To miała być miła wycieczka po wyprawkę dla niemowlaka. "Nagle żona zamilkła, a mi zabrakło słów" [LIST]

- Nie życzę żadnemu mężczyźnie widoku kobiety w takim stanie - podkreśla pan Paweł. Nasz Czytelnik, mimo że słyszał o gigantycznym antyaborcyjnym billboardzie, dopiero teraz zareagował. Moment był szczególny.

Zdaję sobie sprawę, że temat był poruszany na łamach Gazety. Niemniej. Jesteśmy z żoną w 8 miesiącu ciąży. W sobotę byliśmy na zakupach w sklepie przy ul. Połczyńskiej - opisuje sytuację pan Paweł. Przed wjazdem na obwodnicę Warszawy, znajduje się olbrzymi billboard, na którym widnieje zdjęcie płodu. Niestety zwróciła na nie uwagę moja żona. Nie zdążyłem odwrócić jej uwagi.

Chwilę wcześniej żartowaliśmy, śmieliśmy się, cieszyliśmy się z zakupów. Nagle żona zamilkła, a jej oczy zaszkliły się ... Zabrakło mi słów. Pięści się same zacisnęły. Zacisnęły z bezsilności. Nie życzę żadnemu mężczyźnie widoku kobiety w takim stanie.

Jakim trzeba być [tu wstaw odpowiedni epitet], żeby kampanią o aborcji powodować takie reakcje u ludzi. Mogę sobie tylko wyobrazić, jak reagują dzieci i inne osoby bardziej wrażliwe.

Dodam, że kupowaliśmy wyprawkę dla naszego dziecka, tj. wanienkę, ubranka, akcesoria, pierwsze pieluchy i masę innych malutkich rzeczy. To mogłaby być wspaniała wyprawa do sklepów, gdyby nie ta [epitet] kampania. Nasza ciąża nie przebiegała wzorowo, dopiero ostatnie wyniki badań nas uspokoiły. Te wspólne zakupy były pierwszym od kilku tygodni wyjściem żony z domu.

Od redakcji: W ramach swojej kampanii przeciwko aborcji warszawska Fundacja Pro wykupiła miejsca na ogromne plakaty, które pojawiły się w całej Polsce. Jeden z nich można zobaczyć w rejonie węzła Połczyńskiej z trasą S8. Napisowi "aborcja zabija" towarzyszy zdjęcie usuniętego płodu z podpisem "aborcja w 22 tygodniu ciąży". 

listydoredakcjilistydoredakcji Gazeta.pl

Więcej o: