Sroczyński: "Zbysiu, pomóż!". PiS będzie mieć niezły pasztet z reformą sądownictwa

PiS bierze sobie na głowę prawdziwą Sodomę z Gomorą. Odtąd za sądową mitręgę obywatele już nie będą obarczali mitycznego "układu", czy "nadzwyczajnej kasty", ale pisowskiego ministra Ziobro.

To ostatni moment, żeby obóz PiS wyciągnąć z gigantycznych kłopotów, w które sam się pcha. Ale prezydent Duda ratować kolegów już nie zmierza. Ustawy sądowe podpisze, prezydencki rzecznik jasno powiedział: „Nie ma powodów do weta”.

Wprowadzenie tzw. reformy sądownictwa to będzie dla PiS-u pasztet, z jakim dotąd nie miał do czynienia. Śnić im się to będzie jeszcze po nocach, a w wywiadach za kilka lat będą powtarzać „byliśmy głupi”. Przyjęte ustawy pozwalają bowiem na ręczne sterowanie sądami, władza zresztą specjalnie tego nie ukrywa, rozumieją to wszyscy, również wyborcy prawicy (tyle że na razie im się to podoba). Problem z ręcznym sterowaniem jest jednak taki, że bardzo jasno ustawia to kwestię odpowiedzialności. Tym samym PiS bierze sobie na głowę prawdziwą Sodomę z Gomorą. Odtąd za sądową mitręgę obywatele już nie będą obarczali mitycznego „układu”, czy „nadzwyczajnej kasty”, ale pisowskiego ministra Ziobro. A mitręga w sądach będzie trwać, bo trwać musi. Ustawy - poza wymianą kadrową - niczego ani nie przyspieszają, ani nie usprawniają. Zresztą PiS będzie musiał świecić oczami nie tylko za przewlekłość, ale też za klasowość naszych sądów, za złe traktowanie osób o niskim statusie materialnym, za mówienie do prostych ludzi niezrozumiałym językiem, za niechlujne uzasadnienia wyroków. O tych wszystkich ciemnych stronach wymiaru sprawiedliwości wiele razy pisała Ewa Łętowska. One nie znikną, bo w przepchniętych kolanem ustawach nic na ten temat nie ma.

PiS zrobi z Tuska bohatera

Po co PiS-owi te ustawy? Właściwie po nic. Chodzi o wpływ na zaledwie kilka, może kilkanaście głośnych procesów „aferalnych”, w które będą uwikłani politycy opozycji ze znienawidzonym Tuskiem na czele. PiS chce mieć pewność, że ich „sprawiedliwe” będzie można osądzić. Tyle że nawet od strony politycznego PR jest to pomysł kretyński. Przy pomocy takich sterowanych procesów PiS rzeczywiście podbije sondaże, ale nie sobie, tylko politycznym konkurentom. Z Tuska taki proces może wręcz zrobić narodowego bohatera. Ewentualne wyroki skazujące zostaną przez cały elektorat (również pisowski) uznane za polityczne. A Polacy intuicyjnie biorą stronę ludzi „skrzywdzonych przez sądy”.

Sto córek leśniczego

PiS wcale nie chce wpływać na cały wymiar sprawiedliwości. Kombinuje tak: „Wystarczy kilku sędziów na telefon, żeby osądzili Tuska i innych złodziei. A cała reszta spraw nas nie interesuje, zwykłego obywatela krzywdzić nie zamierzamy”. Tyle że narzędzia, które teraz do rąk dostanie Ziobro, wcale nie skłaniają do takiej powściągliwości. Bardzo szybko pojawi się pokusa, żeby „ten jeden raz” skorzystać z nich w sprawach mniejszej wagi. Do ministra Ziobry zaczną wydzwaniać partyjni wójtowie z takimi oto prośbami: „Zięć zbudował wspaniałą spalarnię śmieci, ale okoliczni mieszkańcy  - zapewne podburzeni przez lokalny KOD - wytoczyli mu sprawę o smród, Zbysiu pomóż!”. Minister Szyszko zadzwoni w sprawie jakiejś nowej „córki leśniczego”, której „jakiś warchoł wytoczył proces o niezapłaconą fakturę, a wcale mu się ta zapłata nie należy, Zbysiu pomóż!”. I tak dalej na zasadzie „telefonu do przyjaciela”. Za chwilę Ziobro będzie pół dnia musiał poświęcać na opędzaniu się od „interesantów”, bo właśnie takie są uroki ręcznego sterowania. Te sprawy oczywiście będą wypływać w mediach, choćby w „Fakcie” czy „Uwadze” TVN, które docierają do tzw. zwykłych ludzi. I ci zwykli ludzie poczują, że ręczne sterowanie nie tylko Tuska, ale również ich może dosięgnąć.
Prezydent jest ostatnią osobą, która - wetując te idiotyczne ustawy - mogłaby uratować PiS przed kompromitacją. Już raz to zrobił, za co został nagrodzony przez wyborców wzrostem zaufania w sondażach. Mam jednak wrażenie, że prezydentowi przestało zależeć na dobrze pojętym interesie własnego obozu politycznego. Pewnie Kaczyński skutecznie wybił mu to z głowy.

Więcej o: