Beczek: "Trump wziął 58 tys. dolarów za jednego trupa". Nastolatki kontra lobby zbrojeniowe

Wiktoria Beczek
Amerykańskie nastolatki walczą o zakaz sprzedaży broni z niemal wszechwładnym przemysłem zbrojeniowym. I mogą tę wojnę wygrać!

Emma Gonzalez ma 18 lat i do niedawna była uczennicą liceum Marjory Stoneman Douglas w Parkland. 14 lutego w jej szkole doszło do strzelaniny, w której zginęło 17 osób, a kilkanaście zostało rannych. Sprawca, relegowany z liceum uczeń Nikolas Cruz, choć ledwie pełnoletni, zdążył uzbierać już mały arsenał broni. Kupował ją legalnie i nie był niepokojony przez służby, choć te dostawały sygnały o tym, że nastolatek może planować atak na swoją byłą szkołę.

Gonzalez przeżyła strzelaninę i trzy dni po tragedii wygłosiła płomienne przemówienie. Stała się wówczas - choć może to brzmieć banalnie - głosem swojego pokolenia. A w każdym razie tej jego części, która jest wkurzona bezczynnością władz, okrągłymi zdaniami i tym, że w tragicznym sporze o dostęp do broni trudno im konkurować z przemysłem zbrojeniowym, który na konta polityków przelewa setki milionów dolarów.

Jeśli prezydent chce przyjść tu i powiedzieć mi prosto w twarz, że to była "straszna tragedia" (...) z chęcią zapytam go, ile pieniędzy przyjął od Narodowego Stowarzyszenia Strzeleckiego. Ale ja to już wiem! 30 milionów dolarów. Jeśli podzielić to przez liczbę osób zabitych z broni palnej w 1,5 miesiąca 2018 r. to wychodzi 58 tys. dolarów. Tyle ci ludzie są dla ciebie warci, Trump?!

- grzmiała dziewczyna, zdenerwowana, ale pewna swoich racji, przygotowana, być może lepiej niż jakikolwiek amerykański polityk na wiecu w ostatnich latach. Z minuty na minutę mówiła coraz śmielej, a okrzyki tłumu dodawały jej siły.

Publicystka "Guardiana" Suzanne Moore napisała: "Po Florydzie straciłam nadzieję. Później zobaczyłam Emmę Gonzalez". “W szkołach będą strajki. Jest opór. Młodzi ludzie nie będą siedzieli w klasach, czekając na swoją kolej. Nie będą kolejnymi statystykami” - uważa Moore.

I faktycznie dzieciaki z Parkland i innych miast i miasteczek Stanów Zjednoczonych nie chcą czekać, 24 marca planują marsz na Waszyngton.

Nastolatki krzyczą głośniej

Walka o zakaz broni różni się od innych sporów na amerykańskiej scenie. Przede wszystkim dlatego, że ktoś podnosi rękę na świętą drugą poprawkę do konstytucji, którą prawo do uzbrojenia wprowadzono ponad 70 lat przed zniesieniem niewolnictwa i 130 lat przed przyznaniem kobietom praw wyborczych. Obywatele "kraju wolnych i ojczyzny dzielnych ludzi" do tej poprawki zdążyli się już bardzo przyzwyczaić.

Pozornie może wydawać się, że różnicą jest wiek samych zainteresowanych, ale jest dokładnie odwrotnie. Młodzież, a w tym przypadku nawet dzieci, wychodziły na ulice już na początku XX wieku, gdy protestowały przeciwko wyzyskowi w fabrykach. W latach 50., dziewięć miesięcy przed tym, jak Rosa Parks (zwana "matką ruchów praw obywatelskich") odmówiła ustąpienia miejsca w autobusie białemu podróżnemu, to samo zrobiła 15-letnia Claudette Colvin. To ona była jedną z czterech osób skarżących państwo przed Sądem Najwyższym, która ostatecznie doprowadziła do zniesienia segregacji rasowej w środkach komunikacji. 

Przykłady mnoży magazyn "Mother Jones": dziewięciu czarnoskórych uczniów w zintegrowanej szkole w Arkansas, których przed agresją rasistów musiała bronić armia amerykańska, dzieci aresztowane za marsze przeciwko segregacji w Birmingham, młodzież zaangażowana w ruch Black Lives Matter czy Dreamers, urodzone w USA dzieci imigrantów, które administracja Trumpa chce pozbawić praw. 

Sytuacja w Stanach Zjednoczonych jest szczególna. Strzelanina w Parkland była osiemnastym przypadkiem otwarcia ognia z broni palnej w amerykańskiej szkole w tym roku. Łącznie, w niecałe dwa miesiące w incydentach z bronią zginęło 1825 osób, w tym 96 dzieci do 11 roku życia i 332 nastolatków. To prawie jedna czwarta wszystkich ofiar. 

Gonzalez wyzwoliła głosy setek młodych ludzi, którzy zwyczajnie boją się o własne życie. Głosy, jeszcze nie wyborcze, ale stanowczo wybrzmiewające w przestrzeni publicznej. Bronią młodych Amerykanów jest ich sprzeciw, ich protest i hasła, które wykrzyczą. Nie mogą jeszcze zagłosować na kogoś, kto obieca im zakaz sprzedaży broni, ale nie mogą czekać - następny zamach może być w ich szkole.

Historia się powtarza

Dziennikarka Fox News napisała na Twitterze to, co bez przerwy powtarzają tzw. konserwatywne środowiska - to nie kwestia broni, a kolejnego "wariata", a lewica wykorzystuje tragedię do forsowania swoich ideologicznych pomysłów.

Odpowiedziała jej Carly Novell, uczennica liceum w Parkland. Dziewczyna ukrywała się przed zamachowcem tak, jak 70 lat wcześniej jej dziadek, który przeżył pierwszą masową strzelaninę w USA. Howard Unruh, przed którym uciekł dziadek Carly, w 1949 roku szedł kilkanaście minut przez swoją dzielnicę i zabijał. Zginęło łącznie 13 osób.

“Chowałam się w szafie przez dwie godziny. Nie byłaś tam, nie wiesz jakie to uczucie. Broń pozwala tym obrzydliwym ludziom zabijać. Chodzi o broń i chodzi o wszystkich ludzi, których życie zostało przez broń nagle przerwane” - napisała dziewczyna. Wpis podano dalej 900 tysięcy razy.

Każde potknięcie Trumpa

Politycy mają problem z nastolatkami. Żaden spin doctor nie uczy, jak z nimi postępować. Małe dzieci całują w czoło, nieco starszym rozdają balony czy czapeczki. Teraz mają przed sobą prawie dorosłych, ale jeszcze nastolatków, bezpośrednio zaangażowanych w sprawę. Oni nie chcą słuchać, że kraj nie jest gotowy na radykalne zmiany. Bo czy oni byli gotowi na to, by czuć strach przed śmiercią i żegnać kolegów, którzy nie zdążyli uciec?

Świętym prawem młodzieży jest widzenie świata w czerni i bieli, bez szarości, bez uznawania kompromisów. To jeden z powodów, dla których kontestują zastaną rzeczywistość.  

Młodzieży nie uda się uspokoić tak, jak pewnie zrobiono by z rodzicami ofiar. Nastolatki nie tylko są smutne, są wkurzone i nie wystarczą im słowa o "myślach i modlitwach", które władza powtarza jak mantrę. Tym bardziej nie kupią uniesionych kciuków i sztucznych uśmiechów, które rozdawał Donald Trump, podczas kilkunastominutowego spotkania z rannymi i lekarzami. Oni dobrze wiedzą, że prosto ze szpitala prezydent pojechał na bankiet do swojej rezydencji w Mar-a-Lago, oddalonej od Parkland o kilkadziesiąt kilometrów. Wychowali się na mediach społecznościowych i wyłapią każdy fałszywy ruch prezydenta. 

Gdy wyszło na jaw, że strzelaninę w Parkland słyszał policjant, ale nie wszedł do szkoły, Trump oznajmił, że na jego miejscu wbiegłby do budynku, nawet bez broni. Być może starsi Amerykanie pomyślą o prezydencie "odważny człowiek", ale młodzież ma na takie deklaracje inne słowo: "bullshit". 

"Ta dzisiejsza młodzież" to mit

Media popierające Trumpa pytają dziś, czy powinno się promować opinie "rozemocjonowanych" nastolatków. Odpowiedź jest prosta - jeśli mogą posiadać broń, to chyba tym bardziej mogą posiadać własne opinie. I należy zacząć tych opinii słuchać, zamiast w kółko powtarzać banały o "tej dzisiejszej młodzieży", głupich millenialsach czy jeszcze głupszych, bo młodszych, przedstawicielach generacji Z.

Sedno problemu ujął Astead Wesley, dziennikarz "Boston Globe": Nie dziwilibyśmy się tak nastolatkom z Parkland, gdybyśmy nie przedstawiali ich dotąd jako samolubnych i pustych. Nigdy takimi nie byli. 

Make America Great Again

Młodzież jest na najlepszej drodze do wygrania toczącego się od dekad sporu. Już dziś politycy zaczynają spuszczać z tonu. Sam prezydent, który przyjął 30 milionów od NRA, mówi, że należy podnieść wiek dozwolonego zakupu broni do 21 lat i zakazać sprzedaży Bump Stock - kawałka plastiku, który zamontowany jako kolba zmniejsza odrzut broni i zwiększa prędkość oddawania strzału do tej, z którą pracuje broń automatyczna, czyli między 400 a 800 strzałów na minutę.

Tymczasem firma Slide Fire Solutions, producent kolb, z okazji Dnia Prezydenta oferował na nie 10 proc. zniżki na hasło MAGA, skrótu od hasła wyborczego Donalda Trumpa “Make America Great Again”. Dzień Prezydenta przypada w trzeci poniedziałek lutego. W tym roku był to 19 lutego, pięć dni po strzelaninie w Parkland.

"Nasz kraj nas zawiódł, zawiódł nasze dzieci". Masowa strzelanina w szkole na Florydzie

Więcej o:
Komentarze (132)
USA. Nastolatki wygrają wojnę o dostęp do broni
Zaloguj się
  • sonix24

    Oceniono 1 raz 1

    Społeczeństwo amerykańskie jest podzielone jak nigdy. Niedługo wszyscy przeciw wszystkim wyciągną swoje domowe arsenały i wtedy będzie za późno na dyskusje o dostępie do broni.
    Będzie za późno na wszystko. I co wtedy powiecie cierpiący na niedozbrojenie wolacy?

  • estrim

    Oceniono 6 razy -4

    Prawo do posiadania broni to świetne prawo - bardzo dobre dla samoobrony. Tylko po co komuś do samoobrony karabinek szturmowy? To dlaczego czołgów nie sprzedają czy chociażby javelinów?

    A w przypadku USA i powtarzających się ciągle strzelanin w szkołach - dyskusja nad dostępem do broni to jedno, ale dlaczego nie ma wciąż wymogu organizacji i opłacania szkoleń i posiadania broni (przynajmniej krótkiej) przez kadrę pedagogiczną?

  • bartooolooo

    Oceniono 4 razy -2

    To że USA sa krajem strasznym, to jest jasne. Aczkolwiek nie dla wszystkich. Większość tutaj żyje mitami, które narzuca Hollywood i głupie seriale. W USA ponad 40 milionów ludzi żyje poniżej granicy ubóstwa. Ludzi nie stać na podstawowe leczenie. Nie ma pracy, bankrutują całe miasta. Otyłosc, i to taka gargantuiczna jest normą. Ze względu na niemożność zdrowego żywienia.

    Jednak sprawa dotycząca broni jest bardzej złożona. Oczywiście, lobby przemysłu zbrojeniowego jest rzeczą straszną. Ale, skoro ludzie mają tam prawo do noszenia broni ... to dlaczego z niego nie chcą korzystać ? Przeciwnicy posiadania broni palnej podnoszą argumenty masakr w szkołach i tym podobnych wydarzeń. Jaka jest natomiast liczba przestępstw udaremnionych, czy to przez postraszenie bandziora, czy odstrzelenie gwałciciela? O tym się nie mówi ...

    Prawo do posiadania broni palnej, prawo do obrony siebie, bliskich i swojej własności to wolność. Wolność do. Nie od. Posiadajcie broń, i się nią brońcie, kiedy jakiś świr przyjdzie zabijać. To nie jest kwestia broni, lecz świra. Nie z giwerą, to by przyszedł z kwasem, nożem, siekierą. Taka liczba osób dokonywujących masowych mordów, psychopatów czy szaleńców wpadających do szkół z zamiarem mordu, to wina przeszłości USA i kapitalizmu. Broń palna nie ma tu nic do rzeczy.

  • edwinaes

    Oceniono 6 razy -4

    Te "mądre nastolatki" to podstawione przez CNN kukły, nie mające nic wspólnego z młodzieżą, która teoretycznie przebywała w budynku gdzie odbyło się strzelanie. Dziewczyna ogoliła się na chwilę przez strzelaniną, żeby bardziej zapaść potem w pamięć widzom. Jej równie medialny kolega, David Hogg, wkrótce przed tym wszystkim kilkakrotnie odwiedzał studio CNN z rodzicami na prawach VIP-a, a jego ojciec jest agentem FBI. Od samego początku mierzy się z oskarżeniami o tym, że jest z niego "crisis actor", bo niemądrze pozostawiał po tym wszystkim ślady w sieci. Przeprowadził się w "miejsce tragedii" z innego miasta. Podobnie, jak jego uczestniczka Miednik i ofiara Pollack, które - dziwnym trafem - mieszkały obie wcześniej w małym miasteczku w innym stanie. Cóż za zbieg okoliczności. Postrzelona rzekomo w płuco nastolatka z fioletowym podkładem na twarzy, żeby wyglądać na bardziej chorą, wystąpiła przed kamerą z prowizorycznym bandażem na ramieniu, oddychając normalnie, przeciągając się bez problemów już po paru dniach od postrzału. Jeśli pewni politycy czy lobbyści chcą coś osiągnąć w tej materii w USA, już po raz kolejny inscenizują strzelankę, licząc na zmianę nastawienia społecznego, znów angażując do tego aktorów. Tym razem nie rodziców rzekomo zastrzelonych w Sandy Hook dzieci, ludzi z przeszłością na scenie i w produkcjach telewizyjnych czy filmowych, ale "zbuntowanych nastolatków", którzy nie wypowiadają się przed kamerami jak normalni przedstawiciele młodzieży w ich wieku (szczególnie Hogg), strzelając przed kamerą różnymi danymi jak z kałacha. Nic nowego, można się rozejść.

  • damian_2015

    Oceniono 5 razy 5

    Dzielnego Trumpa powinni zrzucic nad Syria. Wlasnorecznie pokona, Asada, Putina i ISIS. No i moze przestanie pisac bzdury na twitterze.

  • aron2004

    Oceniono 9 razy 5

    Broń nie jest zagrożeniem, zagrożeniem jest kinderniespodzianka.

  • bratjolki

    Oceniono 4 razy 0

    Stany Zjednoczone NIE są jedynym krajem o wysokim nasyceniu bronią. Mozna poszukac.
    I to ze gdzie indziej jest to piziom o 10% czy nawet 30% nie czyni ZADNEJ różnicy.
    Pytanie na ktore nikt nie próbuje odpowiedziec jest następujące.
    Kim sa Amerykanie? Jaki jest obraz osychologiczny typowego obywatela Imperium ktory życiowe problemy rozwiązuje przy użyciu ekstremalnej przemocy, z bezpiecznej odległości i zawsze w odniesieniu do słabych i bezbronnych.
    Co jest bardziej opętańczego niz masakra w podstawowce lub kaplicy?
    Jak to sie ma do bomb na szpitale, napalmu na wioski, defoliantow na chłopskie poletka, dronów nad niepodleglymi krajami i sankcji obejmujacych aspirynę i przybory szkolne.
    Jaki wplyw, na takie zachowanie poszczegolnych obywateli ma postawa całego kraju i jego zachowanie posrod innych mieszkancow tej ziemi.
    Wyeliminowan nalezy nie fostep do takiej czy innej broni ale stan umyslu powodujący ze masakra, rzeźnia, ludobójstwo i odpowiedzialność zbiirowa stały sie dopuszczalne w rozwiązywaniu najcześciej urojonych problemów.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX