"Targowica" ma rację. Dlaczego popieram rezolucję PE i sankcje dla Polski [OPINIA]

Zapamiętajmy tych, którzy podnieśli ręce i zagłosowali "za". Bo to właśnie oni mieli odwagę, by odróżnić interes własnej partii od interesu własnego kraju. Odwagę bycia lżonym, bo to czeka "targowiczan"

Nareszcie! Nareszcie dla Polski. Rezolucja parlamentu UE wzywająca do uruchomienia sławnego art. 7 unijnego traktatu jest bowiem w naszym narodowym interesie. Dokładnie tak - w interesie Polski, bo wobec toczącej się partyjnej wojny pisowsko-antypisowskiej, interes państwa, zwłaszcza długofalowy, dawno już przestał się liczyć, na pierwszym planie jest już tylko interes wszechpartyjny. Dlatego wszyscy, którzy w środę wyłamali się z histerycznego szantażu i za tą rezolucją zagłosowali powinni usłyszeć głośne: dziękuję.

Tak jak testem na miłość jest wysłuchanie trzeciej strony, która ci mówi: stary, krzywdzisz swoją rodzinę, odstaw tę butelkę. Tak jak testem na przyjaźń jest wysłuchanie krytycznych uwag, a nie obrażanie się i odwracanie plecami. Tak samo testem na patriotyzm jest dziś popieranie działań unijnego Parlamentu. Popieranie mimo jazgotu o zdradzie, Targowicy. Przecież takiej „Targowicy” dopuszcza się każdy polski obywatel, gdy skarży nasze państwo do rozmaitych europejskich trybunałów.

Zapamiętajmy tych, którzy podnieśli ręce i zagłosowali „za”**. Bo to właśnie oni mieli odwagę, by odróżnić interes własnej partii od interesu własnego kraju. Odwagę bycia lżonym, bo to czeka „targowiczan”. Odwagę odrzucenia idiotycznej zasady, że brudy pierze się we własnym domu, bo konsekwencją tej zasady jest zmowa milczenia wokół przemocy domowej, mobbingu w pracy, molestowania seksualnego. Wszak ci sami, którzy teraz krzyczą, że nasze sprawy trzeba załatwiać w naszym gronie, jednocześnie przeklinają sędziów, że swoje sprawy rozstrzygali właśnie we własnym gronie. 

Ale poparcie rezolucji Europarlamentu wymagało jeszcze innego, bardzo szczególnego rodzaju odwagi. Odwagi działania na korzyść PiS. O ile bowiem w dłuższej perspektywie groźba sankcji może rządzących zawrócić ze ścieżki wiodącej w autorytarną przepaść, tak w krótszej perspektywie umacnia Kaczyńskiego jako „obrońcę narodu polskiego”. Histeryczne wzmożenie „przeciwko zdrajcom” kolejny raz stanie się dobrym narzędziem konsolidowania prawicowych szeregów.

Na (toksyczną) miłość do Polski z PiS-em nie ma sensu się ścigać, być może warto spróbować sprzedać wyborcom własną historię, że opozycja popiera sankcje wobec rządu, a nie wobec Polaków. Innego wyjścia, moim zdaniem, opozycja nie ma, ale nie miała jej także "Solidarność", KOR i wszyscy, którzy w innych, o wiele bardziej dramatycznych czasach na zewnątrz się zwracali. Oni mieli swoją odwagę, być może swoją odwagę powinni znaleźć dzisiaj ci, którzy myślą w kontekście szerszym niż fala hejtu w sieci. Jedno jest pewne: lżeni będą tak samo i z użyciem tych samych argumentów rodem z krzyżackich płaszczy Konrada Adenauera.

*Galopujący Major. Bloger polityczny. Socjaldemokrata (galopujacymajor.wordpress.com)

** Za rezolucją zagłosowała szóstka europosłów Platformy: Danuta Jazłowiecka, Danuta Huebner, Barbara Kudrycka, Julia Pitera, Róża Thun i Michał Boni. 

Zobacz też:  Terlecki zły. "To przekroczenie wszelkich granic. Niech europosłowie PO kandydują z Niemiec"

Więcej o: