Kaczyńskiemu Schetyna pasuje. PiS przeżył 8 lat rządów PO i nic, absolutnie nic mu się nie stało

Kaczyńskiemu Schetyna najbardziej pasuje. Ba, być może nawet go lubi. PiS przeżył 8 lat rządów PO i nic, absolutnie nic podczas tych rządów PIS-owi się nie stało. Teraz PiS daje Schetynie prezent w postaci nowej ordynacji wyborczej

Ze wszystkich opozycyjnych partii to właśnie te najmniejsze wydawały się darzyć Jarosława Kaczyńskiego jakimś minimalnym szacunkiem. To Kosiniak-Kamysz na tle swoich kolegów i koleżanek z opozycji, krzyczących o nadchodzącym autorytaryzmie, wydawał się oazą spokoju. To partia Razem, jeśli krytykowała PIS, to z pozycji lewicowo-merytorycznych, a czasem potrafiła PiS nawet pochwalić. To wreszcie partia Kukiza potrafiła cicho wspierać PIS przy najważniejszych projektach. Dziś wszystkie te partie dostają od Kaczyńskiego szpadlem przez łeb, a prezent dostaje od niego owa ponoć znienawidzona, totalna opozycja w postaci partii Grzegorza Schetyny.

Projekt ordynacji wyborczej, jak zwykle przygotowany bez konsultacji, jest w swej istocie balonem próbnym. Najważniejsza zmiana w głosowaniu do sejmików to pomniejszenie okręgów wyborczych, co podwyższy próg wejścia nawet do… 20 proc. poparcia. Czyli mniejsze partie zostaną bez reprezentacji. I o ile w przypadku sejmików zmiana ta może nie być odczuwalna przez Polaków, o tyle w przypadku wyborów do Sejmu odczuwalna już będzie. W jaki sposób to będzie działać? Jeśli jesteś przeciwnikiem PiS i w twoim nowym, mniejszym okręgu są tylko cztery mandaty, to nie będziesz oddawał zmarnowanego głosu na „malucha”, bo wtedy PiS może wziąć wszystko. Zagłosujesz na najsilniejszego.

PiS teraz zrobi wszystko, żeby nawet kosztem organizacyjnego blamażu, zmiany te przepchnąć, a gdy już raz okręgi przy wyborach do sejmików zmieni, to potem będzie miał z górki.

Kaczyński całe życie grał w moralną dychotomię

Dlaczego Jarosław Kaczyński to robi? Dlaczego daje na tacy liderowanie na opozycji Schetynie, dlaczego swojego ponoć największego rywala wzmacnia?

Po pierwsze z powodu matematyki. Największą dla PiS niewiadomą jest bowiem nie wynik PO i Nowoczesnej (liczonych zresztą razem), ale to, ile partii spod kreski znajdzie się nad kreska, ile przekroczy 5 proc. W najgorszym dla PiS scenariuszu może to być: PSL, SLD, RAZEM, Korwin, czyli drobnicą obsadzone zostanie 20 proc. Sejmu. A wtedy - przy przyzwoitym wyniku PO - trudno o samodzielne rządy.

Po drugie Jarosław Kaczyński całe życie grał w moralną dychotomię: my tutaj, wy tam, my stoimy, gdzie stoimy, a wy tam, gdzie stało ZOMO. My obóz patriotyczny, a wy Targowica. Ustawienie się w roli reprezentanta ludu vs. elity jest politycznym samograjem stosowanym przez niego od lat. I teraz grał nim będzie jeszcze częściej. Ordynacja wspierająca silnych graczy jest z tym całkowicie spójna.

Po trzecie taka ordynacja wymusi na PO i Nowoczesnej pospieszne zjednoczenie, a wymuszony sojusz to żaden sojusz. To się może skończyć nieustannymi dąsami i podziałami w łonie „zjednoczonej opozycji”. Widać to przy ustalaniu kandydata na prezydenta Warszawy, gdzie rzutem na taśmę Ryszard Petru próbuje dostać cokolwiek i odzyskać własną partie polityczną.

Po czwarte Kaczyńskiemu Schetyna najbardziej pasuje. Ba, być może nawet go lubi. Bo Grzegorz Schetyna jest jak najbardziej przewidywalny. PiS przeżył 8 lat rządów PO i nic, absolutnie nic się podczas tych rządów PiS-owi nie stało. Tak jak teraz, mimo prawie dwóch lat od słynnego audytu i „tsunami niegospodarności”, nic ale to nic nie stało się politykom Platformy. Owszem, dzieją się rzeczy skandaliczne czy wręcz łajdackie, ale dotykają protestujących obywateli, związkowców, uchodźców, ludzi zwalnianych z pracy jak w Marcu 68, a nie polityków opozycji. Schetyna jest dla Kaczyńskiego przewidywalny jako przyszły premier. PIS wie, że w przeciwieństwie do mniejszych i siłą rzeczy bardziej radykalnych partii, nie będzie Schetyna szalał. Ba, większość zmian pisowskich najpewniej zostawi w imię uspokojenia nastrojów społecznych, w tym oczywiście zmianę najważniejszą: zmianę ordynacji wyborczej, dzięki której szef PO faktycznie staje się premierem gabinetu cieni.

*Bloger polityczny. Socjaldemokrata (galopujacymajor.wordpress.com)