Galopujący Major: "Polski chamie, klęknij przed polskim panem". Dlaczego inteligentom puszczają nerwy?

Rok 2018 będzie rokiem nagonki na "chama". Figura "chama" jest tak poręczna, tak wiele drzwi otwiera, że wiecznie zadowoleni z siebie inteligenci muszą, po prostu, muszą jej użyć

"Czy wiesz, chamie, co to są mezony" – spytał niedawno na fejsie lider KOD, by zaraz pośpieszyć z wyjaśnieniem (wklejając definicję z Wikipedii). "Czy w ramach realizowania linii dobrej zmiany, musimy, jak gdyby nigdy nic, wprowadzać zastępy artystów ludowych na inteligencki salon" – to już Jan Hartman z "Polityki". "Mrok. Kłamstwo. Brutalna siła i chamstwo. Oto wasza 40 procentowa Polska!" – to z kolei aktor Jacek Poniedziałek.

Jeżeli można coś przewidzieć odnośnie 2018 roku, to wzrost wzmożenia "obrońców III RP”. Zniecierpliwieni faktem, że reżim, mimo ich słusznych odezw, marszów i palonych świeczek, nadal nie upadł, będą retorycznie odbijać to sobie na "polskim chamie”, który ma popychać Ojczyznę w przepaść. Rok 2018 będzie więc rokiem "zdejmowania aureoli z głowy pisowskigo chama”.

To nic, że na PiS – przyjmując na moment ten język pogardy - nie głosował tylko polski cham, tłuszcza, ciemna masa, czy jak tam ich światli, wykształceni, lepsi Polacy określają. To nic, że PO wygrało tylko wśród kadry menadżerskiej. Figura chama jest tak poręczna, tak wiele drzwi otwiera, że wiecznie zadowoleni z siebie inteligenci muszą, po prostu, muszą jej użyć. Dlaczego?

Po pierwsze figura chama jest łatwa, bo, prawdę mówiąc, rząd robi wszystko, żeby wyimaginowanemu chamowi populistycznie klaskać. W myśl zasady: "Słychać wycie? Znakomicie!”. Nie chodzi nawet już o treści podejmowanych decyzji, ale o ich styl. Styl, którego esencją jest Edkowe dawanie w gębę, czy to przy procesie legislacyjnym, czy przy paskach TVP, czy zmianie ulic, czy przy czymkolwiek, co sobie wstawicie. A skoro PiS chamskie stosuje metody, tedy cham winny.

Po drugie figura chama pozwala się dowartościować. Może i przegraliśmy władzę, może i demolują nam nasze Trzeciorzeczpospolitowe mieszkanko, ale nadal zostaną chamami. Trochę jak w tym dowcipie: "Jesteś brzydka". "A ty pijany", "Tak, ale ja kiedyś wytrzeźwieje". Cham brzydki będzie zawsze, a my, skoro chama jesteśmy przeciwieństwem, brzydcy być nie możemy.

Po trzecie figura chama pozwala wziąć odwet za ciągłe batożenie prawdziwymi i urojonymi winami III RP. Obrońcy III RP mają już dosyć ciągłego oskarżania ich o zbrodnie "wygodnego układania sobie życia”, więc nawet jeśli mają trochę empatii, to schowają ją głęboko do kieszeni i w odwecie uruchomią własny "przemysł pogardy”.

Po czwarte wreszcie, figura chama, podobnie jak figura, dajmy na to, wojującego ateisty, pozwala się zjednoczyć wokół demonizowanego wroga, któremu przypisuje się wszystkie najgorsze intencje. To typowy mechanizm obronny w sytuacji tracenia pozycji uprzywilejowanej. W tym sensie beneficjenci III RP przypominają swych bliźniaków z Kościoła katolickiego, którzy proszeni o to, żeby się trochę na ławeczce przesunąć, histerycznie gardłują, jak to są prześladowani.

W idealistycznej i naiwnej wersji historii, elity - z racji swego statusu - powinny występować w roli opiekunów najuboższych i najbardziej prześladowanych. W wersji prawdziwszej (i dość pesymistycznej), obsadzają się w roli samozwańczych sędziów, którzy pierwsi dają sygnał do nagonki.

Rok 2018 będzie pewnie rokiem takiej nagonki, wzmacnianej każdym kolejnym sondażem korzystnym dla partii Kaczyńskiego.

Przypominamy 12 miesięcy z PiS. Od kontrowersyjnej ustawy o zgromadzeniach po kłótnie z Unią Europejską

Więcej o: