"W biały dzień, na oczach ludzi zwyzywał mnie od kur**" - miliony kobiet w Polsce przeżyły to, co ja

Wiktoria Beczek
- Przetrwałyście to, jesteście dzielne, bądźcie z siebie dumne! I nigdy nie czujcie się winne - apeluje nasza dziennikarka. "Kiedy słyszę, że kobieta "sprowokowała" gwałciciela strojem, była pijana, więc się "prosiła" albo sama jest sobie winna, to otwiera mi się nóż w kieszeni".

"#MeToo, #jateż: Jeśliby każda z nas, która była molestowana lub napastowana seksualnie, napisała "ja też" jako status, może pozwoliłoby to ludziom zauważyć skalę problemu". Ten status umieściła na Facebooku ogromna większość moich koleżanek, bo ogromnie dużo kobiet doświadczyła przemocy seksualnej. Zaryzykowałabym nawet stwierdzeniem, że wszystkie jej doświadczyłyśmy, ale nie każda z nas zdaje sobie z tego sprawę.

Ja sama długo nie wiedziałam, że sytuacje, które mnie spotykały to molestowanie. Uświadomienie sobie tego pomogło mi zrozumieć, że nie było w tym mojej winy. Zniknął wstyd, który towarzyszył mi przez lata. Wstyd za to, że nie potrafiłam zareagować, gdy obłapiano mnie w komunikacji miejskiej. Wstyd, że to za mną biegł masturbujący się mężczyzna. Wstyd, że to mnie pijany facet znalazł w tłumie na koncercie, żeby absolutnie wbrew mojej woli wpychać mi ręce pod ubrania. Wstyd, że w biały dzień, na oczach bardzo wielu ludzi ktoś zwyzywał mnie od kurew. To wszystko zdarzyło się, gdy miałam nie więcej niż 16 lat. Dużo tego wstydu na jedną nastolatkę.

Młoda dziewczyna, nawet ostrzegana przez rodziców i uczona jak reagować, nie wie, co ma zrobić, gdy w zatłoczonym autobusie poczuje cudzą rękę na swojej piersi. Ten strach paraliżuje. To zawłaszczone przez obcą osobę ciało przestaje należeć do nas. Zostaje poczucie winy, lęk i wstyd. A przecież wina zawsze leży po stronie oprawcy, a pośrednio też tych, którzy odwracają oczy. 

Zobacz także: "Tępa dzido, wy***rdalaj!" - słyszę, gdy upominam się o swoje prawa. Nie jest łatwo być Polką

O ile łatwiej jest zareagować, gdy to nie nas dotyczy! Nie gapić się, nie śmiać pod nosem, tylko zapytać „czy potrzebujesz pomocy?”, krzyknąć „zostaw ją!”. Prosta reakcja, która niemal zawsze płoszy oprawcę, uratuje tę dziewczynę od dotyku, który będzie czuła na sobie wiele lat. 

Kiedy słyszę - a słyszę to niezwykle często - że kobieta „sprowokowała” gwałciciela strojem, była pijana, więc się „prosiła” albo sama jest sobie winna, to otwiera mi się nóż w kieszeni. Chciałabym, żebyśmy nie musieli uczyć naszych córek, żeby nie „prowokowały” strojem, żeby nosiły przy sobie gaz, żeby nigdy nie czuły się do końca bezpiecznie. Chciałabym, żebyśmy uczyli naszych synów, by nigdy nie przekroczyli cudzych granic. 

Do wszystkich dziewczyn, które doświadczyły przemocy - mówcie o tym otwarcie. Przetrwałyście to, jesteście dzielne, bądźcie z siebie dumne! I nigdy nie czujcie się winne.

#MeToo

Od wczoraj #MeToo (po polsku: #jateż) jest jednym z najczęściej udostępniach hasztagów w sieci. Akcję zapoczątkowała aktorka Alyssy Milano, która w niedzielę zaapelowała na Twitterze:

W ten sposób zareagowała, m.in. na sprawę Harveya Weinsteina, znanego hollywoodzkiego producenta oskarżonego o molestowanie seksualne. Na tę chwilę tweet zgromadził ponad 38 tys. zł komentarzy. 

Zobacz także: Jak żyje się dzisiaj w Polsce? "Źle. Kobieta tu nie pasuje" [LIST CZYTELNICZKI]

***

Chcesz podzielić się z nami swoją opinią na temat akcji lub podzielić się własną historią? Na maile czekamy pod adresem: listydoredakcji@gazeta.pl

Pigułka gwałtu zagraża nam wszystkim. Te wynalazki pomagają się przed nią uchronić