Każde "po raz pierwszy od 1989 roku..." Kaczyńskiego mocno mnie irytuje. Świadczy o arogancji władzy [LIST]

Jakaż to tragedia wydarzyła się w 1989 roku? - pyta w liście do redakcji Aleksander Dobrowolski, sprowokowany ostatnim z artykułów Piotra Skwiecińskiego, zamieszczonym na naszych łamach. Czytelnik nie ukrywa irytacji.

Pan Aleksander pisze do Piotra Skwiecińskiego, publicysty prawicowego tygodnika "Sieci", odpowiadając na ostatnią część listu redaktora do ludzi "po drugiej stronie barykady".

Panie redaktorze,

W ostatniej części listu napisał Pan, że "model transformacji, aplikowany w
Polsce od upadku komunizmu wyczerpał swoje możliwości". Jest to opinia
zbieżna z poglądami Jarosława Kaczyńskiego, który III RP postrzega jako
okres naszej wielkiej smuty. Jakaż to tragedia wydarzyła się w 1989 roku?
Czy za komuny opływaliśmy dostatkami? Transformacja nie była łatwa, ani
bezbolesna, niestety taka być nie mogła. Ale to przeszliśmy ćwierć wieku
temu. Od tego czasu władzę sprawowało zarówno lewicowe SLD, jak i rozmaite
koalicje centrowe, w tym rząd AWS z ministrem sprawiedliwości Lechem
Kaczyńskim, a także PiS, z premierem Jarosławem Kaczyńskim na czele.

Jesteśmy krajem rozwijającym się i potrzebujemy polityków, którzy potencjał
Polski wykorzystają jak najlepiej. Prezes PiS sprawia jednak wrażenie,
jakby mentalnie zatrzymał się na początku lat 90. Każde jego stwierdzenie
"Po raz pierwszy od 1989 roku..." mocno mnie irytuje i moim zdaniem
świadczy o arogancji władzy. Dla mnie premier czy prezydent, to menadżer
wielkiej firmy o nazwie Państwo Polskie, a nie jakiś Mesjasz.

Wśród Polaków widzę wielu ludzi ambitnych i mobilnych, którzy potrafią
budować swoją karierę niezależnie od tego, czy pochodzą z dużego miasta,
czy małej miejscowości. Na uczelniach czy w korporacjach, większość
stanowią przyjezdni, a nie miejscowe mieszczuchy. Pan pisze o dużych
grupach osób wykluczonych i pokrzywdzonych, nie podając przykładów.
Jeżeli warszawska reprywatyzacja była usankcjonowanym złodziejstwem, to jak
nazwać ogólnokrajowy system SKOK-ów, które zarządzają wielkimi
oszczędnościami, ale poza kontrolą Komisji Nadzoru Finansowego? Ten system
od dawna jest wspierany i wykorzystywany przez polityków PiS, na czele z
senatorem Grzegorzem Biereckim, którego działalność biznesowa, zwłaszcza za
pośrednictwem jego luksemburskiej spółki, budzą duże wątpliwości.

Na koniec refleksja na temat gospodarki. To prawda, że gospodarkę można
zniszczyć nawet przy świetnej koniunkturze. Ale nie da się tego zrobić w
rok, czy dwa. Nawet Wenezuelczykom długo żyło się dobrze.

Pozdrawiam,

Aleksander Dobrowolski

***
Czekamy na listy-felietony Czytelników pod adresem: listydoredakcji@gazeta.pl