatne, tylko opisują to, co wydarzyło się w Sejmie i co pokazał poseł na swoim tablecie.

Orientacja jak historia kryminalna

Zarówno Olszewski, jak i „Superak” sugerują, że minister ma się tłumaczyć, bo homoseksualność to coś karygodnego, niegodnego ministra i powinien z tego powodu stracić poświadczenia bezpieczeństwa. Z kolei Ludwik Dorn na antenie TVN 24 pytał, czy z „wysoce uprawdopodobnionych preferencji nieheteroseksualnych” Wąsik „wyspowiadał się w ankiecie bezpieczeństwa podczas procedury sprawdzania”.

W ankiecie bezpieczeństwa osobowego oprócz danych dotyczących poprzednich zajęć zawodowych, ewentualnych wykroczeń czy stanu zdrowia należy podać dokładne dane współmałżonka lub partnera, podobnie jak rodziców, rodzeństwa, dzieci i współlokatorów. Ot, zwyczajowa procedura, ale użycie słowa „spowiadanie” jest nieprzypadkowe - sugeruje, że orientacja seksualna miałaby stanowić przeszkodę na drodze do uzyskania poświadczeń bezpieczeństwa, niczym historia kryminalna.

Sam minister Wąsik mówi, że zdjęcia są wyrwane z kontekstu i zostały zrobione na prywatnej imprezie imieninowej kolegi. Nie wiemy więc, czy mężczyźni rzeczywiście się całują, czy tylko po pijaku wygłupiają. Ale nawet gdyby były to zdjęcia z klubu gejowskiego, to kto dał Olszewskiemu prawo, by publicznie sugerować orientację Wąsika?

„Patrzcie wszyscy! Minister jest pedałem!”

Platforma zagrała homofobiczną kartą i zagrała bardzo głupio. Teraz wszyscy będą mówić tylko o rzekomym homoseksualizmie ministra, zamiast o powiązaniach z rodziną oskarżonego, które należałoby natychmiast wyjaśniać. Cała praca dziennikarzy na marne, stracona szansa na wytropienie układu, bo poseł pomachał tabletem z myślą: „Patrzcie wszyscy! Minister jest pedałem!”.

Nie zamierzam spekulować, czy minister jest gejem czy nie. Nikt nie powinien tego robić, bo nie ma to żadnego wpływu na wykonywane przez niego funkcje. Przyjęło się, że publiczny outing, czyli informowanie o nieheteroseksualności danej osoby wbrew jej woli, jest usprawiedliwiony wyłącznie w określonych przypadkach skrajnej hipokryzji, np. gdy osoba ukrywa swoją orientację, a publicznie krytykuje czy nawołuje do penalizowania kontaktów osób tej samej płci lub propaguje „leczenie” homoseksualizmu. W pozostałych przypadkach nie wolno outować innych, niezależnie od tego, czy są osobami publicznymi czy nie.

Minister Wąsik zapowiedział, że wystąpi na drogę prawną w stosunku do każdego, kto będzie rozpowszechniał sugestie na temat jego rzekomego homoseksualizmu, bo uderza to w jego żonę i dzieci. Oczywiście to również jest próba pokazania orientacji nieheteroseksualnej jako cechy, której należy się wstydzić. Nie, nie powinno się wstydzić orientacji seksualnej, tak samo jak nie powinno się wstydzić tego, że ma się zielone oczy, rude włosy czy tego, że jest się leworęcznym. Jedyne, z czego minister powinien się tłumaczyć, to związki z rodziną R., i jeśli okazałoby się, że wysuwane przez oskarżonego zarzuty są prawdziwe, to właśnie one powinny być powodem hańby.

Więcej o: