Ojciec Mateusza Morawieckiego od początku widział go w fotelu premiera. Zapewnił mu też "ubezpieczenie"

Jacek Gądek
Z jednej strony - oderwany od ziemi ojciec, Kornel Morawiecki. Z drugiej - syn Mateusz, technokrata ze świata wielkiej finansjery. Łączą ich nie tylko więzy krwi, ale także wspólna ambicja, aby Mateusz Morawiecki został premierem. Właśnie im się udało.

Im - bo marszałek senior starał się robić tyle, ile tylko mógł, aby wicepremier przesiadł się na fotel premiera. Juniorowi od początku pomagała już sama legenda ojca. Kornel Morawiecki jest przecież twórcą "Solidarności Walczącej" i działaczem podziemnej opozycji.

Mantra ojca

Na starcie kadencji i rządu PiS Kornel Morawiecki wspominał, jak bardzo się cieszy, że jego syn porzucił zachodni bank i wielkie pieniądze (3,5 mln zł rocznie) na rzecz pracy dla państwa za skromny ułamek tej kwoty. Syn został bowiem ministrem rozwoju i wicepremierem, gospodarczym "mózgiem" PiS.

Kornel Morawiecki podkreślał, że chciałby, aby syn został premierem i że na premiera się nadaje jak nikt inny - to była mantra ojca. Ale Morawiecki junior już ani słowem nie wspominał publicznie o takiej swoje ambicji. Podkreślał za to, że decyzje ws. premiera i rekonstrukcji to nie jego rzeczy. Publicznie odgrywał rolę skromnego robotnika w winnicy prezesa, a realnie jego znaczenie i zaufanie rosły w oczach tego prezesa. Aż w końcu z namaszczenia Jarosława Kaczyńskiego zostaje premierem, spełniając przy tym marzenia ojca i swoje.

W bankowości Mateusz Morawiecki osiągnął już wszystko. Wpojona mu przez ojca działalność publiczna i wreszcie polityczna, a przede wszystkim osobisty przykład ojca - od lat sprawiał, że ścieżka kariery politycznej była alternatywą.

Inwestycja w karierę polityczną

Ale nim Mateusz Morawiecki na serio przed ponad dwoma laty wszedł do polityki, to inwestował w kontakty po obu stronach barykady. Ta barykada wręcz dla niego nie istniała.

Dobrze to widać na dwóch przykładach: z przeszłości i aktualnym. W 2010 r. zaczął doradzać Donaldowi Tuskowi, który powołał go w skład swojej Rady Gospodarczej - nie zmieniła tego nawet katastrofa smoleńska. Ale - jak opisywał jeden z najbliższych współpracowników prezesa PiS Adam Bielan - w wolnym czasie doradzał również rosnącej w siłę ekipie "dobrej zmiany". I drugi przykład: prezesem PKO Banku Polskiego pozostaje Zbigniew Jagiełło, choć to stanowisko objął jeszcze za czasów Platformy. Zawdzięcza to właśnie Mateuszowi Morawieckiemu, który oparł się żądaniom ścięcia prezesa bankowego giganta.

Kompetencje Morawieckiego ceniono i w PiS, i w PO. A on sam miał nawet perspektywę wejścia do rządu Donalda Tuska, gdy w 2013 r. ówczesny premier rekonstruował swój rząd. Wówczas jednak Tusk ze swoją ekipą byli zmęczeni władzą. Wejście do schyłkowego rządu byłoby kiepską inwestycją. Poza tym konserwatywny Morawiecki nie bardzo pasował do ówczesnego rządu, który stopniowo zbaczał na lewo. Jego nazwisko pojawiało się wśród typów na ministra już wcześniej: w 2011 r., gdyby PiS doszło wtedy do władzy.

Jako prezes zachodniego banku Morawiecki był elementem establishmentu i to kłuło ojca w oczy. Z drugiej strony pieniędzmi banku sypał na projekty historyczne i patriotyczne, a więc miłe seniorowi i PiS-owi.

Ojciec gra na syna

O ile Morawiecki junior latami balansował między środowiskami PO i PiS, to jego ojcu od zawsze bliżej było do negacji III RP i Okrągłego Stołu niż do czerpania profitów z transformacji. Trudno zliczyć wybory, w których senior kandydował, a przegrywał wszystkie (prezydenckie, parlamentarne, samorządowe) - bez względu na to, czy miał poparcie PiS czy nie. W końcu w 2015 r. jako 74-latek został posłem - najstarszym w całym Sejmie.

Kornel Morawiecki odegrał potem ceremonialną rolę marszałka seniora. Wygłosił uwzniośloną do granic możliwości mowę. - Nowy parlament powinien zaproponować Polsce i światu nową konstytucję - stwierdził. Brzmi to jak marzenie pięknoducha. Kariera przed nim była już żadna. Był odbierany jako starej daty idealista, wręcz rozczulająco szczery, ale oderwany od ziemi, nie poddający się grawitacji.

Prawdziwa kariera polityczna otwierała się wówczas przed jego synem.Ojciec nie poświecił się bajaniu o "konstytucji dla świata", ale na chłodno począł inwestować w karierę swojego syna.

Senior lepi drobnicę

Jak? Do Sejmu Kornela Morawieckiego wprowadził Paweł Kukiz. Mimo że Kukiz opiewał legendę seniora, to za kulisami narastał konflikt między nimi. Kto zresztą zna muzyka, to wie, że trudno się z nim nie pokłócić. Nerwowy i emocjonalny Kukiz wprost zarzucał K. Morawieckiemu, że jedyną rzeczą, na której mu zależy, to interes syna. - Pier… się, Kornel! Zależy ci tylko na karierze syna - takimi słowami eksplodował Paweł Kukiz.

Kornel Morawiecki pożegnał się z Kukiz'15 już w połowie 2016 r. - raptem po pół roku w tym klubie. I począł lepić nowe koło parlamentarne Wolni i Solidarni. Robił to na spółkę ze swoją zaufaną współpracowniczką Małgorzatą Zwiercan - to ślepa lojalność, znają się od ponad 30 lat. Założył też partię WiS.

Cały projekt Morawieckiego seniora służy karierze juniora. Dziś koło to liczy sześciu posłów. Pęczniało stopniowo razem ze wzrostem wpływów Mateusza Morawieckiego jako wicepremiera, a potem już jako kandydata do teki szefa rządu. Na przełomie października i listopada koło seniora zebrało żniwa: trzech nowych członków - zwiększyło się zatem dwukrotnie. Magnesem oczywiście nie była legenda Kornela, ale perspektywa de facto dołączenia do obozu władzy.

Senior zapewnia od dawna, że nie wybiera się do klubu PiS, ale na lojalność wszystkich swoich współpracowników nie może liczyć.

Ubezpieczenie dla syna

Sam Mateusz Morawiecki nie ma swojego zaplecza w PiS (członkiem partii jest od raptem 1,5 roku). Szable, które jego ojciec zwerbował do koła WiS, to drobny i chwiejny kapitał, ale jakiś jednak.

Dziś PiS ma 235 posłów - to większość dla rządu Mateusza Morawieckiego, skromna większość. Koło Wolni i Solidarni było początkowo obiektem kpin, ale dziś to 6-osobowe gremium stało się dobrym "ubezpieczeniem" dla nowego rządu. Zainwestował w nie ojciec premiera.

Ustawa krajobrazowa miała być lekiem na brzydotę Polski. Ale wyszło jak zawsze [MAKE POLAND GREAT AGAIN]

Więcej o: