Profesor zakłada na zajęcia hidżab. I wywołuje niemałą dyskusję. Prowokacja? "Tak, do myślenia"

Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu. Rozpoczęcie roku dla studentów zaocznych. Przedmiot: Dyskryminacja w sferze publicznej. Prof. Baha Kalinowska-Sufinowicz prowadzi wykład o stereotypach i zakłada chustę hidżab. Pod postem na Facebooku dyskusja: "Nawet tutaj propaganda", "Jaki przedmiot takie prowokacje". Profesor odpowiada: "To prowokacja do myślenia". I to nie pierwszy raz, kiedy w taki sposób prowokuje swoich słuchaczy.

Profesor Baha Kalinowska-Sufinowicz jest doktorem habilitowanym nauk ekonomicznych na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Do kręgu jej zainteresowań należą makroekonomia, funkcjonowanie rynku pracy, a także dyskryminacja - kobiet, absolwentów, osób z niepełnosprawnością. Ale nie tylko tych grup.

17 września inauguracyjne zajęcia w ramach przedmiotu Dyskryminacja w sferze publicznej profesor poświęciła zagadnieniom związanych ze stereotypami, w tym i tymi dotyczącymi muzułmanów. Na salę wykładową przyszła odziana w hidżab. I wywołała tym niemałe poruszenie. Od pochwał za zaangażowanie do oskarżeń o propagandę. 

Ale to nie pierwszy raz, gdy prof. Kalinowska-Sufinowicz ucieka się do niekonwencjonalnych pomocy naukowych wcielając w nietypowe role. Ponieważ, jak sama tłumaczy, studiowanie ma przede wszystkim zachęcić do myślenia.

Beata Dżumaga, Edulandia.pl: Skąd pomysł, żeby założyć na zajęcia hidżab? Co chciała Pani przez to przekazać?

Prof. Baha Kalinowska-Sufinowicz: Prowadzę przedmiot o nazwie "Dyskryminacja w sferze publicznej". To wynika z moich zainteresowań badawczych. Zaczynam od stereotypów. Zgodnie z tym, co przedstawia nam Gordon Allport w swoich badaniach, uprzedzenia i stereotypy to pierwszy etap do powstawania dyskryminacji.

W zasadzie to nie pierwszy raz przebrałam się na zajęcia. Jakieś 1,5 roku temu poszłam na wykład jako bezdomna, a teraz - z powodu stereotypu, który studenci przedstawili mi pół roku temu - pomyślałam, że przebiorę się za muzułmankę, skoro tak negatywnie się im kojarzy. To, co narysowali studenci kompletnie mnie zaskoczyło. Muzułmanin kojarzył się im z kałasznikowem, z gwałtami, morderstwami. Ten stereotyp był bardzo negatywny. "Lubią dzieci" - to chyba był jedyny pozytyw, który można było znaleźć. To wszystko daleko odbiegało od tego, co myślę na temat muzułmanów - bynajmniej nie kojarzą mi się tak jak studentom.

Z tego względu chciałam zadziałać na studentów wyobraźnię, na to żeby zobaczyli w muzułmaninie też człowieka, nie tylko obraz, który jest kreowany przez media. Ten wizerunek jest niezwykle spaczony przez to, co się obecnie dzieje - przede wszystkim zamachy terrorystyczne.

To nie pierwszy raz, kiedy postanowiła Pani urozmaicić swoje zajęcia.

Wcześniej przebrałam się za osobę bezdomną. W zasadzie byłam bardziej zdziwiona reakcjami ludzi jako bezdomna niż jako muzułmanka, ponieważ ludzie na ulicy traktowali mnie jak powietrze, starali się nie nawiązywać kontaktu wzrokowego. Na uczelni usłyszałam, że kto ją tutaj wpuścił, w windzie studenci szybko zamykali drzwi mówiąc: Zamykaj, zamykaj, bo wejdzie do nas. Więc niestety mamy jakieś przekonania, które dyskryminują różne osoby z różnych względów.

Jakich reakcji się Pani spodziewała idąc na zajęcia w hidżabie?

Podczas zajęć o stereotypach odbywa się praca w grupach, przedstawiam studentom stereotypy, które mogą rozważać, np. jak się kojarzy osoba biała, osoba czarnoskóra, kobieta, blondynka. Był też muzułmanin, i nikt nie chciał podjąć się omawiania stereotypu tej grupy osób. Kiedy zaczęłam delikatnie podpytywać to pojawiły się różne głosy: jedna osoba mówiła, że ma rodzinę w Danii, gdzie do klasy z dziećmi chodzą Syryjczycy i mówią, że są bardzo źle kojarzeni, bardzo źle się o nich mówi.

I jest mi przykro, ponieważ oni tacy nie są. Tak że to mnie mile zaskoczyło, że jednak można powiedzieć coś pozytywnego, muzułmanin może się kojarzyć mimo wszystko pozytywnie. Myślę, że dalszy ciąg analiz będzie na kolejnych wykładach.

Czytała Pani komentarze pod postem na Facebooku?

Część przeczytałam. I myślę, że dobrze jest czasami tak zadziałać na studentów. Bo osoba, która ma negatywne przekonania też może je zmienić. To nie jest tak, że stereotypy mamy raz na zawsze. Poglądy i spojrzenie na świat można weryfikować, zmieniać pod wpływem tego, co się dzieje. Myślę, że brak kontaktu z osobami z określonych grup, które są źle postrzegane powoduje zniekształcony obraz. To wkładanie w szufladkę. Niestety tak to działa.

Negatywne posty głównie skupiały się na tym, że Pani akcja to prowokacja i propaganda.

(śmiech) To nie miała być propaganda. Ja tak tego nie postrzegam. Bardziej jako zachętę. Bo generalnie studiowanie ma zachęcić słuchaczy do tego, żeby myśleli. Żeby poszerzali swoje horyzonty i swój światopogląd. To prowokacja do myślenia, do tego żeby poszukać, poczytać - nie tylko o tym, co jest na pierwszych stronach gazet, ale także o zwykłym życiu tych ludzi, których krytykujemy. Nie tylko muzułmanów, ale także kobiety, które są niechętnie przyjmowane do pracy, bo są potencjalnymi matkami. To jest ten sam mechanizm oddziaływania. 

Jeden z komentarzy brzmi: "Muzułmanie to jednak problem Europy Zachodniej, Polska ma całkiem inne problemy, na których powinna się skupić".

Tak samo my możemy mieć pretensje, że Wielka Brytania skupia się na własnych problemach, a nie na problemach Polaków. To nie jest koncentracja na problemach muzułmanów, tylko zwrócenie uwagi na trochę inny problem - na to, że muzułmanie to też ludzie, że jeśli my Polacy chcemy być równo traktowani w innych krajach, to zacznijmy od tego, żeby w równy sposób traktować w swoim kraju inne osoby. Zacznijmy od siebie, od swojego podwórka.

Ktoś inny napisał: "Jeśli Pani Baha jest tegoż wyznania, to jak najbardziej inicjatywa jest na miejscu. Jeśli wyznaje inną religię bądź jest osobą niewierzącą, wtedy nie powinno to mieć miejsca".

Aby pójść na wykład jako bezdomna ja nie muszę być osobą bezdomną. Moja religia nie ma nic wspólnego z tym, że przebrałam się za muzułmankę. Zresztą 17 września była Noc Świątyń i rozmawiałam na temat wykładu z imamem z poznańskiego meczetu, który wyraził chęć przyjścia i porozmawiania z ludźmi. Ja akurat nie jestem muzułmanką ale to nie znaczy, że nie mogę założyć hidżabu. Dla mnie to się absolutnie nie kłóci.

Jak takie zajęcia przekładają się na zaangażowanie studentów?

Wykład poprowadziłam tak jak zawsze, zrobiłam to co zwykle robię bez przebrania, tylko widziałam większe zaciekawienie studentów tematem. To też jest jeden z moich celów, bo wykład nie jest obowiązkowy, nie trzeba na niego chodzić. Natomiast wiem, że jeśli coś się ciekawie przedstawi bardziej chce się w tym uczestniczyć.

Z mojej strony to była zachęta żeby studenci bardziej zainteresowali się problemem dyskryminacji, który też bywa różnie postrzegany. Kiedy czytam literaturę zagraniczną tam jest wiele przykładów nierównego traktowania. U nas bardzo unika się słowa dyskryminacja, ono jest bardzo pejoratywnie postrzegane. Tak że myślę, że warto pomagać ludziom używać tego słowa, oswajać się z nim, w różny sposób docierać do słuchaczy.

Czy nie miała Pani żadnych obaw zakładając hidżab?

Miałam. Jedna z moich koleżanek, która ma ciemną karnację, lubi nosić chusty, na jednej dzielnicy Poznania usłyszała za sobą: Arabusy do domu! Kolega tej osoby, która do niej krzyczała mówi do niej: Słuchaj, przecież to jest nasza, z naszej dzielnicy, co ty na nią krzyczysz. A ten: A to nie, a to nie... Tak że na pewno miałam obawy, zastanawiałam się nad tym, ale mimo wszystko podjęłam ryzyko i myślę, że warto.

Jakie następne niespodzianki szykuje Pani dla swoich studentów?

(śmiech) Wiele osób mnie o to pyta, ale ja nie planuję niczego na przyszłość. To się rodzi też pod wpływem zajęć - są mocno interaktywne, ja też słucham co studenci mówią i to nasuwa mi różne inspiracje. Nie mam pomysłu na następne przebranie, myślę, że to wyjdzie w trakcie kolejnych zajęć, spotkań, rozmów.

Bo studenci też mają różne ciekawe uwagi, które czasami są zupełnie niezgodne z moim światopoglądem, ale to mi tym bardziej daje do myślenia - jak ich sprowokować do tego, aby popatrzyli na problem z innej perspektywy.