Skusili ją pracą, a gdy przyjechała, zgwałcili. By wyrwać się oprawcom skoczyła z czwartego piętra

Mołdawianka przyjechała do Polski, żeby zarobić na utrzymanie dzieci. Pięć dni później została zgwałcona, a uciekając oprawcom, wyskoczyła przez okno. Jeśli Svietlana nie przejdzie kolejnej operacji, nigdy nie wstanie z łóżka.

''Gazeta Wyborcza Trójmiasto'' opisała dramatyczną historię Mołdawianki, która przyjechała do Polski, aby zarobić na jedzenie dla swoich dzieci. Svietlana ma syna i dwie córki, które musi utrzymać za 100 euro miesięcznie. W Gdyni pewien taksówkarz zaproponował jej nocleg w zamian za sprzątanie. Zdesperowana kobieta pojechała z nim do mieszkania.  

Tragiczna ucieczka

Mężczyzna zamknął ją w środku. Tam razem z kolegą gwałcili ją przez całą noc, wszystko nagrywali telefonami. Nad ranem Svietlana postanowiła uciec przez okno. Pomimo tego, że mieszkanie jest na czwartym piętrze, skoczyła. 

– To cud. Taki upadek zwykle kończy się śmiercią

– mówi "Wyborczej Trójmiasto'' Tomasz Stefaniak, zastępca dyrektora naczelnego ds. lecznictwa Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, do którego trafiła kobieta.

Pomóżmy Svietlanie

Taksówkarz został zatrzymany. Sąd zgodził się na trzymiesięczny areszt. Grozi mu 12 lat więzienia. Podobny wyrok może usłyszeć jego kolega. Jest poszukiwany. 

Aby Svietlana mogła chodzić, musi przejść kosztowną operację zespolenia miednicy.
Potrzeba 100 tys. zł, z czego 70 tysięcy to koszty już poniesione przez szpital.

Pieniądze można wpłacać na nr konta bankowego Fundacji Gdańskiej: 46 1090 1098 0000 0001 1637 3915 z dopiskiem w tytule: „Pomoc dla Svietlany”. Zebrane środki zostaną przeznaczone na ubezpieczenie i leczenie.

Pierwsze spotkanie Trumpa z Putinem. Rozmowa trwała przeszło dwie godziny

Więcej o: