Pan Radek apeluje: "W tej całej pogoni za idealnymi świętami nie zapominajmy o jednym" [LIST]

- Mam wrażenie, że wielu Polaków ma po prostu dość "komerchy" w święta, za to tęskni za rodzinną kolacją, gdzie wszyscy starają się być dla siebie dobrzy - pisze pan Radek.

Jingle bells i w ogóle. Biała gorączka zakupów, nerwówka, niepotrzebna irytacja. W tej całej pogoni za idealnymi świętami zapominamy o jednym albo właściwie o paru sprawach. O ludzkiej przyzwoitości, szacunku do drugiego człowieka, o zwykłej moralności.

W niedzielę wielu z nas usiądzie do wspólnego wigilijnego stołu, podzieli się opłatkiem i po paru głębszych zacznie narzekać: że minął go na ulicy "Murzyn", "Ciapaty" czy inny brudas". A co zrobi wieczorem? Pójdzie na pasterkę. To, co dzieje się z ludźmi przeraża mnie. Coraz mniej w nas szacunku dla drugiego człowieka. Dlatego wcale nie czuję świątecznego czaru i jedyny sposób, żebym go poczuł to odpalenie sobie "Kevina samego w domu". Bo mimo tego, że to film, jest on bardziej świąteczny niż ten porąbany gwiazdkowy szał. 

Przyznam się, że kiedy byłem młodszy, jarałem się świętami, ale teraz to po prostu czas, który traktuję jako dodatkowy urlop. Starzeję się czy po prostu żyję w beznadziejnych czasach? Obstawiam obie wersje.

Dlaczego to piszę? Bo mam wrażenie, że wielu Polaków ma po prostu dość "komerchy" w święta, za to tęskni za rodzinną kolacją, gdzie wszyscy starają się być dla siebie dobrzy. Jeżeli czytasz ten list: odłóż telefon i drogie prezenty i spędź święta tak, jak robiło się to kiedyś. Rodzinnie.

- Radek Redman Stępień 

***

Najciekawsze historie pisze samo życie. Jeżeli jest coś, o czym chcesz opowiedzieć, coś skomentować - pisze na adres: listydoredakcji@gazeta.pl.

Więcej o: