"Nie kupuj pod cmentarzem majtek, kurtek, butów i chińskiego badziewia" [LIST]

- Jarmark przed cmentarzem mnie poraża - przyznaje pan Marcin Robert Maź i apeluje: - Twoje dziecko naprawdę nie umrze bez ogromnego foliowego balonu i pistoletu z plastiku.

1 listopada. Wszystkich Świętych. Przed cmentarzami ruch. Także w biznesie. W ten dzień kupimy w takich miejscach nie tylko znicze i pańską skórkę, ale też baloniki, ubrania, skarpetki i zabawki. Pan Marcin postanowił wyrazić swoje oburzenie:

"Nie kupuj pod cmentarzem majtek, kurtek, butów i chińskiego badziewia. To nabywcy sprawiają, że pod cmentarzami w dniu Wszystkich Świętych jest tandetny jarmark. Nie będzie kupujących, nie będzie straganów. 

Twoje dziecko naprawdę nie umrze bez ogromnego foliowego balonu i pistoletu z plastiku. Pokażmy, że to jest dzień wspomnienia naszych bliskich, zadumy nad marnością ludzkiego życia i nad przemijaniem. Nie trzeba być wierzącym, żeby poczuć małą tęsknotę za babciami, dziadkami, krewnymi, bliskimi i znajomymi, którzy już odeszli z tego ziemskiego padołu. Gdzie odeszli, to każdy rozważa sam. Robienie z tej okazji bazaru jest przykładem tandety duchowej, braku gustu i taktu. Kup światełko, symbol pamięci, kwiatki, które symbolizują przemijanie. 

- napisał Marcin Robert Maź.

Najciekawsze historie pisze samo życie. Jeżeli jest coś, o czym chciałbyś nam opowiedzieć, coś skomentować - napisz na adres: listydoredakcji@gazeta.pl.

Więcej o: