Miłosz pojechał na maturę ciągnikiem. "Koledzy podkusili: Co, ty nie przyjedziesz?"

Miłosz był jednym z 284 tys. uczniów, którzy pisali w piątek egzamin maturalny z matematyki. Młody mężczyzna wyróżnił się jednak z tłumu maturzystów. Do szkoły podjechał... ciągnikiem.

- Dla mnie to nie jest nic nadzwyczajnego. Ciągnik to normalny środek transportu - opowiada nam Miłosz Uciechowski, absolwent Zespołu Szkół Technicznych w Ostrowie, który w piątek stanął na szkolnym parkingu traktorem. - Koledzy mnie jednak podkusili. "Ty nie przyjedziesz?", pytali - dodał ze śmiechem.

"Nazwali mnie królem parkingu"

Miłosz na co dzień obraca się w środowisku rolniczym. Fakt, że regularnie porusza się ciągnikiem, już wcześniej wzbudzał zainteresowanie w szkole - nie tylko wśród jego rówieśników. - Katecheta mówił: Miłosz, ty masz gospodarstwo, maszynę, ja bym się chętnie przejechał - wspomina chłopak. Nauczyciel miał żartować, że kiedyś się do niego w tym celu pofatyguje. - Stwierdziłem, że dziś będzie dobra okazja, żeby mu to ułatwić - powiedział. Jednak koniec końców katecheta nie skorzystał z okazji. - Zbyt długo się grzebał, a ja musiałem jechać do pracy - wyjaśnił Uciechowski.

Koledzy Miłosza szybko obwołali go "królem parkingu", a jego wychowawczyni przyznała, że "dopiął swego". Chłopak w dobrym humorze wszedł na salę egzaminacyjną. Z równie pozytywnym nastawieniem z niej wyszedł. - Generalnie jestem z matury zadowolony. Poziom matematyki był nieco wyższy niż polskiego, ale jestem dobrej myśli - ocenił. - Przejrzałem później arkusze w internecie i wydaje mi się, że nie będzie problemu z jej zdaniem - uważa maturzysta.

Więcej o: