Sprawa śmierci Igora Stachowiaka. Naczelnik zlecił skopiowanie nagrania, śledczy badają motyw

Wewnętrzna kontrola na komisariacie Wrocław-Stare Miasto wykazała, że w dniu śmierci Igora Stachowiaka ówczesny naczelnik policji zlecił skopiowanie nagrania z paralizatora. Sprawę bada prokuratura.

Igor Stachowiak zmarł na wrocławskim komisariacie 15 maja 2016 roku. Przed śmiercią policjanci znęcali się nad nim poprzez m.in. rażenie prądem.

Śmierć Igora Stachowiaka. Nowe śledztwo

We wrześniu zeszłego roku na jaw wyszło, że ówczesny naczelnik komisariatu zlecił skopiowanie nagrania z tasera, na którym widać, jak policjanci znęcają się nad Igorem Stachowiakiem. Mężczyźnie nie wolno było tego zrobić. Teraz w śledztwie prowadzanym przez prokuraturę w Opolu zbadane zostaną okoliczności tego czynu.

Kto widział nagranie?

Prokuraturę interesować będzie to, w jakim celu naczelnik zlecił skopiowanie filmu i komu później go pokazał. - Czy uczynił to po to, by mataczyć w śledztwie w sprawie śmierci mężczyzny, czy też po to, by jako przełożony sprawę jak najszybciej wyjaśnić - mówi "Rzeczpospolitej" prokurator Stanisław Bar, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu. Najbardziej istotnym jest ustalenie tego, kto widział nagranie, bo teoretycznie mogło ono posłużyć policjantom, którzy znęcali się nad Igorem, do stworzenia wspólnej linii obrony.

Naczelnik przechodzi na emeryturę

Niespełna miesiąc po rozpoczęciu śledztwa w sprawie kopii filmu, szef wydziału patrolowego, który wydał polecenie, przeszedł na emeryturę. Prokuratura ma skończyć badać tę sprawę już we wrześniu. Prokurator Stanisław Bar nie ujawnił, czy naczelnikowi zostaną przedstawione zarzuty. - Kwestie te są przedmiotem ustaleń i oceny prawnej, którym wyraz zostanie dany w decyzji kończącej postępowanie - dodał.

Był pewien, że policjanci wlepią bezdomnemu mandat. Bardzo się pomylił. "Jestem w ciężkim szoku"