Lubnauer: Klasa średnia w Miastku została zdradzona. Najpierw przez liberałów, teraz przez PiS

Badania w Miastku pokazują, że najbardziej bezkrytycznie popiera PiS klasa średnia. To efekt m.in. wyższościowego tonu, którym przez lata mówili do własnych wyborców liberałowie - pisze Katarzyna Lubnauer, liderka Nowoczesnej w naszym cyklu "Co z tym Miastkiem?"

Od redakcji: Wyborcy PiS przemówili. Dzięki badaniom socjologa Macieja Gduli w Miastku dowiedzieliśmy się, że są inni niż malowały ich liberalne media - cenią demokrację, mają udane życie i nie znoszą pouczania. Co z badaniami w Miastku zrobią nasi politycy? Poprosiliśmy ich o teksty na ten temat.

  • Dziś tekst przewodniczącej Nowoczesnej Katarzyny Lubnauer (poniżej). Według mnie ciekawy i zaskakujący. Po raz pierwszy liberalna polityk tak jasno pisze, że trzeba w Polsce dofinansować usługi publiczne, w dodatku używa pojęcia klas społecznych! 
  • Jutro Adrian Zandberg z Razem: "W Polsce jest za dużo gnojenia, nie tylko w Miastku" 
  • "Wyborcy prawicy są normalni? Niesamowite! Odkryliście Amerykę!" - podśmiewa się z nas w czwartek poseł Janusz Śniadek, lider PiS na Pomorzu.
  • W piątek tekst Roberta Biedronia, a później m.in. prof. Andrzeja Zybertowicza i dr Macieja Gduli

Zapraszam do lektury, Grzegorz Sroczyński, Gazeta.pl

***

Katarzyna Lubnauer, szefowa Nowoczesnej: Jak odzyskać Miastko? My, liberałowie, musimy przestać zdradzać klasę średnią

Polska klasa średnia została zdradzona. Najpierw bywała zdradzana przez ekipę PO-PSL, a teraz codziennie zdradza ją ekipa PiS. Badania dr. Macieja Gduli w Miastku dobrze to pokazują. Wynika z nich, że wśród wyborców PiS to właśnie przedstawiciele klasy średniej są najbardziej radykalni w popieraniu Kaczyńskiego, to oni najmocniej się cieszą z „wymiany elit”. - Chcą więcej znaczyć, chcą się podpompować - tłumaczy Gdula. Mnie to specjalnie nie dziwi. Gdy powstawała Nowoczesna, też mieliśmy analizy pokazujące, że klasa średnia jest skrajnie rozczarowana jakością państwa pod rządami PO. Nie tylko na tych emocjach - czyli rozczarowaniu i złości z powodu niezaspokojonych aspiracji - ale też na chęci naprawy złego stanu rzeczy zbudowaliśmy Nowoczesną. Stąd nasze hasło wyborcze: „Polskę trzeba lepiej zorganizować”. Niestety część gniewu klasy średniej zagospodarował PiS. Trzeba wciąż przypominać, że sukces wyborczy Kaczyńskiego nie wziął się znikąd.

Tu ważna uwaga: w Polsce klasa średnia to nie są ludzie bardzo bogaci, większość tej grupy - po opłaceniu rat kredytów, czynszów - żyje skromnie. Gdy minister Bieńkowska na nagraniach u Sowy i Przyjaciół mówiła, że za sześć tysięcy pracuje tylko idiota, to właśnie przedstawiciele klasy średniej poczuli się obrażani. Podobnie gdy prezydent Komorowski tłumaczył młodemu człowiekowi, że jak nie stać siostry na mieszkanie, to niech znajdzie pracę i weźmie kredyt. Strzał w kolano, bo przecież to dzieci klasy średniej mają kłopot ze znalezieniem stabilnej pracy, zdobyciem mieszkania i wyprowadzką od rodziców. Ten wyższościowy ton poprzedniej władzy klasa średnia pamięta, co słychać w wypowiedziach ludzi z Miastka.

Nie mówimy więc o świetnie, ponadprzeciętnie zarabiających, bo oni zawsze sobie poradzą i nawet w kiepsko działającym państwie mogą się czuć w miarę bezpiecznie (ale to im z kolei PiS teraz najbardziej odbiera poczucie wolności i indywidualnego wyboru). Mówię tu o ludziach ciężko pracujących w swoich firmach, na etatach czy menadżerach na kontraktach. O wszystkich, którzy żyją z pracy i myślą jak rozwijać pomyślność swoją, swoich rodzin lub pracowników.

W badaniu Gduli mamy celne nazwanie tego, co jest obecnie („neoautorytaryzm”). Ale niestety nie ma równie zgrabnej i gorącej formuły definiującej to, co było przed PiS. A jeśli tego nie nazwiemy, to pokusa bezrefleksyjnej restauracji („Żeby było tak, jak było”) będzie bardzo mocna. Tymczasem nie ma już powrotu! Rzecz nie idzie o to, czy zmieniać Polskę, czy też nie. Spór obecnie toczy się o charakter zmian. Mają być mądre, szanować wolność, promować przedsiębiorczość, indywidualny wysiłek i dobrą robotę.

PiS pasie się na uchodźcach

Obecnie PiS zdradza klasę średnią regularnie. Mówi, że wzrost gospodarczy nie bierze się z jej wysiłku, tylko przypisuje tę zasługę omnipotentnemu państwu. Codziennie zdradza też klasę średnią, gdy bezwstydnie pokazuje, że kompetencje nic nie znaczą: Misiewicz, Obajtek, Bugała… W badaniach Gduli ludzie zresztą mówią, że w Polsce znajomości mają większe znaczenie niż kompetencje. Na razie ci z Miastka odnoszą to przede wszystkim do rządów PO, ale za chwilę zaczną to widzieć też u swoich polityków z PiS. Jestem przekonana, że Jarosław Kaczyński się na tym przejedzie.

Dla klasy średniej ważne jest coś, co można najogólniej nazwać poczuciem bezpieczeństwa. Nie chce się bać, że przy najdrobniejszym potknięciu osunie się w nędzę - tak można opisać tę emocję. III RP nawet przez przedstawicieli PO była nazywana państwem teoretycznym i poczucia bezpieczeństwa klasie średniej nie dawała. Z kolei państwo PiS daje jej tylko jego pozory. Tworzy fałszywą atmosferę zagrożenia przez demonizowanie uchodźców, którą następnie obłudnie rozładowuje („Nikogo nie wpuszczamy i dzięki temu jesteśmy bezpieczni”).

Według mnie powyższy trik za chwilę przestanie działać. Klasa średnia zorientuje się, że PiS tak naprawdę bezpieczeństwo jeszcze bardziej jej zabiera. Po pierwsze, niszcząc porządek prawny, który był, jaki był, miał wady, ale jednak funkcjonował i nie było żadnego powodu, by go dewastować. Po drugie, nadwątlając sojusze międzynarodowe. Mamy największy kryzys dyplomatyczny z UE, Izraelem i USA od lat. Na razie wielu wyborcom to „wstawanie z kolan” się podoba, ale wydaje mi się, że jest granica, za którą po prostu poczują się zagrożeni. Poczucie bezpieczeństwa tracą też przedsiębiorcy, którzy mówią o skrajnej niepewności biznesowej czasów PiS.

Klasa średnia musi zobaczyć, że jej podatki nie są marnowane 

Czytając badania Gduli, czułam, że one dobrze wpisują się w strategię polityczną Nowoczesnej. Naszym celem jest budowanie kraju, w którym szeroko pojęta klasa średnia (z jej etosem ciężkiej pracy) poczuje, że jej potrzeby, wartości i aspiracje są uwzględniane. Że poczuje się u siebie. I nie będzie - to równie ważne - upokarzana przez protekcjonalny wyższościowy ton elit, co się dawniej zdarzało.

Jak można sprawić, żeby klasa średnia polubiła nasze państwo? Przez pokazanie, że jej podatki nie są marnotrawione. Dlatego potrzebujemy w Polsce dobrej jakości usług publicznych, z których chętnie korzystać będzie klasa średnia i na które chętniej niż obecnie będzie płacić podatki. Wiem, że na poprawę wszystkiego na razie nas nie stać. Więc może warto na początek wybrać dwie, trzy usługi publiczne, solidnie je dofinansować, zreorganizować, zreformować, stanąć na głowie, aby zmieniły się w najlepsze na świecie i żebyśmy byli z nich dumni. Według mnie powinny to być w pierwszej kolejności ochrona zdrowia i edukacja.

Klasa średnia i klasa ludowa mają wspólne interesy

U Gduli trochę mnie zastanawia jego skłonność do gloryfikowania klasy ludowej, czyli ludzi wykonujących w Miastku pracę fizyczną. To z nimi Gdula wiąże nadzieję na zmianę w Polsce, a ja - raczej z klasą średnią. Zwłaszcza że klasa ludowa ma dość jasne aspiracje - chce po prostu dołączyć do klasy średniej, a na pewno tak myśli o przyszłości swoich dzieci. Teza, że w państwie PiS prości ludzie poczuli się dowartościowani, jest naciągana. PiS wcale nie daje sygnału, że szanuje ich pracę. Raczej przekaz jest taki: jeśli czujesz się niedowartościowany i skrzywdzony, to zacznij krzywdzić innych, a poczujesz się lepiej. To może działać tylko na krótką metę.

Miastko pokazuje też, że klasa ludowa i klasa średnia mogą mieć wspólne interesy. Jakie? Właśnie jakość usług publicznych! Uważam, że w państwie, które chcemy budować po odsunięciu PiS, trzeba na to mocno postawić. Usługi publiczne są ważne dla wszystkich, ale szczególnie dla mniej zarabiających, bo oni nie są w stanie słabej podstawówki rejonowej zastąpić prywatną ani ominąć kolejek do zabiegu, płacąc za nie w prywatnym szpitalu. Jeżeli więc mówimy o odzyskiwaniu klasy ludowej i średniej dla demokracji, włączanie ich, dowartościowanie, to moim zdaniem najlepiej to robić właśnie w ten sposób - ofertą dobrze zorganizowanego państwa.

Poza dobrymi usługami publicznymi i wolnością gospodarczą ważne są też takie sprawy jak rozdział Kościoła i państwa, wprowadzenie związków partnerskich czy poszerzania praw kobiet. My, liberałowie, nie możemy się bać o tym mówić! Prawa człowieka nie mogą być traktowane jak ekstrawagancja.

I to jest nasza mocna kontra do świata PiS, a często też do świata poprzedników.

Większość Polaków niezależnie od przynależności do różnych klas oczekuje wizji państwa skutecznego, silnego, dobrze zorganizowanego, ale jednocześnie promującego przedsiębiorczość, chroniącego wolności i prawa obywatelskie. I po to jest Nowoczesna.

Katarzyna Lubnauer jest doktorem nauk matematycznych, od 2017 roku przewodniczącą partii Nowoczesna

Książka Macieja Gduli jest dostępna w formie ebooka w Publio.pl

O Miastku czytaj również: