Pomogą ci wybrać studia w Anglii i podpowiedzą, jak się na nie dostać

- W Anglii możesz dopasować studia do tego, co ciebie interesuje. Często żartujemy, że jak lubisz imprezować, możesz studiować Event and Festivals Management - mówi Janusz Dargiewicz z firmy "studiawanglii.pl". To jedna z kilku firm, które pomagają maturzystom w znalezieniu najlepszej dla siebie uczelni w Wielkiej Brytanii.

W Wielkiej Brytanii jest 420 wyższych uczelni – w tym 300 collegów oraz 120 uniwersytetów. Polacy chcą studiować przede wszystkim na uniwersytetach. Oferują one ponad 50 tys. kierunków, a wiele z nich możemy sobie sami skomponować. Np. jeżeli chcemy studiować psychologię, a interesuje nas kryminalistyka, to na pewno znajdziemy coś dla siebie. Jeżeli pasjonujemy się sportem, możemy studiować na stadionie narodowym w Wembley w Londynie.

– W ten sposób uczymy się, realizując własne pasje. W Polsce jest odwrotnie – swój wybór musimy dopasować do oferty, idąc często na bolesne kompromisy – zwraca uwagę Janusz Dargiewicz.

Studiuj na Wembley

Dlatego firma, która pomaga w składaniu podania na studia w Anglii jest przede wszystkim doradcą. Z każdym kandydatem na studia przeprowadza się długie rozmowy, dzięki którym można wybrać najbardziej odpowiadający mu kierunek studiów. Oczywiście na portalu studiawanglii.pl uzyskamy pomoc w złożeniu podania, dowiemy się o wszystkich najważniejszych terminach, pomogą nam w uzyskaniu pożyczki na czesne oraz w zdobyciu pokoju w akademiku.

– Te usługi dla polskich maturzystów są bezpłatne, podobnie jak pomoc w planowaniu studiów i wyborze uniwersytetu – zaznacza Dargiewicz.

W Polsce dużo osób interesuje się sportem, a przede wszystkim piłką nożną. Dlatego studiami, które Dargiewicz przedstawia jako perełkę, są studia Football Business na uczelni UCFB, jedynej na świecie, która oferuje kształcenie w kampusie na stadionie Wembley (zajęcia odbywają się w lożach VIP z widokiem na murawę) lub na stadionie Etihad Manchester City. Licencjat można zrobić na kierunkach o specjalnościach: finansowej, marketingowej, medialnej, międzynarodowej, coachingowej, prawnej, sprzedażowo-promocyjnej i psychologicznej. Po ukończeniu pierwszego stopnia studiów naukę można kontynuować na studiach magisterskich Master of Sport Management w kampusie na stadionie Realu Madryt.

Zamiast u Prady ubieraj się w Primarku

W Anglii studia licencjackie trwają trzy lata, a magisterskie – rok. Ale trzeba pamiętać przede wszystkim o tym, że nie ma tam uczelni darmowych. Za naukę na każdym uniwersytecie trzeba płacić. Czesne wynosi 9 tys. funtów na rok. Na szczęście można korzystać z pożyczki studenckiej, która pokrywa 100 proc. czesnego, a dostaje ją każdy student z Unii Europejskiej. Warunek jest jeden – nie można mieć ukończonych innych studiów. Za studia nie trzeba więc płacić z własnej kieszeni. Pożyczkę spłaca się po studiach, ale tylko jeśli zarobki przekroczą ustalony pułap roczny. Pułap ten ustalony został dla wszystkich krajów świata. W Polsce wynosi 8,4 tys. funtów brutto rocznie, w Wielkiej Brytanii to 21 tys. a w Norwegii 30 tys. funtów.

Jeżeli absolwent nie osiągnie tego progu, po 30 latach pożyczka jest oficjalnie umarzana.

– To korzystyne warunki i dlatego Anglicy mówią o tej pożyczce "soft money" – tłumaczy Dargiewicz.

To pieniądze tylko na czesne, a przecież trzeba mieć też środki na życie. Zdaniem Dargiewicza angielski system edukacji umożliwia pracę w czasie studiów:

– W Wielkiej Brytanii jest mało zajęć akademickich ze względu na organizację studiów metodą projektu: student ma tylko 10-15 godzin w tygodniu, a środy są przeważnie wolne. Jest więc dużo czasu żeby pracować już w czasie studiów. Dzięki temu nie tylko zarabiamy pieniądze, ale też zbieramy doświadczenie. Dlatego każdy absolwent – niezależnie od tego co studiuje – jest samodzielny, zorganizowany, odpowiedzialny i zaradny finansowo, czyli posiada umiejętności cenione na rynku pracy – twierdzi Dargiewicz.

I proponuje: – Na zaaklimatyzowanie się do czasu znalezienia pracy dobrze zabrać ze sobą 500 -1000 funtów. Na szczęście nie ma z tym problemu. Potem, gospodarując rozsądnie pieniędzmi i robiąc zakupy w Primarku można utrzymać się samodzielnie, nie rujnując finansów rodziców. To wszystko powoduje, że po studiach mamy pełne CV i umiejętności poszukiwana pracy.

Wygrywają najbardziej zmotywowani

Ale zanim zaczniemy myśleć o zakupach w Primarku trzeba zdać maturę i to na odpowiednim poziomie.

– Średnia wyników na maturze musi wynosić między 50 a 90 proc., choć zazwyczaj wystarczy około 70 proc. – mówi Konrad Walczyk z firmy Kastu, która także pomaga osobom zainteresowanym studiowaniem za granicą. Jego zadaniem matura musi być zdana przyzwoicie, ale jeszcze ważniejszy jest list motywacyjny.

– Musimy przekonać władze uczelni, że jesteśmy odpowiednią osobą, która nadaje się na dane studia. Trzeba też wyjaśnić, dlaczego wybraliśmy akurat ten kierunek. Dobrze jeśli mamy już jakieś praktyki i referencje np. od nauczyciela z liceum. Panuje wręcz przekonanie, że studia w Anglii nie są dla najlepszych, ale dla najbardziej zmotywowanych – wyjaśnia Walczyk.

Taki list motywacyjny składamy do 10 stycznia. Maksymalnie możemy aplikować na 5 kierunków. To list decyduje czy zostaniemy warunkowo przyjęci na studia, czy nie. Jeśli tak, to potem musimy jeszcze zdać maturę na odpowiednim poziomie. No i oczywiście znać język angielski. Dla niektórych uczelni i kierunków wystarczy 70 proc. z egzaminu podstawowego na maturze. Inne wymagają zdania specjalnych testów językowych na konkretnym poziomie. Największe wymagania uczelnie mają wobec pielęgniarek. Takie testy zdaje się w każdym większym polskim mieście. To największy wydatek podczas całego procesu aplikacji na studia w Anglii rzędy nawet 700 zł.

– Udzielamy wskazówek co poprawić w liście motywacyjnym i innych dokumentach oraz jak prawidłowo wypełnić system aplikacyjny. Chodzi o to żeby żadne formalne sprawy nie stanęły na drodze naszej kariery – opisuje Walczyk, który sam studiował w Anglii innowacyjną technologię komunikacji i przedsiębiorczość. Potem wrócił i założył firmę, która pomaga maturzystom w kontynuowaniu nauki za granicą.

Im szybciej, tym lepiej

Zdaniem Walczyka przygotowania do studiów najlepiej zacząć na początku 3 klasy w szkole średniej. – Co prawda aplikację składamy dopiero w styczniu, ale warto na interesujący nas kierunek zdecydować się kilka miesięcy wcześniej. Mamy wtedy czas, żeby pokazać, że również poza szkołą jesteśmy aktywni. O tym wszystkim piszemy w liście motywacyjnym, co może przeważyć o sukcesie – zaznacza Walczyk.

Olga Siczek z firmy Elab Education Laboratory twierdzi jednak, że przygotowania do ewentualnych studiów na najlepszych brytyjskich uczelniach – tj. Cambridge czy Oxford – najlepiej rozpocząć już w 2. klasie liceum, najpóźniej w drugim semestrze.

– Tam selekcja jest większa, a egzaminy trudniejsze. Dlatego warto sprawdzić się w testach predyspozycji i zapisać się na korepetycje. Bo na prestiżowych uczelniach wymaga się lepszych wyników na maturze, czyli więcej przedmiotów rozszerzonych z większą ilością punktów. Jak już przez to przebrniemy to jeszcze trzeba pojechać na rozmowę kwalifikacyjną. Trzeba ją umiejętnie poprowadzić i my wiemy jak to robić – podkreśla Siczek. I dodaje, że jej firma podbiera opłaty za pomoc w dostaniu się do Cambridge, czy na Oxford, ale w przypadku większości uczelni płacić nie trzeba, dzięki podpisanym z tymi szkołami umowom.

Firma Elab nie tylko pomaga w dokładnym wypełnieniu wniosków o przyjęcie studia czy załatwieniu rządowej. – Pomagamy też w samym wybraniu kierunku, organizujemy imprezy integracyjne i opiekujemy się studentami przez pierwsze dni pobytu na Wyspach. Pomagamy w zapisaniu się do lekarza czy zarejestrowania konta w banku – wylicza Siczek.

Londyn najdroższy, ale najpopularniejszy

W stolicy Wielkiej Brytanii według bazy serwisu rekrutacyjnego do szkół wyższych UCAS (Universities and Colleges Admissions Service) jest 31 uczelni, w Birmingham – siedem, w Glasgow i Edynburgu po cztery, w Manchesterze – trzy. Maturzyści wybierają głównie Londyn i kierunki związane z zarządzaniem i ekonomią oraz artystyczne. Popularną uczelnią jest też Bucks New University, 30 minut koleją od Londynu, w hrabstwie Buckinghamshire. Właśnie tam uczą się osoby, które kręci branża muzyczna, filmowa, artystyczna. Podczas studiów uczestniczą w pracach przy produkcjach filmowych czy przyglądają się pracy producentów muzycznych.

Z kolei przyszli inżynierowie często wybierają północ Anglii, czyli tamtejsze zagłębie przemysłowe. – Londyn cały czas jest najbardziej popularny, ale studenci coraz częściej myślą też o innych miastach. Oczywiście decydująca jest uczelnia i kierunek, ale dla niektórych osób istotne jest także tańsze utrzymanie poza Londynem albo rodzina lub znajomi, u których można mieszkać – zwraca uwagę Walczyk.

Pośrednik uspokaja też, że póki co na warunki studiowania Polaków w Anglii nie wpłynie Brexit. – Kilka tygodni temu rząd brytyjski zapewnił, że wszystkie osoby z Unii Europejskiej rozpoczynające studia w 2017 roku będą mogły je kontynuować na takich samych zasadach jak obecnie. Nie zmieni się nic w samym systemie studiowania, nie znikną też rządowe pożyczki na naukę – wyjaśnia Walczyk.