Beczek: Fajerwerki na WOŚP? Psu jest wszystko jedno, czy strzela Owsiak, czy pijany sąsiad

Wiktoria Beczek
Kolejne miasta rezygnują z sylwestrowych pokazów sztucznych ogni. Dlaczego nie możemy odpuścić sobie ich też podczas finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy?

Mój redakcyjny kolega zapytał Jurka Owsiaka o to, czy finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy musi kończyć się hukiem wystrzałów w kilkudziesięciu miastach. Zdaniem Owsiaka nie powinniśmy popadać w paranoję, światełko do nieba trwa tylko chwilę i - w przeciwieństwie do fajerwerków sylwestrowych - nie rozwleka się na kilka dni niespodziewanych eksplozji.

Jurku, przy całym moim ogromnym szacunku do tego, co robisz, zapewniam, że zwierzętom jest wszystko jedno, czy petardy zostały wystrzelone przez pijanego sąsiada czy przez Owsiaka. Boją się tak samo przez kilka minut strzałów z okazji końca roku i kilka minut strzałów z okazji WOŚP.

Wyrok na bezdomne zwierząt

Mój pies, 40-kilowe bydlę, ledwie dwa tygodnie temu trząsł się za moimi plecami. Pies moich przyjaciół, mimo podania leków uspokajających, jeszcze przez kilka dni bał się wychodzić z domu. A przecież oba były w swoich domach, z ludźmi, którym ufają. Co ze zwierzętami wolnożyjącymi w miastach i tymi, które mieszkają w lasach i parkach? Słuch zwierząt jest znacznie lepszy niż nasz - wybuchy powodują nie tylko strach, ale też ból. Przerażone wybiegają z bezpiecznych kryjówek wprost na ulice, gdzie giną od razu, lub dostają 'wyrok w zawieszeniu' - gubią się, nie potrafią wrócić i prędzej czy później umierają.

W lokalnej prasie niemal cyklicznie pojawiają się artykuły ze zdjęciami łysych, wychudzonych zwierząt. W komentarzach trwa zabawa w zgadywanie, czy to przerośnięty kot czy może legendarna chupacabra. To za każdym razem jest lis. Chore zwierzę, które z jakiegoś powodu oddaliło się od swojego stada. I tym powodem może być strach. 

Strach prowadzi do tragedii

W okolicach Sylwestra oblężenia przeżywają schroniska. Trafiają tam zwierzęta, które uciekły właścicielom właśnie ze strachu przed eksplozjami. Pół biedy jeśli trafiają do schroniska, taka ucieczka może się skończyć znacznie gorzej. Jak dla psa Pepe, który w panice próbował przeskoczyć przez ogrodzenie i nadział się na 30-centymetrowy, sterczący w górę pręt. Ten przebił go na wylot i przez 8 godzin zwierzę wisiało, bo żadne służby nie chciały się pofatygować, by mu pomóc. Pies cudem przeżył i wrócił do domu. Ale co się nacierpiał...

Wyrosnąć z fajerwerków

20 lat temu czekałam na światełko do nieba, podobnie jak czekałam na północ w Sylwestra. Ale z tego się wyrasta. Dziś wiem, że nad własną dobrą zabawę należy stawiać dobrostan zwierząt. Wiem też, że mój apel jest spóźniony, bo przygotowania do finału są dopięte na ostatni guzik. Uznajmy więc, że to apel na przyszły rok. Jurku, przemyśl sprawę. Kolejny, 27. finał WOŚP możesz zwieńczyć pokazem laserów, które są równie, a może nawet bardziej spektakularne niż petardy.

W Wielkiej Orkiestrze chodzi o to, żeby pomagać innym - maluchom i osobom starszym, a więc tym, którzy jeszcze albo już nie mogą sami o siebie zawalczyć. Zwierzętom nie musimy pomagać w ramach Orkiestry. Wystarczy, żebyśmy im nie przeszkadzali.