Co z Was za rodzice? Czy serio chcecie, by Wasza 7-latka krzyczała w szkole j*** pedałów? [OPINIA]

Mimo pokojowego marszu, w mieście doszczętnie spalonym przez nazistów (nie, nie tylko Niemców), doszło w sobotę do haniebnego głoszenia haseł rasistowskich i nazistowskich, czego świadkami byli również i prawicowi dziennikarze. W sieci trwa próba relatywizowania całego zdarzenia, wedle parcianej retoryki.

"To tylko margines"

Czy skoro to tylko margines, a większość uczestników się z rasistowsko-nazistowskimi hasłami nie identyfikuje i dlatego nie można im nic zarzucać, to czy oznacza to, że osoby danej wspólnoty nie ponoszą winy za czyny swoich członków? Jeśli tak, to czy oznacza to, że skoro tylko margines sędziowski w liczbie sztuk jeden ukradł kiedyś kiełbasę, to wyzywanie sędziów od kast i złodziei jest kłamstwem? Czy skoro tylko drobny procent muzułmanów dokonuje zamachów, to wyzywanie muzułmanów od zamachowców, morderców jest tym samym, czym wyzywanie wszystkich uczestników marszu od faszystów?

Czy wobec tego uczestnicy marszu, oburzeni na utożsamianie marginesu z resztą, nie powinni teraz przeprosić sędziów, muzułmanów, dziennikarzy i każdego innego, kogo wrzucają do jednego worka razem z marginesem? Czy nie powinni tego zrobić na przykład na następnym marszu, nieść transparenty z napisem: przepraszamy, synowie Allaha, za odpowiedzialność zbiorową?

"Zawsze może się trafić jakiś rasistowski idiota, nic z tym nie zrobisz"

Doprawdy? Jak to się dzieje, że rasistowski idiota trafia się akurat zawsze na 11 listopada? Nie trafia się na Dzień Matki, Dzień Dziecka, Święto Pracy, Trzech Króli, Zaduszki. Nie ma go na marszu PO, SLD, PSL, a nawet na listopadowej demonstracji PiS w Krakowie. Tylko zawsze na tym konkretnym marszu? Jak myślicie, dlaczego? I czy rzeczywiście nic się z tym nie da zrobić? Czy, skoro na marszu mogą bez przeszkód pojawić się rasistowskie transparenty i hasła, to oznacza, że na marszu może pojawić się transparent dowolnej treści? Czy może pojawić się transparent: „Rasizm do grzech”, „Tęsknię za to Tobą, Arabie”, „Refugees welcome”. No chyba nie, prawda? Chyba istnieje jakaś selekcja ex ante, a jak ta zawiedzie to selekcja ex post. I niechciani goście są z demonstracji wypraszani.

Dlaczego ludzi od Sieg Heil nikt nie wyprosił z marszu? Czy Waszym zdaniem, skoro dla Was to hasła kretyńskie, organizator stanął na wysokości zadania? A jeśli nie stanął, jeśli jest takim lamerem, że nie potrafi, boi się, ze swojego marszu wyprosić tych od Sieg Heil, to czy nie powinniście sami z tego marszu zrezygnować? A jeśli nadal chcecie na niego uczęszczać, czy nie powinniście zrobić g***burzy Bosakowi i Winnickiemu, że nazistowski syf tolerują? Dlaczego tego nie robicie? Za głupi kiks Agory czy Petru potraficie robić wielogodzinne g***burze, a tutaj, co? Od kilku godzin jęczycie tylko, że panie to margines, margines. Wdepnęliście w g***, i zamiast op***lić kogoś, kto miał dbać o porządek, krzyczycie, że tylko czubek buta jest upaćkany. Podpowiem: śmierdzi tak samo.

A może tak naprawdę Wam nie zależy, może całe to oburzenie na nazistowskie hasła jest trochę udawane, takie na niby. Prawdziwą wściekłość budzi w Was, że Lis z Olejnik coś tam napisał, a nie że ileś lat po Powstaniu Warszawskim znowu ktoś hajluje w centrum Warszawy? Bo cały ten Wasz patriotyzm polega tylko na maszerowaniu przeciw, na złość, niechby i w towarzystwie naziolstwa, ale na złość Michnikowi, Sorosowi a ostatnio pewnie i Romaszewskiej.

"Prawdziwy marsz to marsz z kobietami i dziećmi"

Serio? Te uśmiechnięte kobiety i dzieci wciskacie wszędzie, jak garnki emerytom po sanatoriach. Tylko z faktu, że gdzieś stoi uśmiechnięte dziecko nie wynika, że 100 metrów dalej ktoś nie wychwala Hitlera albo nie maszeruje w kominiarce z celtykiem, który tu i teraz oznacza tak bardzo średniowieczny krzyż celtycki, jak sierp i młot oznacza dziś żniwa za Kazimierza Wielkiego. Dlaczego używacie tych kobiet i dzieci jako retorycznej tarczy, przeciwko Waszemu tchórzostwu i konformizmie w maszerowaniu z naziolkami?

Ba, czemu w ogóle przyprowadzacie własne dzieci na marsz, podczas którego, jak to zwykle bywało, obrzucają się kostką brukową, płoną auta, budki strażnicze i drzewka lecą do góry? Co z Was, do jasnej cholery, za rodzice, że ciągacie własne dzieci w tygiel, w którym dostać racą albo pałą wcale nietrudno? Czemu pakujecie się z w własnymi dziećmi w marsz, gdzie słychać jeden wielki bluzg? Czy serio chcielibyście, aby Wasz pięciolatek, Wasza siedmiolatka po przyjściu do szkoły krzyczało j*** pedałów? Czy serio uważacie się za dobrych rodziców, skoro ciągacie dzieci w miejsca, gdzie wiecie, jakie hasła się pojawią, jakie nazistowskie gęby będą świeciły? Kupujecie antyalergiczne kaszki, puchowe kurteczki na zimę, szczepicie (jeszcze) swoje dzieciaczki, wymagacie od nauczycieli i szkoły Bóg jeden wie czego, a na koniec zabieracie je na marsz, gdzie mogą się dowiedzieć jak to jest j*** gender.

Nic, tylko pogratulować.

Tekst ukazał się pierwotnie na blogu galopujacymajor.wordpress.com.

* Galopujący Major. Bloger polityczny. Socjaldemokrata (galopujacymajor.wordpress.com)

Więcej o: