Mama niepełnosprawnego nastolatka: "Karta na babcię? Spróbujcie zrozumieć nasz punkt widzenia" [LIST]

"Gdy przytrafi nam się choroba czy zwiększy ilość napadów padaczki, musimy szybko wsadzić dziecko w samochód. Po to jest to miejsce naprzeciwko bloku, w którym mieszkamy. Nie po to, żeby pan, który ma piątkę dzieci i kartę parkingową na babcię, mógł łatwiej wypakować zakupy" - pisze nasza Czytelniczka.

Pod moim blokiem jest miejsce oznaczone kopertą - dla niepełnosprawnych. Niestety tylko jedno. Zauważyłam ostatnio wysyp samochodów parkujących na tym miejscu, z plakietką na babcię, dziadka. Znam tych sąsiadów. Wiem, że nie są niepełnosprawni, ale zwykle jest tak, że ktoś z rodziny, jakaś najczęściej starsza osoba, która i tak nie jeździ samochodem, da wnukom czy dzieciom swoją kartę parkingową, żeby "ułatwić im życie". I zupełnie zdrowi ludzie, którzy mogliby spokojnie dojść do tego bloku te kilkadziesiąt kroków, poszukać innego miejsca do parkowania, zajmują to jedyne miejsce dla niepełnosprawnych.

Bo przecież to taki przywilej, że aż żal nie skorzystać. Jak to jest, że ludzie widzą tylko nasze przywileje, które naprawdę nie są niczym godnym pozazdroszczenia, a nie widzą, ile codziennie musimy włożyć pracy w opiekę nad naszym dzieckiem. I jeszcze z wygodnictwa dokładają nam problemów, bo musimy chodzić z wózkiem, czasem po zwałach śniegu i oblodzonych nawierzchniach, szukać miejsca, gdzie jeszcze da się do siedzenia dla pasażera dojechać wózkiem. Nie możemy dźwigać dziecka, dlatego musimy dojechać z nim jak najbliżej drzwiczek, oboje jesteśmy już po operacjach kręgosłupa, kolan, taka to codzienność rodziców niepełnosprawnych, dorastających, coraz cięższych dzieci.

Gdy przytrafi nam się choroba, zwiększy ilość napadów padaczki czy z jakiejś innej przyczyny powinniśmy pojechać do lekarza, musimy szybko wsadzić dziecko w samochód i jak najszybciej dojechać. Po to jest to miejsce naprzeciwko bloku, w którym mieszkamy. Nie po to, żeby pan, który ma piątkę dzieci i kartę parkingową na babcię, mógł łatwiej wypakować zakupy z samochodu.

Druga rzecz to parkowanie na wcisk. Owszem, miejsce dla niepełnosprawnych jest szersze, ale ma to swoje ważne uzasadnienie. Ludzie często kompletnie zdają się o tym nie pamiętać, że do tego samochodu niepełnosprawny często musi dojechać na wózku, że inaczej nie wsiądzie. Nagminne jest parkowanie na kopercie na zasadzie-zostało, tyle miejsca to się zmieszczę. Czy naprawdę tak trudno jest pomyśleć o innym człowieku i dać z siebie chociaż trochę? Chociaż tyle, że poszukać sobie innego miejsca do parkowania, nieoznaczonego kopertą? Czy naprawdę chcielibyście być na naszym miejscu?

- Izabella 

Od redakcji: kto według prawa może korzystać z miejsca dla niepełnosprawnych? Osoby z orzeczonym stopniem niepełnosprawności, całkowitą niezdolnością do pracy  (dawniej I gr. inwalidzka), całkowitą niezdolnością do pracy (dawniej II gr. inwalidzka) oraz częściową niezdolnością do pracy (dawniej III gr. inwalidzka) przyznaną ze względu na schorzenia związane z narządem ruchu. Dokument daje możliwość nie tylko parkowania na specjalnych miejscach, ale i zwalnia z opłat za parking. Jednak zdarza się, że Kartę Parkingową z powodu niepełnosprawności posiada również starsza osoba, która nie jeździ samochodem, a korzysta z niej zdrowy członek rodziny. Jak czytamy na niepełnosprawni.pl równie często jest zjawisko „parkowania na babcię”, czyli zajmowanie miejsc parkingowych dla osób z niepełnosprawnością na podstawie kart zmarłych osób. 

***

Najciekawsze historie pisze samo życie. Jeżeli jest coś, o czym chcesz opowiedzieć, coś skomentować - pisz na adres: listydoredakcji@gazeta.pl.